LOBO. Koń biznesmena.
Miał być prezentem dla narzeczonej. Kolorowym, uroczym kucykiem. Spełnieniem marzenia. Bogaty biznesmen zobaczył LOBO i bez namysłu wyjął pieniądze. Śmiał się, że więcej wydaje na zakupy spożywcze. Handlarz zacierał ręce. Wiedział, że LOBO ma problemy z oczami. Wiedział, że trudno będzie go sprzedać. Trafił mu się jednak klient, który nie zadawał pytań. I tak LOBO został prezentem. Na krótko. Bo narzeczona szybko uznała, że koń śmierdzi. Że brudzi. Że wymaga opieki. Że przeszkadza. Marzenie skończyło się w komórce u sąsiada. Tam zamknięto LOBO. Z dala od ludzi, którzy jeszcze niedawno tak bardzo chcieli go mieć.
Minęło kilka miesięcy. Biznesmen zażądał zwrotu pieniędzy. Choć stać go na setki takich kucyków, nie zamierzał stracić ani złotówki. Tłumaczył, że właśnie dlatego jest bogaty. Bo szanuje każdy zarobiony grosz. Szkoda, że nie nauczył się szanować życia. LOBO śmierdział. Hałasował. Wpychał chrapy do kieszeni w poszukiwaniu smakołyków. Brudził drogi garnitur. Był niewygodny. Niepotrzebny. Zbędny. Narzeczona podobno dostała samochód. Tak bywa. Po LOBO zadzwoniono do handlarza. Nawet nie zasłużył na to, by ktoś osobiście go odwiózł. Trafił z rąk do rąk. Kolejny handlarz szybko zauważył chore oczy. I natychmiast postanowił się go pozbyć. Bo LOBO nie był już prezentem. Nie był interesem. Był stratą, której nikt nie chciał ponieść.

Dziś LOBO czeka na wykup. Z problemami ze wzrokiem. Z bagażem ludzkiej obojętności. Bez nikogo, kto chciałby wziąć za niego odpowiedzialność.
Potrzebujemy 4600 zł na wykup i transport. Kolejne 1000 zł na weterynarza i diagnostykę. Razem 5600 zł. Dla człowieka, który go kupił, to pewnie drobne. Dla LOBO to całe życie.

Nie mamy miesięcy na zastanawianie się.
Mamy czas do 23 listopada, do poniedziałku. Potem jego los jest znany. Tobie też. Nie pozwól, żeby jego historia skończyła się dlatego, że kolejny człowiek uznał go za nieopłacalny zakup.

LOBO nie prosił, żeby go kupowano. Nie prosił, żeby go porzucano. Dziś nie może nawet poprosić o ratunek. Robimy to za niego. I prosimy właśnie Ciebie.

Koniec zbiórki
23 listopada, 2026