Pomóż credit card
Wpłata
PRZEKAŻ DAROWIZNĘ
Wybierz kwotę darowizny:
Wpłata
PRZEKAŻ DAROWIZNĘ PRZY POMOCY BLIKA
1.Wybierz kwotę darowizny:
2.Wpisz kod i zapłać z blikiem:
Zapłać z Blikiem
Wpłata
PRZEKAŻ DAROWIZNĘ PRZY POMOCY WIADOMOŚCI SMS
Jeśli kochasz zwierzęta, wyślij SMS o treści CENTAURUS (numer uzależniony jest od kwoty, którą chcesz wesprzeć naszą Fundację):
- pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT),
- pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT),
- pod numer 91979 (koszt 23,37 zł z VAT),
- pod numer 92579 (koszt 30, 75 zł z VAT).

Dziękujemy. Sprawdź, co dla Ciebie przygotowaliśmy.
POMÓŻ
PRZEKAŻ DAROWIZNE NA "Artur ⎚"
paypal
Akcja robiona w ramach kampanii
Kochaj Mądrze
Dokonaj Darowizny z imieniem
ARTUR
NA PKO BP

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław

Możesz pomóc
Wyślij SMS

o treści ARTUR

– pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT),
– pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT),
– pod numer 91979 (koszt 23,37 zł z VAT),
– pod numer 92579 (koszt 30, 75 zł z VAT).

Artur
Nasza historia
4 kwietnia 2025

Poznaj Artura – najdzielniejszego z dzielnych, choć wzrostu niewielkiego. Artur był czołowym koniem, jakkolwiek to brzmi, w jednym z ośrodków nad morzem. Czołowym do głaskania, miziania i podawania cukierków. Tych końskich i wszelkich innych, bo turyści nie zwracali na to uwagi, a w ośrodku nikt się nie fatygował, żeby wyjaśniać te kwestie. O Artura dbali, dopóki był ulubioną maskotką. Dzieci uwielbiały się na nim wozić, a wszystkie okoliczne festyny też należały do niego – bo Artur pracował na 10 etatach.

Ale przyszedł dzień, kiedy spadł z piedestału. Obok, w boksie, stanęła prześliczna kucynka. Łaciata, z rybim okiem i długą grzywą do ziemi. Tłum zwariował. Szkoły, które odwiedzały ten ośrodek, przestały się Arturem kompletnie interesować. Wszystkie dziecięce rączki sięgały do pięknej kucynki, a stary, wysłużony Artur poszedł w odstawkę. I nadszedł chyba dzień, w którym właściciel uznał, że dwóch kucyków utrzymywać nie będzie, skoro zarabia na siebie tylko jeden.

Starego Artura nikt już nie chciał. No bo i po co? Tak oto Artur znalazł się tu, gdzie się znalazł. Stoi w skupie koni i czeka na litość. Tam, kilkaset kilometrów stąd, stoi jego dom – dom, na który przestał zasługiwać. Bo w tym świecie zwierzęta muszą zasłużyć. Muszą być warte. Muszą być dość dobre, żeby mogły żyć. Artur już żyć nie może. Odebrano mu to prawo.

Stoi dzisiaj i wgapia się w mój obiektyw. Kręci się i wierci, bo nie wie, o co chodzi. Zazwyczaj ludzie przychodzili do niego z jakimś cukierkiem, a ja przyszłam z pustymi kieszeniami. Handlarz, jakby mądrzejszy niż właściciel ośrodka, nie pozwala go dokarmiać, bo mówi, że jeśli kucyk zachoruje, to on straci pieniądze. Czasu zostało niewiele – zaledwie 24 godziny. Albo przywozimy 1200 zł zaliczki za Artura, albo możemy pomachać ciężarówce, która go zabierze.

Handlarz, mówiąc to, gromko się śmieje. Pod wąsem uśmiecha się jego pracownik. Dla nich to ubijanie stało się tak wielką codziennością, że przestali zwracać na nią uwagę. Artur rzeczywiście jest stary i raczej pracować już nie będzie. Ale błagam – odejdźmy od tego, że na życie trzeba zasłużyć. Każda istota, przychodząc na ten świat, ma prawo do istnienia bez cierpienia i z poszanowaniem godności oraz podstawowych praw.

Mam czasem wrażenie, że dopóki nie przyjdą kolejne pokolenia, nic się nie zmieni. I nie mówię tu tylko o handlarzu – mówię też o człowieku, który prowadził ten ośrodek, i o turystach, którzy go odwiedzali, a tak naprawdę pośrednio skazali Artura na ten skup i los, jaki go czeka. Nikt z nich nie pomyślał, co stanie się później. Dla nich to tylko chwila rozrywki. Dla Artura – całe życie.

No i jest drugi temat. Bo tam, gdzie jedno życie chce przeminąć, tam rodzi się inne. Siwa, którą niedawno wykupiliśmy, urodziła. To już wiecie. Urodziła przedwczoraj rano przepięknego malucha, który niestety ledwo trzyma się na nogach. Wezwaliśmy już weterynarza, ale do tego wszystkiego klacz nie ma pokarmu. Pilnie musimy kupić mleko zastępcze – udało się dla małego znaleźć ośrodek gdzie pojechał bo zaprzyjaźniona fundacja akurat miała oślicę, która przygarnia chętnie i zawsze. To zupełnie niespodziewane wydarzenie – choć poniekąd piękne. Chcemy kupić mleko i wysłać – bo sama oślica małego nie wykarmi.

Błagam, pomóż dzisiaj temu, który odchodzi, i temu, który się narodził. Na naszej stronie możesz zobaczyć więcej zdjęć dzieciaka, który uczy się stawać na krzywych nóżkach. I zwyczajnie jest głodny. To my wszyscy wkoło go musimy nakarmić, jeśli jego mama nie jest w stanie. To są dwa tematy na dziś. Ogromne tematy, wiem. Ale moja rola jest, jaka jest. Gadać, marudzić, gadać i wychodzić z lodówki.

19 lat temu poprosiłam o pomoc po raz pierwszy. I dziś robię to każdego dnia. Bo tak naprawdę nie ma w Polsce żadnego biznesu, który utrzymałby taką ilość koni. Żadnego. Albo jeszcze go nie wymyśliliśmy. Dlatego chylimy się nisko i żebrzemy tyle, ile trzeba. Licząc na to, że nie poczujesz złości. A co najwyżej pomyślisz, że powiesz mi parę słów, kiedy spotkamy się na Dniach Otwartych. Że za dużo tego. Ja wtedy znowu schylę wzrok i powiem, że wiem. Ale na to wpływu nie mam. Mam wpływ tylko na to, o czym wyżej czytasz. I dziękuję Ci, że jeszcze to w ogóle czytasz. To robi świat innym.