
❗️PAKO. Rozległe rany na pysku i ciele. Dziś zaczynamy walkę o to, żeby zamieniły się w blizny❗️
Najpierw widzisz ranę. Wielką, otwartą, tuż pod okiem, schodzącą przez policzek. Potem kolejne, na barku, boku, grzbiecie. Miejscami wyglądają jak po ciężkim oparzeniu, miejscami jak głębokie uszkodzenia skóry i tkanek. Dopiero po chwili zaczynasz widzieć samego Pako. Czarnego, kudłatego psa z wielkimi uszami, delikatnego i spokojnego, który stoi pośród tego wszystkiego i nadal patrzy na człowieka. I właśnie od tego miejsca chcemy zacząć. Bo Pako nie jest raną. Nie jest kolejnym drastycznym zdjęciem z Ukrainy. Jest psem, którego ciało trzeba teraz kawałek po kawałku poskładać.
Pako został odebrany człowiekowi podczas interwencji policji. I właściwie na tym moglibyśmy zakończyć opowieść o jego wcześniejszym życiu. Nie chcemy budować całej historii wokół niego. Wystarczy spojrzeć na ciało Pako, żeby wiedzieć, że przez bardzo długi czas nie dostał tego, czego potrzebował. Teraz wszystko musi pójść w przeciwną stronę. Rany trzeba oczyścić, zabezpieczać i prowadzić aż do wygojenia. Trzeba opanować ból, pilnować zakażeń, kontrolować uszkodzone tkanki, zmieniać opatrunki, podawać leki i obserwować każdy kolejny etap odbudowy skóry. Przy takich obrażeniach nie wystarczy jedna wizyta i bandaż. To będą kolejne dni, tygodnie i rachunki, które pojawiają się dużo szybciej niż nowa skóra.

I właśnie tutaj potrzebujemy Ciebie. Spójrz na Pako jeszcze raz, ale spróbuj na chwilę przeskoczyć kilka tygodni do przodu. Wyobraź sobie ten sam pysk bez otwartej rany pod okiem. Bok, na którym zamiast czerwonej tkanki zaczyna pojawiać się nowa skóra. Grzbiet, który powoli zarasta sierścią. Psa, który nie jedzie już samochodem na kolejne czyszczenie ran, tylko po prostu wychodzi na spacer. Właśnie o taki obraz dzisiaj walczymy. Nie o to, żeby przez chwilę było nam go żal. O to, żeby za jakiś czas te zdjęcia były już tylko początkiem historii, a nie jej zakończeniem.


Bo mimo tego wszystkiego Pako jest łagodny. Daje się prowadzić. Pozwala człowiekowi być obok. I trudno nie pomyśleć, ile razy ta sama bliskość mogła wcześniej oznaczać dla niego coś zupełnie innego. Teraz ręka ma podawać lek. Ma poprawiać opatrunek. Ma pogłaskać. Samochód ma jechać do lekarza, a nie w kolejne złe miejsce. Człowiek, przed którym pies powinien był mieć wszystkie powody, żeby się zamknąć, ma dziś stać się tym, dzięki któremu jego ciało zacznie wreszcie przestawać boleć. Ty też możesz być takim człowiekiem dla Pako, nawet jeśli nigdy go nie dotkniesz.
Odebranie go było pierwszym krokiem. Teraz trzeba zrobić wszystkie następne. Przeprowadzić Pako przez leczenie, opatrunki, diagnostykę, leki i cały proces gojenia. Nie zostawić go w połowie tylko dlatego, że najgorsze zdjęcia już zostały zrobione i interwencja się skończyła. Dla Pako właśnie teraz zaczyna się to, co najważniejsze. Powolne odzyskiwanie własnego ciała. Dnia po dniu. Centymetr po centymetrze.

Dzisiaj widzisz rany. My chcemy za jakiś czas pokazać Ci blizny. A potem sierść. A potem po prostu Pako, którego już nic nie boli. Pomóż nam przeprowadzić go przez całą tę drogę. ❤️
Koniec zbiórki
25 października, 2026