
❗️Batonik. WIELKA AKCJA na koniec października. Mamy 48 godzin na 1000 zł zaliczki
Kiedy załadują Batonika, świat będzie zajęty czymś innym. W wiadomościach będą trwały dyskusje, ludzie będą wychodzić na ulice w ważnych sprawach, kolejne wydarzenia przyciągną kamery. Tutaj po małym ogierze zostanie wolne miejsce. Jego wyjazd zmieści się w rozliczeniu między ludźmi. Pieniądze przejdą z ręki do ręki i sprawa zostanie zamknięta. Tak może skończyć się życie Batonika, podczas gdy my wszyscy będziemy patrzeć w inną stronę. Dlatego dzisiaj pokazujemy go Tobie. Mamy 48 godzin, żeby zebrać 1000 zł zaliczki na jego wykup.
Nie wiemy, dlaczego Batonik znalazł się u handlarza. Być może gdzieś pracował, miał swoje obowiązki, przynosił dochód, aż zwyczajnie przestał być przydatny. A może od początku był zabezpieczeniem na zimę. Taką oszczędnością, która zamiast leżeć w szufladzie, stoi na czterech nogach. Kiedy przychodzą wydatki, można ją sprzedać. Trudno pisać w ten sposób o żywym stworzeniu, ale właśnie tak wyglądają te rachunki. Koń ma swoją cenę, a człowiek wybiera moment, w którym zechce ją odebrać. Dla Batonika taki rachunek może oznaczać koniec życia. I właśnie na to nie ma naszej zgody: człowiek nie ma moralnego prawa skazywać zwierzęcia na śmierć dlatego, że przestało się opłacać jego utrzymanie.
Teraz ten moment przyszedł dla Batonika. Jego wcześniejsze życie pozostało gdzieś za nim, razem z ludźmi, którzy mogliby o nim opowiedzieć. Do nas dociera już mały ogier wystawiony na sprzedaż. Z konkretną kwotą i terminem, w którym musimy zdążyć. Całe jego dalsze życie zależy teraz od tego, czy po drugiej stronie tej transakcji znajdą się ludzie, którzy zechcą go ocalić.

Takich Batoników stoi w podobnych miejscach bardzo dużo. Po ponad 20 latach działalności Centaurusa mamy świadomość, że wszystkim nie pomożemy. Razem z Wami ocaliliśmy grubo ponad 3000 koni. Poznaliśmy też ciężar tych spotkań, po których wraca się z myślą o zwierzętach pozostawionych za sobą. Z tym również trzeba potem żyć. Dzisiaj jednak wciąż mamy możliwość zabrać Batonika. I bardzo chcemy z niej skorzystać.
U schyłku października prosimy Was o życie jeszcze tego jednego. Chcemy, żeby dołączył do stada kilkuset naszych uratowanych kucyków. Żeby miał czas poznać inne konie, znaleźć swoje miejsce, przyzwyczaić się do głosów opiekunów. Żeby kolejne zimy oznaczały dla niego siano, schronienie i opiekę. Żeby można było patrzeć, jak żyje, i niczego w zamian od niego nie oczekiwać. Tyle chcemy mu dać. Zwyczajne końskie życie, o które dzisiaj trzeba urządzić wielką akcję.

Bo w takie miejsca kamery zwykle nie docierają. Pod bramą nie zbierają się ludzie z transparentami, a odjazd kolejnego konia nie staje się wiadomością dnia. Wszystko odbywa się poza uwagą świata. Potem bardzo łatwo uznać, że skoro niczego nie widzieliśmy, to nic się nie wydarzyło. Dlatego zależy nam, żeby Batonik dotarł dzisiaj jak najdalej. Żeby jego imię przeszło z naszego profilu na Twój, z Twojej wiadomości do kolejnego człowieka. Żeby przed jego wyjazdem zdążyli zebrać się ludzie, którzy powiedzą: zabieramy go stamtąd.
Batonik nie zapłaci za siebie. Nie ma pieniędzy odłożonych na wykup ani możliwości umówienia własnego transportu. Ma nas, którzy chcemy po niego pojechać. I Ciebie po drugiej stronie ekranu.

Potrzebujemy 1000 zł zaliczki w ciągu 48 godzin. Dołóż dla Batonika 5, 10, 20 zł albo tyle, ile możesz. Liczy się każdy grosz, każda osoba, do której przekażesz jego historię, każda wpłata z jego imieniem. Pomóż nam zrobić wokół tego małego ogiera wystarczająco dużo szumu, żeby przyszła za nim pomoc.
Bardzo chcemy, żeby po Batoniku zostało tam wolne miejsce. Żebyśmy mogli pokazać Wam je z wiadomością: pojechał do nas.

Koniec zbiórki
30 października, 2026