fbpx
Były z namiSamica

Malwinka

9 marca 2020 20 kwietnia, 2020 No Comments
WSTECZ

Od początku naszej działalności bywamy na targach, u hodowców, gospodarzy, handlarzy. Jeździmy też na interwencje. Widzieliśmy wiele kalekich i chorych koni. Wspólnie z Wami ratowaliśmy zwierzęta, które wyglądały tak, jakby były już jedną nogą po drugiej stronie tęczy. Takie, które nie miały prawa żyć, a jednak były obdarzone tak ogromną wolą walki, że dzięki Waszemu wsparciu udało się im pomóc.

Więcej

Dokonaj darowizny z imieniem
MALWINKA
na PKO BP
15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław

Możesz pomóc
wysyłając SMS o treści MALWINKA
pod numer 7412 (koszt 4,92 z VAT)
pod numer 7910 (koszt 11,07 z VAT)
pod numer 91950 (koszt 23,37 z VAT)
pod numer 92400 (koszt 29,52 z VAT)
i pobierając tapetę

Przekaż darowiznę

Pomóż pomagać – przekaż darowiznę PayPal

Moja historia

Pożegnanie

Czasem jest tak, że kiedy czegoś bardzo chcesz, to się to od Ciebie oddala. Są różne teorie. Jest ta, która mówi, że liczy się intencja. Inna, że jeśli coś jest Ci pisane, to po prostu będzie. Albo, że karma wraca. Ale też taka, która twierdzi, że tworzenie nadmiernych potencjałów prowadzi do upadku. Jest teoria o wyższym planie, teoria o wolnej woli. Teorie się łączą, lub wykluczają. I zupełnie nie wiemy, która tak naprawdę ratuje życie w chwili, gdy ktoś od nas odchodzi. W tym trudnym czasie na świecie odeszło wielu ludzi i być może to, co teraz napiszemy dla wielu ludzi jest bez znaczenia. Bo przecież, ktoś powie, to tylko zwierzęta. Ale dla wielu Ona była bardzo ważna, bo była symbolem czegoś istotnego, bo zdążyli ją pokochać, choć nigdy jej nie widzieli. Odszedł wspaniały koń, a w zasadzie jeszcze dzieciak.

Tak bardzo chcieliśmy, aby Malwince się udało. Wy również. Tysiące osób trzymało za Malwinkę kciuki. Z różnych powodów. Drugie tyle niestety, uważało, że ratowanie zwierzaka z taką deformacją jest marnowaniem pieniędzy. Nie będziemy tu teraz argumentować naszego spojrzenia na sprawę, bo raz, że jest ono jasne choćby przez fakt wykupienia Malwinki i opiekowania się nią, a dwa – to już teraz bez znaczenia.

Malwinka, tak czysto medycznie, odeszła w wyniku zatrzymania akcji serca. Nie cierpiała i nie mogliśmy jej pomóc, wszystko trwało kilkanaście sekund. W wyniku ukrytych wad serca świat sportowy czy hodowlany również traci konie. Malwinka takiego świata nie znała, nigdy do niego nie należała. Może można ją nazwać szczęściarą, że tak właśnie było. Odeszła wśród ludzi, którzy ją pokochali, pomimo, a nie „za” coś. Tak jak połowa Polski chciała, aby kaleka Malwinka zniknęła z ich monitora, bo jej widok psuł im dzień, tak druga połowa oddała jej całe swoje serce. Dlaczego? Może dlatego, że czujemy jak ważne jest, żeby wygląd nie był w tym świecie tak istotny. Może dlatego, że tak bardzo tęsknimy za tym, żeby wnętrze było ważne, żeby liczyło się to, co jest naprawdę ważne. Jednych bulwersował widok Malwinki, innych bulwersowało to, że Ci pierwsi się bulwersują. Gdzie się nie obrócić, były ogromne emocje. Długi myśleliśmy, co Wam napisać. Aby nie padły głosy, że nie było warto wykupywać, że to stracone pieniądze. Pragniemy podkreślić, że u nas każde życie jest ważne, nie wyceniamy i nie rozróżniamy koni, które ratujemy. Ratujemy te piękne, i te mniej piękne, także te z deformacjami i kalekie. Ratujemy te schorowane i starsze, ale również te zdrowe, które mają przed sobą długie życie.

Kochani, z przykrością informujemy, że odeszła od nas Malwinka. Ale też myślimy, jak twierdzi pewna Dunka rozmawiająca ze zwierzętami, że wbrew temu, co często myślimy – to zwierzęta same decydują, do kogo przychodzą oraz kiedy i jak odchodzą. Być może każdy z nas ma coś w sobie Malwinki. Coś, czego nie chcemy światu pokazać, bo się wstydzimy, bo boimy się dorzucenia. Malwinka, choć „tylko” koń, pokazała nam wszystkim, że trzeba odwagi. Była radosna, piękna i tak zwyczajnie kochana, gdy grzebała nam po kieszeniach i wsadzała swoje chrapy w nasze ręce, szukając smakołyków. Może nie stanowiła ideału piękna w rozumieniu świata, jaki nas otacza. Ale jeśli popatrzeć przez pryzmat duszy, Malwinka była jednym z najpiękniejszych koni, jakie widzieliśmy. Jeśli rzeczywiście sama zdecydowała, by właśnie teraz odejść, chcemy jej tym tekstem podziękować za bezcenną lekcję, za to, że z nami była i uwypukliła to, co jest naprawdę w życiu ważne. Szczególnie w obecnym trudnym czasie wydaje się to być wyjątkowo właściwe. Jeśli jesteś jednym z tych, którzy pomagali Malwince – dziękujemy. Po prostu. Dziękujemy, że widziałeś więcej i dalej ponad horyzont. I tak. Jeśli wiedzielibyśmy jak to się skończy, to stojąc tamtego dnia u handlarza, w oborz,e niezmiennie zdecydowalibyśmy się zabrać Malwinkę ze sobą. Jedyna refleksja, jaka nam się tutaj nasuwa, to kto dla kogo był tu większym ratunkiem, jeśli popatrzysz na tą małą, zdeformowaną źrebicę… my, dzięki Wam, opłaciliśmy jej wykup, weterynarza i utrzymanie. My wszyscy, dzięki niej, mogliśmy wrócić głęboko w sercu do siebie, do innych wartości. I poszukać głęboko w sobie, czemu ona tak poruszyła w nas najgłębsze struny.

 

12.03.2020

Kochani, śpieszymy z dobrymi wiadomościami. Malwinka jest u nas, jak każdy nowy koń, który do nas przyjeżdża, tak i ona została objęta kwarantanną.

Co do samej szczęki i wyglądu Malwinki, który oburzył tak wiele osób. Szanowni Państwo, dziękujemy że pomagacie. Niestety zauważamy, że w Polsce mamy wielu internetowych specjalistów od wszystkiego stawiających diagnozy na podstawie zdjęć! Ba, rozumiemy nawet, że spora część tych fachowców gotowa jest wydawać wyroki śmierci bez obejrzenia pacjenta na żywo. Szanujemy każde zdanie i każdy z Państwa ma prawo do własnej opinii. Cieszy nas, że większość życzy małej jak najlepiej. Ale jednak wzmożony hejt wobec konia, który jest zwyczajnie zdeformowany, jest dla nas szokujący. Jednak my, jako organizacja, dla której priorytetem jest dobro zwierząt, w opiece nad naszymi podopiecznymi bazować będziemy jedynie na opinii specjalistów, którzy swoją wiedzę mają popartą latami studiów i praktyką w hipiatrii, a do tego badali Malwinkę.

Malutka jest już po pierwszej wizycie lekarza. Deformacja, która sprawia, że Malwinka wygląda, jak wygląda, wedle opinii weterynarza, z największym prawdopodobieństwem jest wadą wrodzoną (kość nosowa, choć tak bardzo zdeformowana, jest całością). Być może wada ta ma związek z chowem wsobnym (wysoki inbreed). Istnieje (według weterynarza) również minimalna szansa, że jest to wynik urazu, jeśli jednak tak jest – uraz ten miał miejsce więcej niż pół roku temu.

Klacz nie posiada w okolicy głowy otwartych ran, nie wykazuje również żadnej bolesności podczas badania. Mimo deformacji chrap, sposób, w jaki oddycha, nie powoduje u Malwinki cierpienia. Ropa, która wycieka z oczu, jest wynikiem niedrożności kanałów nosowo-łzowych (skutek deformacji). Zęby trzonowe są w osi i na miejscu – co bardzo nas cieszy, bo Malwince łatwiej jeść. W przyszłości najpewniej będzie konieczne regularne tarnikowanie siekaczy, ponieważ ze względu na deformację, nie będą się ścierały.
Malwinka doskonale sobie radzi, pije samodzielnie wodę, je zarówno owies jak i siano, pomagając sobie językiem. Jej kondycja żywieniowa została oceniona jako dobra.

W opinii lekarza weterynarii Malwinka nie cierpi, a co za tym idzie, koń nie kwalifikuje się do eutanazji, czego wiele osób żąda w przysyłanych do nas mailach. Rozumiemy, że Malwinka może się nie podobać, jednak powód ten nie jest wystarczający, by odmówić jej prawa do życia. Zatem prosimy tych, którzy tak łatwo oceniają, o więcej wyrozumiałości dla jej wyglądu, a także więcej rozsądku w ferowaniu wyroków śmierci, bo ze zbawcy bardzo łatwo stać się oprawcą.

Przed Malwinką dalsza, szczegółowa diagnostyka, dopiero na jej podstawie zostaną podjęte decyzje co do leczenia. Stan konia na dziś jest dobry, jeśli nie ulegnie pogorszeniu (zołzy), to w najbliższych dniach zostanie przeprowadzone pierwsze odrobaczenie.

Szanowni Państwo, kilkoro z Internautów było oburzonych wyglądem tego źrebaka. Kilka osób napisało, że nie chce oglądać takich zwierząt. Rozumiemy, że wygląd Malwinki odbiega od standardów, jednak ten koń ma takie samo prawo do życia, jak pozostali nasi podopieczni. Nie jest ani lepszy od nich, ani gorszy. Jest po prostu inny.

Jako Fundacja nigdy nie epatowaliśmy krwawymi zdjęciami z uboju koni czy też innych zwierząt, choć przecież faktem jest, że takie sytuacje mają miejsce na co dzień. Zawsze rozważamy, czy dane zdjęcia mogą być dla kogoś odrzucające. Publikując zdjęcia Malwinki, liczyliśmy się z hejtem „internetowych weterynarzy”, jednak zaskoczeniem dla nas była ta garść wiadomości z informacją, że koń jest tak brzydki, że niektórzy nie życzą sobie go oglądać. W jednej chwili przypomniał nam się bardzo przejmujący film Davida Lyncha „Człowiek Słoń” i tylko pociesza nas myśl, że Malwinka nie jest człowiekiem, a konie nie będą miały problemu z jej wyglądem. Polecamy obejrzeć ten obraz, bo choć główny bohater opowieści żył w epoce wiktoriańskiej, to przesłanie okazuje się być nadal aktualne.

Przed Malwinką, mamy nadzieję, wiele lat życia. Przed nią też dalsza diagnostyka i leczenie, które będzie prowadził lekarz weterynarii. Będziemy Was informowali o podejmowanych działaniach.
A każdego, kto się nie brzydzi tego małego, dzielnego konika, gdy malutka skończy kwarantannę – zapraszamy do odwiedzin, koniecznie z marchewką. Malwinka sobie z nią poradzi ;-).

 

09.03.2020

Od początku naszej działalności bywamy na targach, u hodowców, gospodarzy, handlarzy. Jeździmy też na interwencje. Widzieliśmy wiele kalekich i chorych koni. Wspólnie z Wami ratowaliśmy zwierzęta, które wyglądały tak, jakby były już jedną nogą po drugiej stronie tęczy. Takie, które nie miały prawa żyć, a jednak były obdarzone tak ogromną wolą walki, że dzięki Waszemu wsparciu udało się im pomóc. Udało się podarować im wiele dobrych dni, nienaznaczonych cierpieniem. Niektóre z nich już odeszły, inne nadal są z nami. Każdy z nich to dla nas nauka, że zamiast rozważać decyzję o eutanazji, warto dać zwierzakowi szansę, wyciągnąć do niego pomocną dłoń. Na uśpienie zawsze jest czas, ale cofnąć eutanazji się nie da…


Gdy podchodzę do handlarskiej komórki, w której stoi Malwinka, to odbiera mi mowę, choć teoretycznie wiem, czego się spodziewać. Serce zamiera na myśl, czy będziemy w stanie jej pomóc. MMS, który wcześniej dostałam, z daleko stojącym koniem, gdzie ledwo widać, że ma on zdeformowaną wargę, nie odzwierciedla nawet w kilku procentach tego, co widzę. Malutki konik dzielnie grzebie w żłobie, zamiatając do buzi gnieciony owies. Usiłuje skubać leżące obok siano, a język zastępuje jej górną, niesprawną, zdeformowaną wargę. Kość nosowa po złamaniu z przesunięciem ‒ w wyniku urazu, czy też to wada wrodzona? Nie wiem… wiem tylko, że te małe iskierki w malwinkowych oczach i zapał, z jakim grzebie w żłobie, to właśnie ta ogromna chęć do życia. To właśnie tu, w tej handlarskiej komórce, która jest ostatnim przystankiem przed ubojnią, doskonale widać, czym jest chi – energia, którą każdy z nas jest obdarzony w chwili urodzenia. Maleńka Malwinka, choć jest kaleką, to promienieje tą energią, bo choć wygląda jak wygląda, to nadal jest dzieckiem.
Co się stało małej Malwince, nie wiemy. Nie wie tego też handlarz. Koń kilkukrotnie przechodził z rąk do rąk. Poprzedni właściciel wyrobił jej paszport, by mogła zostać sprzedana do ubojni i zabita. Bo dla małych, kalekich Malwinek nie ma miejsca w świecie ludzi. Malwinka przygląda mi się z ciekawością. I choć podchodzi, gdy się do niej wyciąga rękę, to nie chce dać się dotknąć. Ludzie ją interesują, pewnie wielu przychodziło tylko po to, by ją oglądać, aby później, przy spotkaniu ze znajomymi, móc opowiadać, jak bardzo jest chora, jak bardzo brzydka. Dla wielu ludzi będzie obrzydliwa… Ale w tym całym dramacie, gdzie człowiek jedną decyzją może odebrać prawo do życia, Malwinka ma szczęście, bo urodziła się koniem, a one nie przywiązują wagi do wyglądu. Jeśli pomożesz, jeśli uda się spłacić jej życie i po leczeniu dołączy do stada fundacyjnych koni, na pewno ją zaakceptują. Ona jeszcze może być szczęśliwa.


Kochani, Malwinka, oprócz tego, co widać, ma również wszołowicę i grzybicę. Jest zarobaczona. Z prawego oka sączy się ropa. Nie wiemy, czy są to rozwijające się zołzy, czy też stan zapalny oka, czy też dzieje się coś w środku głowy. Malwinka je, pije, lepiej czy gorzej, ale sobie radzi. I ma ogromną chęć do życia. Żyje ze swoim kalectwem, ale czy znajdzie się garść osób, dla których życie małej Malwinki będzie coś warte? Które, zamiast odwrócić się od niej z obrzydzeniem, zechcą jej dziś pomóc? Ona nigdy nie będzie chodziła pod siodłem. Nigdy też nie pociągnie bryczki. Nie będzie rodziła. Niczym też Ci się nie odwdzięczy, jeśli jej pomożesz. Nie umie. Może się też okazać, że po diagnostyce nie będzie można dla niej zrobić nic innego, jak tylko pomóc przejść za Tęczowy Most.
Prosimy, pomóżcie spłacić jej życie, pokryć koszt transportu. Wesprzyjcie diagnostykę i leczenie. Konieczne będą szczegółowe badania, w tym zdjęcia RTG. Prosimy, dołóżcie grosik do jej utrzymania, dobrej paszy, trawokulek. Dajcie jej szansę na dalsze życie. Ona na pewno, jeśli tylko będzie mogła, wykorzysta ją po stokroć.
My się nie poddamy, ale bez Twojego wsparcia nie jesteśmy w stanie nic dla niej zrobić. Bardzo chcemy wierzyć, że los małej Malwinki nie będzie Ci obojętny. Pomóżcie dać maleńkiej, 8-miesięcznej Malwince nadzieję…

 

Numery naszych kont bankowych

Fundacja Centaurus
ul. Wałrzyska 6-8
52-314Wrocław

PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Adres banku:
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław

Dla wpłat zza granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)

Konto Eko Klubu Fundacji Centaurus
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293

Przekaż Darowiznę

Wpisz dowolną kwotę darowizny na rzecz Fundacji Centaurus.

10 zł

Pomoże pokryć jeden posiłek dziennie dla konia pod naszą opieką.

50 zł

Pomoże pokryć koszty utrzymania i wyżywienia naszych podopiecznych
w folwarku.

100 zł

Pomoże zapłacić za awaryjną opiekę weterynaryjną dla chorego lub zranionego zwierzęcia domowego.

W razie pytań skontaktuj się z nami pod numerem +48 518 569 487

Czekają na Twój gest!

ApeleObecnie ratowaneSamicaWszystkie
17 września 2020

Bronka

Bronka miała dom, ale właściciele musieli ją sprzedać, tak jak inne swoje konie. Inne już są dawno za Tęczowym Mostem, zostały wywiezione na śmierć moment potem. Bronka była za chuda,…
CZYTAJ DALEJ
ApeleObecnie ratowaneSamicaWszystkie
8 września 2020

Szafirek

Niewielka obórka była dla Szafirka całym światem. Tu spędzał większość swojego życia i tylko latem, gdy do pobliskiej miejscowości przyjeżdżali turyści, Szafirek, wystrojony w niewielkie siodełko i uzdeczkę z frędzelkami,…
CZYTAJ DALEJ
ApeleObecnie ratowaneSamicaWszystkie
8 września 2020

Józia

"Każde zwierzę na tej Planecie ma takie samo prawo, aby tu być. Tak Ty i ja" powiedział niegdyś kanadyjski pisarz, Anthony Williams. Banalne to zdanie, ale się nad nim zamyśliłam.…
CZYTAJ DALEJ
ApeleObecnie ratowaneSamiecWszystkie
8 września 2020

Oktawia

Mała Oktawia z nadzieją wygląda ze swojej komórki. Może wie, że jesteśmy dla niej jedyną szansą na ratunek, a może wcale tego nie wie i patrzy, aby po prostu sprawdzić,…
CZYTAJ DALEJ

Dziękują za Twoją pomoc

Do adopcji wirtualnejSamicaWszystkie
10 września 2020

Nike

Niedawno zaprosiliśmy Was do udziału w konkursie na imię dla córki Lusi na naszym FANPAGE'u na FB. Zwyciężyło imię już samo w sobie zwycięskie - mianowicie córeczka Lusi od teraz ma…
CZYTAJ DALEJ
Do adopcji wirtualnejSamiecWszystkie
10 września 2020

Pierrot

Pierrot rozgląda się za Wirtualnymi Opiekunami. Miesięczny koszt 400 zł obejmuje całkowite utrzymanie z opieką kowalską oraz weterynaryjną. Jeśli chcesz adoptować Pierrota wirtualnie, wypełnił formularz.Dokonaj darowizny z imieniem BLUE na…
CZYTAJ DALEJ
Do adopcji wirtualnejSamiecWszystkie
10 września 2020

Blue

Blue rozgląda się za Wirtualnymi Opiekunami. Jest charakterny i zadziorny, bardzo zaprzyjaźnił się z Windem. Jest również fotogeniczny, dlatego zaprasza do zaopiekowania się nim na odległość! Miesięczny koszt 400 zł…
CZYTAJ DALEJ
Do adopcji realnejDo adopcji wirtualnejSamicaWszystkie
1 września 2020

Lukrecja

Lukrecja, z gwiazdką i chrapka, ur. 2019 roku, rozgląda się pomału za domem adopcyjnym, gdzie po ukończeniu 3-ego roku życia będzie można zapoznać ją z lonżą, a gdy skończy 4…
CZYTAJ DALEJ

Zobacz zasady ochrony danych osobowych CZYTAJ

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close