Moris
Czasem imię nie jest wyborem, tylko konsekwencją tego, co ktoś musiał przetrwać. Morisa znaleziono na budowie. Siedział skulony w metalowym kontenerze, jakby próbował się schować przed światem. Nie uciekał, nie reagował, nie bronił się. Już na pierwszy rzut oka było widać, że jest w bardzo złym stanie. Mężczyzna, który go zauważył, wiedział jedno – ten kot sam sobie nie poradzi. Skontaktował się z nami i przywiózł go na badanie.
15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław
o treści MORIS
– pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT),
– pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT),
– pod numer 91979 (koszt 23,37 zł z VAT),
– pod numer 92579 (koszt 30, 75 zł z VAT).
Czasem imię nie jest wyborem, tylko konsekwencją tego, co ktoś musiał przetrwać. Morisa znaleziono na budowie. Siedział skulony w metalowym kontenerze, jakby próbował się schować przed światem. Nie uciekał, nie reagował, nie bronił się. Już na pierwszy rzut oka było widać, że jest w bardzo złym stanie. Mężczyzna, który go zauważył, wiedział jedno – ten kot sam sobie nie poradzi. Skontaktował się z nami i przywiózł go na badanie.
Na początku wszystko działo się bardzo szybko. Oględziny, pierwsze decyzje, natychmiastowe leczenie. Okazało się, że Moris został poważnie pogryziony. Na łapie były głębokie rany, ogromny obrzęk i zaawansowany stan zapalny, który nie powstał w jeden dzień. To była historia bólu, który trwał. Rozpoczęliśmy leczenie – antybiotyki, opracowanie ran i stały nadzór weterynaryjny.
Przez chwilę wydawało się, że sytuacja zaczyna się stabilizować. Rany powoli się goiły, obrzęk nieco się zmniejszył. Pojawiła się ostrożna nadzieja, że organizm zaczyna wygrywać.
Dopiero badanie RTG pokazało prawdę, której bardzo się obawialiśmy. Infekcja dotarła do kości i zaczęła ją niszczyć od środka. To był moment, w którym stało się jasne, że dalsze czekanie oznacza tylko jedno – rozprzestrzenienie zakażenia na cały organizm.
Próbowaliśmy jeszcze leczenia farmakologicznego i dalszej obserwacji, ale stan Morisa pozostawał bardzo ciężki. Decyzja o amputacji nie była wyborem. Była jedyną szansą, by usunąć źródło infekcji i dać mu możliwość przeżycia.

Zabieg został wykonany, jednak Moris był już skrajnie wyczerpany i osłabiony. Dziś jego stan jest bardzo ciężki. Codziennie otrzymuje transfuzje krwi, a lekarze walczą o jego życie dzień po dniu. To nie jest szybka historia z happy endem. To walka, która wciąż trwa.
Centaurus ocalił już tysiące kotów.
Moris jest jednym z nich – i tym, który dzisiaj najbardziej potrzebuje pomocy.
Bardzo prosimy Was o wsparcie.
O pomoc w opłaceniu leczenia. O bycie przy nim.

Bo każda obecność ma znaczenie. Niezależnie od tego, czy jesteś tuż obok, czy po drugiej stronie ekranu. Czy jesteś blisko, czy w odległych granicach świata – to naprawdę nie ma znaczenia.
O życie Morisa musimy zawalczyć.
I na tej drodze potrzebujemy Ciebie.
Bo tak naprawdę to właśnie Moris potrzebuje Cię teraz najbardziej.

Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8
52-314 Wrocław
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław
Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293
PL
EN









