Egipt
EGIPT. POMOC JEST POTRZEBNA TERAZ.
Nie jutro.
Nie wtedy, gdy temat znów na chwilę wypłynie.
Nie wtedy, gdy ktoś przypomni sobie o zwierzętach spod piramid.
Pomoc jest potrzebna tu i teraz.
Mamy miejsce, w którym możemy działać.
Mamy ludzi na miejscu.
Mamy realną możliwość leczenia, reagowania i zmiany tego, co przez lata uchodziło tam za normę.
I właśnie dlatego wracamy do Egiptu.
15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław
o treści EGIPT
– pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT),
– pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT),
– pod numer 91979 (koszt 23,37 zł z VAT),
– pod numer 92579 (koszt 30, 75 zł z VAT).
Nie jutro.
Nie wtedy, gdy temat znów na chwilę wypłynie.
Nie wtedy, gdy ktoś przypomni sobie o zwierzętach spod piramid.

Pomoc jest potrzebna tu i teraz.
Mamy miejsce, w którym możemy działać.
Mamy ludzi na miejscu.
Mamy realną możliwość leczenia, reagowania i zmiany tego, co przez lata uchodziło tam za normę.
I właśnie dlatego wracamy do Egiptu.


Bo są konie, które wciąż pracują, choć ich ciała dawno powinny odpocząć.
Bo są osły, które padają na ulicach i nikt nawet się nie zatrzymuje.
Bo są psy, które każdego dnia uczą się, że człowiek oznacza zagrożenie.
Bo są miejsca, w których jedna decyzja i odpowiednie narzędzia potrafią uratować życie.

Nie zaczynamy od zera.
Nie budujemy wszystkiego od nowa.
Nie sprawdzamy, czy „to w ogóle możliwe”.
My już tam jesteśmy.
Od lat.

I dziś robimy kolejny krok.
Bo w Egipcie zmiana nie wydarza się dzięki słowom.
Wydarza się tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę jest na miejscu.
Leczy. Reaguje. Bierze odpowiedzialność.

Dlatego wracamy z bardzo konkretnym celem.
Trzeba to powiedzieć jasno.
Egipt to jedno z najtrudniejszych miejsc do pracy ze zwierzętami, jakie znamy.

Konie funkcjonują tam jak element infrastruktury. Mają działać. Ciągnąć. Przewozić. Zarabiać. Dzień po dniu, w tym samym rytmie, bez względu na stan zdrowia. Kiedy pojawia się ból, kulawizna albo wyraźne osłabienie, nie pojawia się pytanie „co zrobić”, tylko „jak długo jeszcze da się z niego korzystać”.
Nie widzieliśmy tam troski.
Widzieliśmy przyzwyczajenie.

Przyzwyczajenie do ran na nogach.
Do otarć od uprzęży.
Do koni, które ledwo stoją, ale wciąż są popychane do pracy.


Sposób podkuwania bardzo często pogłębia problem zamiast go rozwiązywać. Kopyta obciążane prowizorycznymi rozwiązaniami. Materiały dobrane nie po to, by chronić, ale by „jakoś było”. Efekt to zwierzęta poruszające się w ciągłym bólu, z uszkodzonymi stawami i nieodwracalnymi zmianami.



Osły są traktowane jeszcze gorzej.
Nie jako żywe istoty, ale jako zużywalne narzędzia.
Kiedy jedno przestaje dawać radę, po prostu znika.
Na jego miejsce pojawia się kolejne.
Bez refleksji.
Bez odpowiedzialności.
Bez konsekwencji.

Psy w Egipcie nie są neutralnym elementem przestrzeni.
Są niechciane.
Nie ma tam obojętności.
Jest wrogość.
Widzieliśmy psy odganiane od sklepów i domów kamieniami. Nie dlatego, że były agresywne, ale dlatego, że istniały. Widzieliśmy psy, które nauczyły się uciekać na sam dźwięk kroków. Psy, które nie podchodzą po jedzenie, bo doświadczenie nauczyło je, że ręka człowieka często niesie ból.
Były też sytuacje, które trudno nazwać inaczej niż przemocą dla rozrywki. Psy bite, kopane, ciągnięte po ziemi. Nie po to, by „rozwiązać problem”, ale by pokazać dominację nad słabszym.
Po zmroku wiele z tych zwierząt po prostu znika.
Rano nie wracają.
I nikt nie zadaje pytań.
Bo w tym systemie pytania nie są potrzebne.
Pod piramidami i daleko poza nimi obowiązuje ta sama zasada.
Zwierzę ma funkcję.
Kiedy przestaje ją spełniać, przestaje mieć znaczenie.
Byliśmy w wielu miejscach, w których nikt nie chciał obecności kamer ani ludzi z zewnątrz. Widzieliśmy niechęć, napięcie, czasem otwartą wrogość. Bo patrzenie oznacza odpowiedzialność. A odpowiedzialność oznacza zmianę.
A mimo to tam byliśmy.
I wracamy.


Bo wiemy, że bez stałej obecności nic się nie zmienia.
Bo nie przyjeżdżamy po obrazy.
Przyjeżdżamy po realne działania.

W Egipcie leczenie zwierząt nie jest oczywistością.
Jest wyjątkiem.
Dlatego jednym z najważniejszych powodów naszego powrotu jest leczenie oparte na wiedzy, a nie na domysłach. Leczenie, które nie polega na zgadywaniu, tylko na diagnozie. Na badaniach. Na odpowiedzialnych decyzjach.

Podczas naszych działań pod piramidami poznaliśmy ludzi, którzy – mimo warunków i presji – próbują działać inaczej. Ludzi, którzy zbierają konie w stanie skrajnego wycieńczenia. Którzy widzą konsekwencje lat zaniedbań i złych decyzji. I którzy chcą leczyć, ale często nie mają do tego narzędzi.
W Egipcie bardzo często leczy się „na wyczucie”.
Bez badań.
Bez analizy krwi.
Bez wiedzy o stanie narządów wewnętrznych.

To prowadzi do błędów.
Złych dawek.
Źle dobranych leków.
Antybiotyków podawanych w ciemno.
Pasożytów krwi, które niszczą organizm miesiącami.
Dlatego tak ważny jest chemiczny analizator krwi.
To urządzenie, które pozwala ocenić pracę wątroby, nerek i innych narządów. Umożliwia dobranie bezpiecznego leczenia, monitorowanie postępów i natychmiastową reakcję, zanim będzie za późno.
Dzięki niemu możliwe jest wykonywanie około 35 badań krwi dziennie. Nie tylko u tych koni, które już upadły, ale także u tych, które jeszcze stoją, jeszcze pracują i jeszcze mają szansę na realną pomoc.
To różnica między leczeniem a zgadywaniem.
Między szansą a ryzykiem.
Koszt takiego analizatora to około 12 000 euro. W lokalnych realiach to ogromny wydatek, dlatego jednym z naszych celów jest także wsparcie w zdobyciu tego sprzętu, który realnie zmieni standard opieki nad końmi pod piramidami.
Ta zbiórka jest po to, żebyśmy mogli wrócić do Egiptu.
By być na miejscu.
By leczyć.
By pomagać.
By wspierać tych, którzy każdego dnia walczą o zwierzęta w najtrudniejszych warunkach.

Fundacja Centaurus działa od 2006 roku. Od blisko dwudziestu lat jesteśmy tam, gdzie zwierzęta przestają się liczyć w jakimkolwiek systemie. W Polsce i poza jej granicami.

Egipt jest jednym z najtrudniejszych kierunków, jakie kiedykolwiek podjęliśmy.
Ale wiemy jedno.
Ta praca ma sens.
Bo każda uratowana istota to realna zmiana.
Bo każda obecność na miejscu ratuje kolejne życia.
Bo jeśli my tam nie będziemy, te zwierzęta zostaną same.
Dlatego dziś prosimy o realne wsparcie.
Nie o deklaracje.
Nie o „kiedyś”.
Jeśli chcesz być częścią tej zmiany.
Jeśli chcesz pomóc koniom spod piramid.
Jeśli chcesz, żeby leczenie zastąpiło cierpienie.
Dołącz do tej zbiórki.
Pomóż nam wrócić.
Pomóż nam leczyć.
Pomóż nam zmieniać rzeczywistość tam, gdzie przez lata nikt jej nie zmieniał.
Egipt nie poczeka.
A my wiemy, że razem możemy zrobić więcej.
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8
52-314 Wrocław
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław
Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293
PL
EN

































