
Poznaj Rózię. Przez kilkanaście lat należała do świata, który teraz przestaje istnieć. Ludzie, konie, kuce, osły. Gospodarstwo, w którym ciągle coś się działo, przychodzili ludzie, życie kręciło się wokół zwierząt. Rózia była jego częścią. Miała cieszyć, przyciągać uwagę, pasować do tego wszystkiego. A teraz trwa likwidacja. I wraz z nią wielkie porządkowanie spraw. Co sprzedać, co wywieźć, ile można jeszcze odzyskać. W takim rachunku stara kucynka z chorymi kopytami staje się pozycją, którą trzeba jak najszybciej skreślić.
Handlarz zna tamto miejsce. Całego jego świata nam nie otworzy, nie przeprowadzi przez wszystkie lata Rózi. W rozmowie zostają urywki: większa ekipa zwierząt, zmiana potrzeb, koniec gospodarstwa. Tyle wystarczy, żeby zobaczyć, jak wiele kończy się jednocześnie dla niej. Znajome głosy, zwierzęta, przy których żyła, miejsce, do którego przywykła. Człowiek będzie układał sobie życie dalej. Rózia jest już u handlarza.
I ma ochwat.
Bolesne kopyta, kulawizna, starość, która nie ułatwia znoszenia kolejnych zmian. Do ceny za jej życie trzeba będzie dołożyć pieniądze na leczenie. Potem na fachową opiekę nad kopytami, odpowiednie żywienie, kontrole. Dla nas to lista rzeczy, które trzeba dla Rózi zrobić. W handlu taka lista oznacza kłopot. Bo przecież najwygodniej sprzedać zwierzę razem ze wszystkim, co mu dolega. Przyjąć zapłatę i już nie musieć zajmować się tym, że boli.

Na ubój pojedzie również z ochwatem. Tam nikt nie będzie potrzebował, żeby wyzdrowiała.
Piszę Ci o tym tak wprost, bo właśnie w takim miejscu jest dzisiaj Rózia. Za sobą ma lata przy ludziach. Przed sobą termin, cenę i transport, który może zakończyć wszystko. Jej życie zostało sprowadzone do decyzji, czy uda się za nią zapłacić.
Potrzebujemy 1500 zł zaliczki do czwartku, do południa. Tyle trzeba wpłacić, żeby zatrzymać jej wyjazd na rzeź i zyskać czas na zebranie reszty. Dopiero za tą wpłatą możemy zacząć układać dalszy plan: odbiór, badanie, pomoc przy kopytach, miejsce wśród naszych uratowanych kucyków.

Bardzo chciałbym móc powiedzieć Rózi, że jej dawne stado nie było ostatnim. Że jeszcze będzie miała do kogo podejść, obok kogo odpocząć. Że po tej podróży przyjdzie dzień, kiedy pozna już drogę do siana i głosy opiekunów. Że nie wszystko, co znajome, straciła na zawsze, bo można jeszcze zbudować dla niej nową codzienność. Ale zanim to wszystko się wydarzy, musimy wykonać bardzo konkretną rzecz. Zebrać pieniądze i zdążyć.
W Centaurusie od 2006 roku spotykamy zwierzęta, których ludzie nie uwzględnili we własnej przyszłości. Kończy się działalność, przychodzi choroba, zmieniają się możliwości. Zwierzę zostaje z konsekwencjami. A przecież starsza kucynka potrzebuje opieki właśnie wtedy, kiedy coraz trudniej znaleźć dla niej kupca. Wtedy, kiedy za jej utrzymaniem nie idzie już żadna korzyść. Kiedy trzeba wydać pieniądze po prostu dlatego, że ona żyje i potrzebuje pomocy.

Tak chcemy zająć się Rózią. Z pełną świadomością, że jej kopyta będą wymagały pracy, że potrzebne będą wizyty, że przyjdą rachunki. Przyjmując ją, chcemy wziąć na siebie również te dni, w których będzie trudniej.
Dzisiaj proszę Cię, pomóż nam do niej dotrzeć. Dorzuć piątaka, dychę, tyle, ile możesz. Przekaż dalej jej historię. Te 1500 zł może rozpocząć dla Rózi życie, w którym wreszcie będzie wolno jej się zestarzeć.
Likwidują gospodarstwo. Sprzedają zwierzęta. Zamykają sprawy.

Koniec zbiórki
5 listopada, 2026
Wpłać darowiznę bezpośrednio na konto Fundacji.