
Jedne psy rodzą w ciepłych domach. Na czystych posłaniach. Pod opieką człowieka, który czuwa nad każdym oddechem matki i jej dzieci. Inne rodzą w oborach. W brudzie, wilgoci, wśród gospodarskich sprzętów. Bez przygotowanego miejsca. Bez weterynarza. Bez pewności, że ich szczenięta przeżyją. Tak właśnie zaczęło się macierzyństwo Daszy. Ktoś wyrzucił ją u handlarza końmi. Następnego dnia urodziła. Sześć maleńkich istnień, zdanych na matkę, która sama została pozbawiona opieki. Trudno o bardziej gorzki obraz ludzkiej odpowiedzialności za zwierzę.

Pojechaliśmy do handlarza po konia. Znaleźliśmy siedem psich istnień. Dasza leżała w oborze, otoczona szczeniętami. Karmiła je tam, gdzie przyszły na świat. W miejscu, które nigdy nie powinno być porodówką. Patrzyła prosto w obiektyw. Zmęczona. Czujna. Jakby chciała pilnować każdego naszego ruchu. Nie znamy jej przeszłości. Nie będziemy wymyślać dramatów, żeby wzbudzić współczucie. Wystarczy to, co zobaczyliśmy. Sześć szczeniąt urodzonych w oborze. Matka pozostawiona z całym ciężarem ich przetrwania. Nie wiemy, czy urodziło się tylko sześć. Czy może tylko sześć doczekało naszego przyjazdu. I właśnie ta niewiedza jest przerażająca.

Zabraliśmy je wszystkie. Dasza i jej szóstka są już w naszym ośrodku. Ale nie wystarczy wynieść szczeniąt z obory, żeby uznać je za uratowane. Pierwsze tygodnie życia to czas ogromnej wrażliwości. Wychłodzenie, odwodnienie, niedożywienie, infekcje — dla tak małych organizmów każde zaniedbanie może mieć dramatyczne konsekwencje. Wszystkie szczenięta potrzebują pilnego badania weterynaryjnego. Dasza wymaga kontroli po porodzie, odpowiedniego żywienia i oceny stanu zdrowia. Karmiąca matka sześciu szczeniąt nie może żyć na przypadkowych resztkach. Potrzebuje pełnowartościowej, wysokoenergetycznej karmy i profesjonalnej opieki. Natychmiast.

Na weterynarza. Diagnostykę. Ewentualne leczenie. Bardzo dobrą karmę dla Daszy i zabezpieczenie potrzeb jej dzieci. To nie jest zbiórka na wygody. To pieniądze na zdrowie i podstawowe bezpieczeństwo siedmiu żywych istot. Nie godzimy się na świat, w którym jedne psy mają własne łóżka, a inne muszą rodzić na posadzce obory. W którym jedne szczenięta są wyczekiwane, a inne mają po prostu przeżyć. Albo nie. Dasza nie wybrała sobie takiego losu. Jej dzieci również. To człowiek zdecydował, gdzie zostanie porzucona. I tylko człowiek może teraz naprawić choć część tej krzywdy.

Spójrzcie na to zdjęcie. Sześć szczeniąt przy matce. Sześć małych istnień, które nie wiedzą jeszcze, jak niewiele dzieliło je od tragedii. Nie wiemy, co wydarzyłoby się, gdybyśmy tam nie przyjechali. Wiemy, że dziś możemy dać im coś więcej niż samo przetrwanie. Opiekę. Leczenie, jeśli będzie potrzebne. Bezpieczne dzieciństwo. A kiedy przyjdzie właściwy moment — odpowiedzialne, kochające domy. Prosimy o każdą wpłatę i każde udostępnienie. Nie pozwólmy, żeby los Daszy i jej dzieci pozostał kolejną historią, nad którą ktoś wzruszy ramionami.
BO ŻADNA MATKA NIE POWINNA RODZIĆ W TAKICH WARUNKACH. I ŻADNE SZCZENIĘ NIE POWINNO ZACZYNAĆ ŻYCIA OD WALKI O PRZETRWANIE.

Koniec zbiórki
6 grudnia, 2026
Wpłać darowiznę bezpośrednio na konto Fundacji.