Maroko
Maroko u nas to nie jest temat sezonowy. To nie jest akcja na chwilę. To nie jest miejsce, do którego zagląda się wtedy, gdy robi się głośno, a potem znika, gdy świat odwraca wzrok. Maroko to stała praca, stała obecność i stały kontakt z ludźmi, którzy są na miejscu każdego dnia i robią rzeczy, których większość świata nigdy nie zobaczy. My tam jesteśmy. W ciszy, w kurzu, w upale, w zapachu ran i strachu. Wspieramy, koordynujemy, pomagamy i wracamy raz za razem, bo wiemy, że jeśli my odpuścimy, to nikt za nas tego miejsca nie weźmie.
15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław
o treści MAROKO
– pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT),
– pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT),
– pod numer 91979 (koszt 23,37 zł z VAT),
– pod numer 92579 (koszt 30, 75 zł z VAT).
Maroko u nas to nie jest temat sezonowy. To nie jest akcja na chwilę. To nie jest miejsce, do którego zagląda się wtedy, gdy robi się głośno, a potem znika, gdy świat odwraca wzrok. Maroko to stała praca, stała obecność i stały kontakt z ludźmi, którzy są na miejscu każdego dnia i robią rzeczy, których większość świata nigdy nie zobaczy. My tam jesteśmy. W ciszy, w kurzu, w upale, w zapachu ran i strachu. Wspieramy, koordynujemy, pomagamy i wracamy raz za razem, bo wiemy, że jeśli my odpuścimy, to nikt za nas tego miejsca nie weźmie.




Od 2024 roku działamy w Maroku w ramach projektu Zwierzęta Bez Granic. Projektu, który nie powstał przy biurku ani na papierze, tylko w terenie. Zaczęło się od jednej prośby o pomoc. Od jednego kontaktu. Od jednego zwierzęcia, którego nie dało się już „odzobaczyć”. Ktoś poprosił nas o wsparcie, a my zrobiliśmy to, co robimy od lat – pojechaliśmy, sprawdziliśmy, zobaczyliśmy i zostaliśmy. Ta pomoc zamiast zakończyć się jednym działaniem, zaczęła się rozrastać. Wyjazd po wyjeździe. Decyzja po decyzji. Pies po psie. Dziś Maroko jest jednym z tych miejsc, z którymi jesteśmy związani na stałe.



Przez ostatnie miesiące i lata nasi działacze wracali do Maroka wielokrotnie. Leczyli, opatrywali, dostarczali karmę, organizowali transporty, wspierali lokalne osoby, które od dawna działają tam bez wsparcia systemu. Podnosili psy, które leżały na ulicach i których nikt już nie liczył. Psy po wypadkach, psy bite, psy głodzone, psy wyrzucane jak śmieci. Psy, które przez całe życie znały tylko strach. I były też koty. Te same ulice. Te same realia. Te same historie.



Do tej pory wspólnie pomogliśmy w Maroku ponad tysiącu psów. To nie są statystyki. To są konkretne ciała, konkretne oczy i konkretne momenty, w których coś się w tych zwierzętach zmieniało. Nasi ludzie byli w wioskach, do których nikt wcześniej nie przyjechał z pomocą. Szukali miejsc, gdzie pomoc naprawdę była potrzebna, a nie tam, gdzie było najłatwiej. Byli w miejscach, gdzie psy żyły między śmieciami, na pustych placach, przy drogach, pod sklepami. Byli tam, gdzie nie było weterynarza, leków ani nadziei. I robili to, co potrafią najlepiej – ratowali życie krok po kroku.



Maroko jest brutalne. I nie ma sensu tego wygładzać. Psy są tam zabijane. Systemowo. Czasem oficjalnie, czasem po cichu, nocami, poza zasięgiem wzroku. Trucizny, kije, samochody, wywożenie całych stad. To nie są pojedyncze przypadki. To codzienność. Dzieje się to mimo protestów, mimo apeli, mimo międzynarodowych deklaracji. Zbliżające się wielkie wydarzenia sportowe tylko pogłębiają problem, bo „porządkowanie ulic” zawsze odbywa się kosztem najsłabszych. Tych, którzy nie mają głosu.


Na naszych kanałach pokazujemy reportaże z Maroka. Pokazujemy fragmenty tej rzeczywistości. Ale kamera nigdy nie odda wszystkiego. Nigdy nie pokaże zapachu strachu. Nigdy nie pokaże ciszy po zmroku, kiedy psy znikają. Nigdy nie pokaże tego momentu, w którym człowiek musi podjąć decyzję, kogo ratuje dziś, bo wszystkich uratować się nie da. A takie decyzje tam zapadają codziennie.



Fundacja Centaurus działa od 2006 roku. Od blisko dwudziestu lat pomagamy zwierzętom tam, gdzie pomoc nie przychodzi sama. W Polsce i poza jej granicami. Na Filipinach, w Maroku, w Egipcie, w Hiszpanii, w Szwecji i w wielu innych miejscach. Zawsze w ten sam sposób. Jadąc tam, gdzie jest najtrudniej. Projekt Zwierzęta Bez Granic to naturalne rozwinięcie tej drogi. To odpowiedź na realne potrzeby, a nie na chwilowe zainteresowanie.


Ta zbiórka jest po to, żebyśmy mogli dalej robić dokładnie to, co robimy. Żebyśmy mogli polecieć do Maroka. Być na miejscu. Reagować natychmiast. Leczyć, pomagać, wspierać i docierać do zwierząt, do których pomoc jeszcze nie dotarła. Bo Maroko nie poczeka. Zwierzęta nie mają czasu. A my wiemy, że nasza obecność naprawdę zmienia rzeczywistość. Krok po kroku. Pies po psie. Ulica po ulicy.

Jedną z osób, które pojawiają się w naszych reportażach z Maroka, jest Salima. Działaczka na miejscu. Jedna z tych, które każdego dnia robią to, co trzeba zrobić. Podnosi psy. Opatruje rany. Organizuje pomoc tam, gdzie nikt wcześniej nie zajrzał. I nie jest jedyna.

Takich ludzi w Maroku jest więcej. I z każdym wyjazdem poznajemy kolejnych. Docieramy do nowych miejsc. Do wiosek, ulic, placów i prowizorycznych schronień, o których wcześniej nikt nie wiedział. Pomagamy nie tylko organizacjom, ale też osobom prywatnym. Ludziom, którzy robią wszystko, co mogą, mając do dyspozycji tylko własne ręce, minimum środków i maksimum determinacji.
Nasze misje to ciągłe poszerzanie mapy pomocy. Każdy wyjazd oznacza nowe punkty na tej mapie. Nowe zwierzęta. Nowe historie. Nowe miejsca, w których pomoc zaczyna wreszcie docierać. To nie jest zamknięty projekt. To żywy proces, który cały czas się rozwija.


To wszystko dokumentujemy. Reportaże, które publikujemy, nie są po to, żeby szokować. Są po to, żeby pokazać prawdę. Żebyście mogli zobaczyć, gdzie trafia Wasze wsparcie. Jak wygląda ratowanie zwierząt w realnych warunkach. Jak wygląda Maroko poza folderami turystycznymi. Pokazujemy ulice, wioski, miejsca, do których rzadko zagląda ktokolwiek z zewnątrz. Pokazujemy zwierzęta, które jeszcze wczoraj były niewidzialne. I ludzi, którzy mimo wszystko działają dalej.


Ta zbiórka jest kolejnym krokiem w tej drodze.






Jej celem jest zabezpieczenie środków na kolejną misję do Maroka. Na obecność na miejscu. Na szybkie reakcje. Na leczenie. Na wsparcie lokalnych działaczy. Na ratowanie zwierząt, do których pomoc jeszcze nie dotarła. To zbiórka na realne działanie, nie na obietnice. Na kolejne psy podniesione z ulicy. Na kolejne rany, które nie zostaną zignorowane. Na kolejne życie, które nie skończy się w ciszy.


Wiemy, że ta praca ma sens, bo widzieliśmy efekty. Widzieliśmy psy, które dziś śpią bez strachu. Widzieliśmy adopcje. Widzieliśmy zmiany tam, gdzie wcześniej była tylko beznadzieja. Ale wiemy też, że bez środków nie polecimy. Bez środków nie będziemy na miejscu. Bez środków ta pomoc po prostu się zatrzyma.









Jeśli jesteś z nami od dawna, wiesz, jak działamy.
Jeśli jesteś tu pierwszy raz, to właśnie teraz możesz stać się częścią tej historii.
Każda wpłata to realny krok w stronę kolejnej misji.
Każde wsparcie to konkretna pomoc dla zwierząt, które dziś jeszcze są na ulicach Maroka.
Każda decyzja „pomagam” sprawia, że możemy robić to dalej.
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8
52-314 Wrocław
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław
Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293
PL
EN












































