Dziś robimy coś nowego. Poszerzamy horyzonty, bo świat zwierząt, którym pomagamy, nie kończy się tam, gdzie jest łatwiej działać. I właśnie dlatego dziś chcemy, żebyś był tu z nami.
Od początku jesteśmy tam, gdzie zwierzęta są niewidzialne. Gdzie ich życie zależy od przypadku, od jednego człowieka, od tego, czy ktoś się zatrzyma. Działamy w wielu miejscach, w różnych krajach, również tam, gdzie pomoc praktycznie nie istnieje. I dziś zapraszamy Cię w jedno z takich miejsc.
.jpeg)
Ta akcja jest koordynowana przez Omara, którego znasz. Jest z nami od lat. Teraz wrócił do Jordanii i robi dokładnie to, co robiliśmy razem od początku. Ratuje. Organizuje. Dociera tam, gdzie większość nawet nie próbuje. I to właśnie tam dzieje się to, o czym teraz czytasz.
To trudny region. Psy są tam wyrzucane, wywożone, zostawiane na granicach, na pustyni, z dala od ludzi. Jest ich setki, tysiące. Karmione raz, czasem dwa razy w tygodniu, jeśli są środki i jeśli ktoś tam dojedzie. W sobotę nasi ludzie znowu tam jadą. Na granicę Jordanii i Iraku. W miejsca, gdzie psy nie czekają na cud. Czekają na kogokolwiek.
.jpeg)
I właśnie tam był on.
Misho. Szczeniak, 5–6 miesięcy. Pobity. Uderzany kijem. Ze złamanymi biodrami. Spójrz na niego dobrze. To nie jest obraz, który powinien istnieć. A jednak istnieje.
I mimo tego przeżył.
Dziś jest pod opieką. Leczony. Walczy z infekcją. Przed nim operacja, która zdecyduje, czy będzie chodził. I to jest moment, w którym Ty możesz mieć znaczenie.
.jpeg)
Nie zmienimy wszystkiego naraz. Ty też tego nie musisz robić.
Ale możesz zrobić jedną rzecz.
Możesz zatrzymać się przy nim.
Możesz pomóc nam zawalczyć o Misho.
Możesz sprawić, że to życie pójdzie dalej.
Nie odkładaj tego. Nie licz, że zrobi to ktoś inny. Bo każdy taki moment to decyzja.
I dziś ta decyzja jest po Twojej stronie.