Admirał. Miał być prezentem dla dzieci, a za ich rozczarowanie zapłaci życiem.❗️4800 zł albo..
Nietrafiony prezent można odłożyć do szafy. Zamknąć drzwi i zapomnieć, że w ogóle się go dostało. Z Admirałem było trudniej, bo oddychał, potrzebował jedzenia i każdego dnia nadal był koniem. Nawet wtedy, kiedy dzieci już przestały się nim cieszyć. Więc dorośli znaleźli rozwiązanie. Oddali go na ubój.
Admirał. Miał być prezentem dla dzieci, a za ich rozczarowanie zapłaci życiem.❗️4800 zł albo..
Nietrafiony prezent można odłożyć do szafy. Zamknąć drzwi i zapomnieć, że w ogóle się go dostało. Z Admirałem było trudniej, bo oddychał, potrzebował jedzenia i każdego dnia nadal był koniem. Nawet wtedy, kiedy dzieci już przestały się nim cieszyć. Więc dorośli znaleźli rozwiązanie. Oddali go na ubój.
Piszę do Ciebie i patrzę na zdjęcie małego konia ze sznurem na głowie. Próbuję znaleźć w tej historii moment, w którym dorosły człowiek powinien był powiedzieć: stop. Kiedy dzieci chciały zabawkę, a kupiono im żywe zwierzę? Kiedy okazało się, że konik jest mały i nie potrafi tego, czego od niego oczekiwano? Czy wtedy, kiedy inne dzieci zaczęły się śmiać?
„Kurdupel”. „Co to za koń”.
I tak mały koń stał się dużym rozczarowaniem.

Nie dlatego, że zrobił komukolwiek krzywdę. Był po prostu sobą. Miał taki wzrost, jaki miał, i takie umiejętności, jakich wcześniej go nauczono. Nie wybierał rodziny, do której go zabrano. Nie obiecywał, że zrobi wrażenie na kolegach, że dzieci będą z niego dumne, że spełni wyobrażenie dorosłych o udanym prezencie. To wszystko dopisano mu do życia bez jego udziału. A kiedy rzeczywistość nie pasowała do wyobrażeń, rachunek wystawiono jemu.
Za mały. Nic nie umie. Nie chcemy.
Dzisiaj ten rachunek może skończyć się rzeźnią. Na zdjęciu Admirał patrzy w stronę aparatu. Ma potarganą grzywę, ciemne oczy i gruby sznur zamiast kantara. Plan na niego był inny. Miał wejść w ich codzienność. Być zwierzęciem, przy którym uczą się troski, cierpliwości i tego, że druga istota ma własne potrzeby. Zamiast tego dostały lekcję, że można się pozbyć żywego prezentu, kiedy przestaje się podobać.
A on został z konsekwencjami tej lekcji.

Nazwaliśmy go Admirałem. Po wszystkich słowach, którymi oceniano jego wzrost i przydatność, chcieliśmy dać mu imię, z którym będziemy mogli opowiedzieć Ci o nim samym. O koniu, dla którego szukamy ratunku. O tym jednym, małym życiu, które właśnie teraz można jeszcze zabrać z drogi na ubój.
Zaliczka za Admirała została wpłacona. Pierwszy krok za nami, ale przed nami najważniejsza część walki o jego życie. Do 20 listopada musimy zebrać jeszcze 3000 zł na wykup Admirała oraz 1800 zł na jego transport. Łącznie potrzebujemy 4800 zł.
To kwota, od której zależy, czy będziemy mogli dokończyć jego wykup i zabrać go w bezpieczne miejsce. Proszę Cię, zatrzymaj się przy nim na chwilę. Przeczytałeś już, dlaczego tutaj trafił. Teraz możesz pomóc zdecydować, dokąd pojedzie.

Chcemy znaleźć dla niego miejsce wśród innych koni. Chcemy móc opowiedzieć Ci następny rozdział: o pierwszych dniach Admirała w stadzie. Tymczasem całe jego życie sprowadzono do tego, że był zbyt mały i nie zrobił na dzieciach odpowiedniego wrażenia.
Tobie powierzamy teraz tę historię.
Jeśli możesz wpłacić 10 albo 20 zł, pomóż nam zebrać brakujące 4800 zł. Potrzebujemy ludzi, którzy staną przy Admirale i pomogą nam zdążyć do 20 listopada.
Bardzo Cię proszę. Dla tej rodziny był nietrafionym prezentem. Dla siebie ma tylko jedno życie. Pomóż nam je ocalić.
Дата завершения сбора
20 ноября 2026 года