Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.

Kolumbia

Zbiórka do 20 września 2026

Zwierzęta płoną, tracą wszystko i trafiają do rzeźni. Pomoc potrzebna jest TERAZ❗️

Od kilku dni dostajemy z Kolumbii wiadomości, przy których trudno przejść dalej jak gdyby nic się nie działo. Zwierzęta giną w pożarach, inne przeżywają z ciężkimi poparzeniami i uszkodzonymi drogami oddechowymi. Kolejne zostają bez jedzenia, bo ogień zabiera całe pastwiska. Po trzęsieniu ziemi napływają zgłoszenia z ogromnych obszarów kraju, a gdzieś pomiędzy tym wszystkim nadal ktoś dzwoni, że koń, krowa albo byk pojedzie do rzeźni, jeśli nikt nie zdąży. Pomoc jest potrzebna na już. I właśnie dlatego Miquel napisał do nas wprost, że sam nie jest w stanie odpowiedzieć na wszystko, co dzieje się wokół niego.

Aby pomóc dokonaj darowizny z imieniem
Kolumbia
lub

Przekaż darowiznę przy pomocy
karty kredytowej
Pomóż
Przekaż darowizne na "Kolumbia"
Przekaż darowiznę przy pomocy karty kredytowej
Akcja robiona w ramach kampanii
Kochaj Mądrze
Dokonaj Darowizny z imieniem
KOLUMBIA
NA PKO BP

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław

Możesz pomóc
Wyślij SMS

o treści KOLUMBIA

pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT)
pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT)
pod numer 91979 (koszt 23.37 zł z VAT)
pod numer 92579 (koszt 30,75 z VAT)

Kolumbia
Nasza historia
18 sierpnia 2026

Od kilku dni dostajemy z Kolumbii wiadomości, przy których trudno przejść dalej jak gdyby nic się nie działo. Zwierzęta giną w pożarach, inne przeżywają z ciężkimi poparzeniami i uszkodzonymi drogami oddechowymi. Kolejne zostają bez jedzenia, bo ogień zabiera całe pastwiska. Po trzęsieniu ziemi napływają zgłoszenia z ogromnych obszarów kraju, a gdzieś pomiędzy tym wszystkim nadal ktoś dzwoni, że koń, krowa albo byk pojedzie do rzeźni, jeśli nikt nie zdąży. Pomoc jest potrzebna na już. I właśnie dlatego Miquel napisał do nas wprost, że sam nie jest w stanie odpowiedzieć na wszystko, co dzieje się wokół niego.

Od dłuższego czasu kontaktują się z Centaurusem ludzie i organizacje z kolejnych krajów i kontynentów. Europa, Afryka, Bliski Wschód, a teraz również Ameryka Południowa. Kolumbia nie pojawiła się jednak na naszej mapie dlatego, że postanowiliśmy znaleźć sobie kolejny kierunek. Pojawiła się, bo zaczęli pisać do nas ludzie, którzy każdego dnia stoją przy zwierzętach i próbują zrobić dla nich dokładnie to, co my robimy tutaj. Jednym z nich jest Miquel. Od lat ratuje zwierzęta gospodarskie, konie, krowy, byki i wiele innych. Organizuje ratunki, przyjmuje te, których nikt nie chce, szuka dla nich bezpiecznego życia i próbuje wyciągać kolejne, zanim będzie za późno. Teraz poprosił nas, żebyśmy stanęli obok niego.

Kolumbia_5.jpeg
Kolumbia_6.jpeg

10 sierpnia Kolumbię dotknęło bardzo silne trzęsienie ziemi. Według relacji Miquela ogromne obszary kraju zostały dotknięte skutkami wstrząsów, a zgłoszenia o zwierzętach zaczęły pojawiać się szybciej, niż ktokolwiek był w stanie na nie odpowiadać. Szczególnie łatwo znikają wtedy z pola widzenia zwierzęta żyjące na terenach wiejskich. Najpierw ratuje się ludzi, drogi, domy i podstawową infrastrukturę. Gdzieś dalej zostaje koń, osioł, krowa czy inne zwierzę, do którego też trzeba dotrzeć, znaleźć transport, opłacić leczenie albo po prostu zabrać je z miejsca, w którym dłużej nie może zostać.

Tylko że trzęsienie ziemi jest jednym z kilku dramatów, które dzieją się tam jednocześnie. W kolejnych częściach kraju płoną lasy. Ogień zabiera nie tylko drzewa. Zabiera zwierzęta. Część ginie w płomieniach, część płonie żywcem i przeżywa z ranami, które wymagają natychmiastowej pomocy. Są zwierzęta z ciężkimi poparzeniami, są takie, które nawdychały się dymu i mają problemy z oddychaniem. Płoną również ogromne obszary, na których wcześniej mogły się paść. Po przejściu ognia zostaje czarna ziemia i zwierzęta, które nie mają co jeść. Potrzebna jest pasza, transport, leczenie i ludzie, którzy będą w stanie po nie pojechać. Do tego dochodzą kolejne katastrofy w innych częściach Kolumbii. Inne miejsce, inny dramat, ale za każdym razem dokładnie ten sam problem. Zwierzę samo z niego nie wyjdzie.

Kolumbia_4.jpeg
Kolumbia_8.jpeg

A przecież problemy, które istniały wcześniej, nie zatrzymały się na czas katastrofy. Kolumbia już bez tego mierzy się z ogromną skalą bezdomności zwierząt. Szacunki mówią o 2 do 3 milionach bezdomnych psów, a razem z kotami liczba bezdomnych zwierząt domowych zbliża się do 3 milionów. Według przytoczonych danych nawet 20 do 30 procent wszystkich psów w kraju może żyć na ulicy albo w stanie częściowego porzucenia. Ponad 80 procent psów, które trafiają na ulicę, nigdy nie znajduje adopcji. Te liczby są ogromne, ale za każdą z nich stoi przecież jedno zwierzę. Jeden pies pod sklepem. Jedna suka z kolejnym miotem. Jeden koń, którego nikt już nie chce. Jedna krowa, której los zależy od tego, czy ktoś zdąży odebrać telefon.

Kolumbia_3.jpeg

I właśnie obok tego wszystkiego Miquel próbuje ratować kolejne zwierzęta zagrożone rzeźnią. Szczególnie mocno wraca temat byków i krów związanych z przemysłem walk byków. Po wprowadzeniu w Kolumbii zakazu walk byków i corralejas zostały zwierzęta, które przez lata były częścią tego systemu. Sam zakaz nie sprawił przecież, że one nagle zniknęły. Według ludzi działających na miejscu nie stworzono wystarczającego systemu, który zagwarantowałby im ochronę. I w wielu przypadkach zaczyna działać najprostszy rachunek. Jeśli zwierzę nie będzie już potrzebne do widowiska i nie znajdzie się ktoś, kto je zabierze, może pojechać na ubój.

Miquel ma teraz przed sobą właśnie taki przypadek. Dwie krowy wykorzystywane w tym systemie, kolejna krowa z młodym byczkiem oraz młody byk. Właściciel przekazał, że jeśli nie zostaną uratowane, trafią do rzeźni. Nie ma kolejnych zdjęć, nie ma długiej dokumentacji i czasu na wielotygodniowe rozmowy. Są zwierzęta, jest konkretne zagrożenie i jest człowiek, który próbuje znaleźć dla nich wyjście. A takich przypadków może być znacznie więcej, tylko większość nigdy nie trafi do internetu i nikt nie zrobi im zdjęcia.

I właśnie dlatego Miquel zwrócił się do nas. Nie o to, żebyśmy z daleka opowiadali o Kolumbii. Prosi nas o realną pomoc dla zwierząt, które już ratuje, dla tych, po które trzeba ruszyć teraz, dla kolejnych wykupów, leczenia, transportów, paszy na terenach zniszczonych przez ogień i akcji, których nie da się przeprowadzić bez pieniędzy. Pisze wprost, że skala tego, co wydarzyło się w ostatnich dniach, przekracza możliwości jednej grupy ludzi. Zgłoszenia przychodzą szybciej, niż można na nie odpowiadać. A przecież każde z nich ma swój termin. Dla zwierzęcia czekającego na transport do rzeźni może to być kilka dni. Dla zwierzęcia z poparzeniami nawet kilka godzin.

Nie chcemy pojawiać się w Kolumbii z przekonaniem, że wiemy lepiej od ludzi, którzy działają tam od lat. Chcemy zrobić coś znacznie prostszego. Stanąć obok nich. Dać im możliwość pojechania po kolejne zwierzę. Pomóc zapłacić za jego ratunek. Pomóc przeprowadzić wykup, transport, leczenie. Dostarczyć pomoc tam, gdzie po katastrofie nie została już prawie żadna. Bo czasami największą różnicą między życiem a śmiercią jest właśnie to, czy po drugiej stronie telefonu ktoś może odpowiedzieć: mamy środki, jedziemy.

Kolumbia_7.jpeg

Dzisiaj proszę Cię właśnie o pomoc w tym pierwszym dużym kroku dla Kolumbii. Nie zatrzymamy trzęsień ziemi. Nie ugasimy sami wszystkich pożarów. Nie zabierzemy jednego dnia milionów zwierząt z ulic i nie uratujemy wszystkich byków przeznaczonych na rzeź. Ale możemy zrobić coś bardzo konkretnego. Możemy sprawić, żeby kiedy przyjdzie kolejne zgłoszenie, odpowiedzią nie było: nie mamy jak pomóc.

Chcemy, żeby odpowiedź brzmiała: jedziemy po nie.

Bo zwierzę nie wie, po której stronie świata przyszło mu cierpieć. Nie zna granic, państw ani odległości. Wie tylko, że boli, że płonie ziemia pod nogami, że nie ma czego jeść albo że za chwilę zamkną się za nim drzwi samochodu jadącego do rzeźni.

I właśnie zanim te drzwi się zamkną, chcemy zdążyć. Razem z Tobą. ❤️

Numer kont
Nasze konta bankowe

Ul. Skarbowców 23a / Budynek B3
53-025 Wrocław

Rachunek bankowy do wsparcia akcji:
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350

Rachunek bankowy Klubu Centaurusa (darowizn regularnych):
PKO BP 58 1020 5242 0000 2302 0628 7298

Adres banku

PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław

Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):

PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)

Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293


POMAGAM!
Koszyk