Pani Nela - Fundacja Centaurus Przejdź do treści
Stań się głosem tych, którzy nie mogą mówić.
Nela (5)

Pani Nela

WPŁAĆ DLA PANI NELA
Misje ratunkowe 13 października, 2026 Kończy się 15 grudnia, 2026

Mieszkanie, w którym 34 koty dostały coś, czego wcześniej nie miały – człowieka, który ich nie zostawił.

Dziś opowiemy Ci o kimś wyjątkowym. Nie o schronisku. Nie o fundacji. O jednej starszej kobiecie, która każdego dnia robi rzeczy większe, niż pozwalają jej siły.

Poznaliśmy ją podczas naszej ostatniej wyprawy po psy, które po leczeniu zabraliśmy z Ukrainy do Polski, żeby znaleźć im domy adopcyjne. Wiktoria i Marysia były wtedy na miejscu, jeździły po okolicy, szukając zwierząt potrzebujących pomocy.

I wtedy wydarzyło się coś, czego nikt z nas nie planował.

Zatrzymaliśmy się przy sklepie, bo obok stał pies. Chwilę później wyszła sprzedawczyni, żeby go nakarmić. Zaczęliśmy rozmawiać. Powiedzieliśmy, że jesteśmy fundacją z Polski. I wtedy usłyszeliśmy o starszej pani, która ma pod opieką 34 koty.

Nie „miała kiedyś”.
Nie „dokarmia czasem”.
Ma je wszystkie u siebie.
Dba o nie codziennie. Sama.

Pojechaliśmy tam.

Drzwi otworzyła nam pani Nela – drobna, uśmiechnięta, trochę zawstydzona, że ktoś do niej przyszedł. A potem weszliśmy do środka i zobaczyliśmy coś, czego długo nie potrafiliśmy przestać mieć w głowie.

34 koty.

Starsze osobno. Młodsze osobno. Na balkonie kot po leczeniu. Wszędzie miski, posłania, małe ślady codziennej troski. To nie było przypadkowe zbieranie zwierząt. To było życie podporządkowane temu, żeby każde z nich przeżyło.

Nela (1).jpg

I nagle zrozumieliśmy coś bardzo prostego.
Ta kobieta oddała tym kotom wszystko.

Swój czas.
Swoją emeryturę.
Swoje mieszkanie.
Swoje życie.

Każdego kota zna po historii. Wie, kto czego się boi, kto chorował, kto przyszedł skrajnie wygłodzony, kto nie ufa ludziom. Opowiadała nam o nich godzinami.

I nie było w tym ani grama zmęczenia.
Tylko miłość.

Nela (11).jpg

Zapytaliśmy, czego potrzebuje.
A odpowiedź była tak skromna, że aż trudna do słuchania: karma, żwirek, może jakiś drapak. Pieniądze na leczenie. Na kastracje.

Nic dla siebie.

Kiedy wyszliśmy, nie mogliśmy przestać o niej myśleć. Wiktoria i Marysia płakały. Wiedziałyśmy, że to nie może skończyć się na jednej wizycie.
Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy karmę, żwirek i rzeczy dla kotów. Wróciliśmy do pani Neli.

I gdybyście widzieli wtedy jej twarz.

To było wzruszenie, którego nie da się udawać. Powtarzała tylko, że to jakiś wyjątkowy dzień, że ktoś zrobił święto dla niej i jej kotów.

Nela (13).jpg
Nela (9).jpg

A koty?

Nie odchodziły od drapaka. Bawiły się jak dzieci, które pierwszy raz dostały coś swojego. I właśnie dlatego dziś tu jesteśmy.

Bo wtedy pomogliśmy tylko na chwilę. To była mała pomoc, szybki oddech, kilka dni spokoju. Ale obiecaliśmy pani Neli, że wrócimy z większym wsparciem.

I dziś bardzo chcemy Was o to prosić.

Szczególnie Wiktoria i Marysia, które tam były, które to widziały i które do dziś nie potrafią zapomnieć oczu tej kobiety i tych kotów.

Pani Nela dalej codziennie walczy o 34 życia. Sama. Na niewielkiej emeryturze, w kraju, w którym ludziom często brakuje już sił nawet dla siebie.
A mimo to ona dalej otwiera drzwi kolejnym potrzebującym zwierzętom.

Jeśli możesz zrobić dziś jedną rzecz – zatrzymaj się przy niej.
Bo czasem największe rzeczy dzieją się po cichu.
W małym mieszkaniu.
Tam, gdzie ktoś oddaje zwierzętom całe swoje serce.

Nela (5).jpg

Pomoc dla Neli

Wybierz kwotę:

Koniec zbiórki

15 grudnia, 2026

00
Dni
00
Godz
00
Min
00
Sek

Galeria

Zostaw komentarz

Trwające zbiórki

Inne aktywne zbiórki

Właśnie teraz