
Borówka
Dzisiaj będzie o Borówkach❗️i o pastach na robale..
2000 dla niej.
I czas do piątku wieczór.
Bo kwota potężna.. liczy się każdy wschód tego wiosennego już słońca. Ale to wiesz.
Ale! dzisiejsza zbiórka jest szersza niż tylko borówkowa, acz zacznę od tej, która dzisiaj staje w szranki ze śmiercią, od naszej grubaśnej Borówki.
15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław
o treści BORÓWKA
– pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT),
– pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT),
– pod numer 91979 (koszt 23,37 zł z VAT),
– pod numer 92579 (koszt 30, 75 zł z VAT).
2000 dla niej.
I czas do piątku wieczór.
Bo kwota potężna.. liczy się każdy wschód tego wiosennego już słońca. Ale to wiesz.
Ale! dzisiejsza zbiórka jest szersza niż tylko borówkowa, acz zacznę od tej, która dzisiaj staje w szranki ze śmiercią, od naszej grubaśnej Borówki.
Było to tak, że byłam właśnie w sklepie z różnymi rzeczami dla koni. Musiałam kupić kilka kantarów, uwiązów i chodziłam, przeglądałam, co jest w jakiej cenie i na co możemy sobie pozwolić, bo mając jednego konia oczywiście nie stanowi to aż takiego problemu, ale kiedy masz ich 1500, to są to rzeczy, które idą w ogromne kwoty. A mieć je musisz, bo bez kantara niczego z koniem nie zrobisz. I choć nasze konie są wolnościowe, to jednak wizyta kowala i weterynarza wymaga tego, aby koń miał na głowie kantar. No i wymaga uwiązów w ręce, żeby móc go przyprowadzić.
I kiedy tak stałam i oglądałam, patrzyłam, jak wiele rzeczy jest zbytecznych, ile kolorów, tekstyliów i gadżetów ludzie potrafili stworzyć dla zwierząt. W tym sklepie nie pachniało koniem, w tym sklepie pachniało plastikiem, farbą i brzęczał metal ozdobny. Ludzie wydawali przy kasach ogromne kwoty, a jedna pani przede mną płaciła 4000 zł za zestaw czapraków i gadżetów kolorowych dla konia w różnych kolorystycznych kolorach. Pan, który stoi na kasie, a jednocześnie właściciel, zaśmiał się, że za to wszystko można by wykupić konia w Centaurusie, i wskazał na mnie palcem. Pani obejrzała się, uśmiechnęła i lekko szyderczo rzuciła tylko, że nie rozumie tego całego ruchu, bo są konie warte życia, jak ten jej, no i te, które są warte co najwyżej ubicia. Po czym zostawiła (urażona chyba) te wszystkie gadżety i po prostu wyszła. Pan za kasą tylko wzruszył ramionami i uśmiechnął się do mnie. Potem machnął ręką i powiedział, że te trzy kantary i trzy uwiązy, które trzymam w dłoniach, są w prezencie.
Gdy wyszłam stamtąd, mocno podniesiona na duchu, zadzwonił telefon i wtedy już chodziło o tego konia, który nie jest wart – jak to przed chwilą pewna kobieta przy kasie uznała – albo jest wart tylko śmierci. Jest wart tylko śmierci. Chodziło o Borówkę. Wsiadłam w samochód i od razu pojechałam. Mijałam rozpadające się polskie wsie, bo w tych okolicach wsie nie młodnieją, a ludzie z nich uciekają. Minęłam stary przystanek autobusowy i dojechałam do gigantycznego, starego majątku, a w nim stała ona. I uwierz mi, jakże inny to był świat. Tu nie było plastiku, kolorowych gadżetów ani eleganckich metalowych zapinek. To było gruzowisko, stara waląca się stodoła, a w niej ona – Borówka.
Nie mam nic przeciwko wydawaniu dużych pieniędzy na konie, ale zawsze zastanawiał mnie, jako obserwatora, ten rozdźwięk, że jedne zwierzęta mają wszystko, a nawet dużo więcej, choć wcale tego nie potrzebują, a inne zwierzęta nawet nie mają tego podstawowego. No bo co o tym decyduje? Co decyduje o tym, że ta Borówka stoi na starym sznurze we własnych odchodach i nie widuje nawet światła, a kilka kilometrów dalej stoją piękne stajnie, gdzie konie mają nie tylko to, czego potrzebują, ale mają zbytek? Dlaczego ona nie ma nic, a tam jest wszystko? Czego jej zabrakło? I dlaczego nie spotkała na swojej drodze człowieka, który powiedział: „Zmieniam Twój świat!” – a potem to zrobił?
Przychodzi handlarz i sapie za moimi plecami. Opowiada, jaka jest gruba i ile będzie z niej konserw. Borówka tylko zerka na mnie nieśmiało i cichutko rży. Tak cichutko, żeby nie usłyszał tego handlarz za moimi plecami, bo wie, że dostanie batem za wszystko, o co nie jest proszona. Skąd wie? No bo już przywykła. Handlarz mówi, że mało który koń zabrał tyle batów, co Borówka, bo jest chrnąbrna i niegrzeczna, bo nie rozumie, co się do niej mówi. Nie wiem, czego on próbował ją uczyć, ale wiem, że się nie udało. I choć zamierzał sprzedać ją klientom do bryczki, zrezygnował.
Patrzę w te jej wielkie, ciemne ślepia, które bardzo, bardzo nieśmiało i cicho proszą, żeby je stąd zabrać. Serce mi pęka i biorę w dłonie jej cieplutkie, wilgotne chrapy, a ona zanurza się w moich dłoniach bez pamięci, jakby chciała na chwilę stąd zniknąć i nie czuć się taka bezwartościowa i bezużyteczna. Jakby była gotowa zrobić wszystko, żebym uznała, że jest warta tyle, co te konie, którym kupuje się siedem tysięcy gadżetów. Dzisiaj proszę Cię właśnie o życie dla niej. Zbieramy 2000 zł. Mamy czas do piątku wieczór. To potężna kwota, dlatego poprosiłam handlarza o rozbicie jej na 3 dni. Dziś muszę dać 1000 do wieczora, pozostały 1000 zł do piątku wieczór. I zyskamy czas..
No i to nie jedyna moja prośba dzisiaj do Ciebie. Dlatego, że nie chcę Cię przeciążać, to mam ogromną właśnie prośbę, żebyś puścił to w świat. Zbieramy na pasty do odrobaczenia. Udało nam się, jak co roku, zgromadzić dużą ich część, ale na 1500 koni potrzeba prawie 1200 past. Jedna pasta to kwota między 60 a 130 zł. Konie odrobaczamy co 3 miesiące i chociaż zazwyczaj dajemy sobie radę, to w wyniku tych obecnych cięć przyrosło nas to. Odrobaczenie koni i usunięcie z ich ciała pasożytów jest kluczowe dla ich zdrowia, a tym samym szczęścia i długiego życia. To jeden z tych rytuałów, których bardzo pilnujemy.
Potem przez kilka dni w 20 osób wyłapujemy konie, zakładamy im te kantary, przypinamy uwiązy i podajemy pastę, a potem przepuszczamy na inny wybieg, żeby się w tym wszystkim nie zgubić. To bardzo trudny rytuał, bo większość z naszych koni nie współpracuje z człowiekiem. Zawsze podziwiam tych naszych ludzi, którzy ryzykują co najmniej zdrowiem, aby namawiać 600–700-kilowe konie do tego, by wzięły pastę. Nie będę Was namawiała do udziału w tej łapance i absolutnie nie chciałabym, żeby ktoś ucierpiał, ale muszę Was poprosić o pomoc. Ciebie muszę poprosić w zakupie brakujących past.
Jeśli możesz ufundować nam je lub kupić u swojego weterynarza i wysłać na nasz adres, będziemy ogromnie wdzięczni. Bardzo nam się spieszy i myślałam, że co te kilka miesięcy znajdziemy jakąś super ofertę, ale musimy odrobaczyć konie przed 1 MAJA, przed przeganianiem na 400 hektarów, bo potem nie będziemy w stanie ich złapać, więc to bardzo pilne. Część koni zostanie u nas i możemy odrobaczyć je po 1 MAJA. To bardzo ważna zbiórka, nawet jeżeli nie dotyczy wykupu konia sprzed rzeźni – choć dotyczy, bo wyżej piszę Ci o Borówce.
Proszę, przekaż to dalej w świat, bo bardzo dzisiaj potrzebujemy Twojej zdublowanej pomocy.
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8
52-314 Wrocław
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław
Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293