Emil kontra wakacje w Egipcie. No i przegrał..
Emil zderzył się z historią z jaką zderzyło już kilkanaście naszych koni. Zawsze po takich wydarzeniach pozostajemy w szoku na kilka dni – ale pozwól, że Ci opowiem jak głupi byliśmy, nim poproszę byś nam tę głupotę wybaczył. Pan Stefan zadzwonił, żeby dać mi zdjęcia jakiegoś zimowego konia, najlepiej w śniegu, który czeka u handlarza na śmierć. To nie plebiscyt zdjęć i nie robimy ich pod zamówienie, ale stonowaliśmy emocje – w końcu to była szansa, a akurat mieliśmy Emila tonącego w śnieżnym puchu, który zasypał jego oborę i okoliczne pola.

Pan Stefan był wniebowzięty. Mówił, że o takim koniu marzył. I, że chciał pokazać znajomym konia uratowanego pewnej polskiej zimy. Stąd ten śnieg. Żeby nie mieli wątpliwości, że Pan Stefan działał w „trudnych warunkach” – jak to określił.
Decyzja zapadła – nie dajemy tu, do wysyłki Wam, śnieżnego Emila, bo Pan Stefan go kupi, opłaci transport a potem weźmie Emila do hotelu niedaleko swojego domu. Bajka, prawda?
Emil już dużo przeszedł. Za dużo. Człowiek wyhodował go w jednym celu, a po drodze wycisnął z niego wszystko co się dało. Dziś Emil stoi w oborze i znowu błaga o życie – w zasadzie to życie zleciało mu na błaganiu, którego i tak nikt nie słyszał. A dziś stoi w śniegu, wśród zamarzniętych pól i lasów, w swojej ogromnej oborze, i dzieli los z innymi którym się nie udało. W oczach ma koktajl smutku, paniki i ostatniej krzty nadziei – choć nie wyczułbyś tego ostatniego zbyt dużo.
No tak, ale co z tym Egiptem?
Stań tu dziś proszę przy mnie. Bo wszystko poszło nie tak. Pan Stefan po tym jak obiecał, zaplanował wszystko i w zasadzie prawie Emila adoptował – zmienił zdanie dwa dni temu. Zadzwonił do nas i opowiadał o Egipcie – mówił, żebyśmy zrozumieli, że chce jechać ratować wielbłądy i konie spod piramid, bo czytał na naszej stronie petycję ws Egiptu i tragedii jego zwierząt. Dodał też, że w Polsce teraz zimno, a jak napatrzył się na śnieg pod kopytami Emila – to poczuł, że musi się wygrzać w egipskim słońcu.
Dodał od razu, żebyśmy nie mieli do niego żalu że podjął jakieś zobowiązania – bo lecąc tam, pod piramidy, będzie ratował setki koni i wielbłądów, a tu za te pieniądze z biletów uratowałby tylko jednego marnego konia. A na końcu zapytał czy nie chcielibyśmy dołożyć mu do biletów – w ramach naszych apeli o walkę z okrucieństwem w Egipcie. Dodał też że dobry człowiek potrzebuje często palm i słońca i piasku, by odzyskać siły. Podsumowując, nie będzie marnował pieniędzy na Emila. I amen.

I wiesz co? My nic nie mamy przeciwko palmom. Ani odpoczywaniu. Przeciwko słońcu tym bardziej nic. Tylko mamy jakąś ilość wiadomości które wysyłamy – mamy ileś mediów które nam pomagają – i jeśli ktoś się zobowiązuje wobec takiego Emila, to my głupi bierzemy to na serio. I w miejsce Emila bierzemy innego już konia.
Tak więc – finalnie – nie umieliśmy odpuścić tego stojącego w śniegu i trzaskanego mrozem konia. I dziś odpuściliśmy wszystko inne – żeby Emil trafił właśnie tu, do Ciebie. Bo TY – to trochę jak cały świat.
Musimy zebrać jeszcze 3500 zł żeby dopłacić do wykupu i transportu ratunkowego Emila.
Mamy czas do 10 marca. Dołączysz? Niech Egipt nie będzie zamiast niego..
