Suche skarpety. Ciepłe stopy. Małe marzenia wielkich ludzi.
Na Przemykowskich Bagnach zima nie pyta, czy jesteś na nią gotowy. Tu wilgoć wchodzi wszędzie, błoto wciąga buty, a zimno potrafi przeniknąć aż do kości. To właśnie tutaj, pośród setek uratowanych koni, przez cały rok żyje i pracuje 40 naszych stajennych. Nie wracają wieczorem do ciepłych mieszkań, nie suszą ubrań na kaloryferach w przytulnych łazienkach. Mieszkają na miejscu, w kontenerach, bo zwierzęta potrzebują ich każdego dnia, niezależnie od pogody. Ogromnie cieszą się z kurtek, rękawiczek i ubrań, które dla nich zbieramy. Ale ostatnio wypłynęła potrzeba tak zwyczajna, że aż ściska za serce. Skarpety. Zwykłe, suche, ciepłe skarpety. Na naszych bagnach potrafią przemoknąć kilka razy dziennie. A potem trzeba znowu wyjść do koni. W zimno. W wodę. W błoto.

Marzą nam się dla nich porządne, wysokie, grube skarpety zimowe. Takie, które naprawdę grzeją i dają choć odrobinę komfortu podczas wielogodzinnej pracy w wilgoci. Jedna dobra para kosztuje około 70 zł. A mamy 40 chłopaków i chcielibyśmy, żeby każdy dostał choć kilka par. Jeśli ktoś z Was może kupić i wysłać takie skarpety, będziemy ogromnie wdzięczni! Rozmiary 43–46. Ale jest jeszcze jedno marzenie, odkładane od lat. Pralko-suszarka. Za około 1600–1800 zł moglibyśmy kupić urządzenie, dzięki któremu ich ubrania wreszcie miałyby szansę być naprawdę suche. Do dziś pamiętam jednego z chłopaków, który wpadł w błoto, przemókł i później musiał zakładać pranie, które od wilgoci zaczynało już gnić. Bo tam po prostu nic nie schnie. Przemykowskie Bagna nie bez powodu nazywają się bagnami. Pranie potrafi wisieć całymi dniami, a wilgoć i tak wygrywa.

Jesteśmy na tym rezerwacie już prawie 10 lat. Co roku obiecujemy sobie, że wreszcie zadbamy o takie rzeczy. I co roku pojawia się coś pilniejszego. Kolejny koń do uratowania, kolejny rachunek, kolejna potrzeba, której nie można odłożyć. A nasi chłopcy po prostu robią swoje. Wstają rano, wychodzą w błoto, karmią, sprzątają, opiekują się setkami istnień. Bez względu na mróz, deszcz czy śnieg. Dlatego dziś prosimy Was o coś nie dla koni, ale dla ludzi, dzięki którym te konie mają dom. Pomóżcie nam kupić ciepłe skarpety i pralko-suszarkę. Dla wielu z nas to najzwyklejsze rzeczy na świecie. Dla nich, po tylu latach życia i pracy na bagnach, to prawdziwy luksus. Podarujmy im tej zimy coś, czego sami często nawet nie zauważamy. Suche ubrania. Ciepłe stopy. I poczucie, że ktoś wreszcie zadbał także o nich.
Koniec zbiórki
30 listopada, 2026