Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.

Bakuś

Zbiórka do 19 czerwca 2026

❗️BAKUŚ. WŁÓCZĘGA, KTÓRY NIGDY NIE POZNAŁ ŚWIATA. 1650 ZŁ W 72 GODZINY❗️

Bakuś przez całe życie był włóczęgą, choć nigdy nie dostał prawdziwej drogi. To może brzmi dziwnie, bo kiedy myślimy o włóczędze, widzimy kogoś, kto idzie przed siebie, kto zna wiatr, deszcz, kurz, zmęczenie i daleki horyzont. Ale Bakuś nie był takim włóczęgą. On nie szedł tam, gdzie chciał. Nie wybierał ścieżek. Nie poznawał świata. Jego włóczęga mieściła się między jedną oborą a drugą, między jednym gospodarstwem a kolejnym, między decyzjami ludzi, dla których nigdy nie był kimś naprawdę swoim. Był koniem „na kiedyś”. Na wypadek, gdyby kiedyś była potrzeba. Gdyby kiedyś trzeba było go sprzedać. Gdyby kiedyś zabrakło pieniędzy. Gdyby kiedyś komuś się przydał.

Aby pomóc dokonaj darowizny z imieniem
Bakuś
lub

Przekaż darowiznę przy pomocy
karty kredytowej
Pomóż
Przekaż darowizne na "Bakuś"
Przekaż darowiznę przy pomocy karty kredytowej
Akcja robiona w ramach kampanii
Kochaj Mądrze
Dokonaj Darowizny z imieniem
BAKUS
NA PKO BP

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław

Możesz pomóc
Wyślij SMS

o treści BAKUS

pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT)
pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT)
pod numer 91979 (koszt 23.37 zł z VAT)
pod numer 92579 (koszt 30,75 z VAT)

Bakuś
Nasza historia
16 czerwca 2026

Bakuś przez całe życie był włóczęgą, choć nigdy nie dostał prawdziwej drogi. To może brzmi dziwnie, bo kiedy myślimy o włóczędze, widzimy kogoś, kto idzie przed siebie, kto zna wiatr, deszcz, kurz, zmęczenie i daleki horyzont. Ale Bakuś nie był takim włóczęgą. On nie szedł tam, gdzie chciał. Nie wybierał ścieżek. Nie poznawał świata. Jego włóczęga mieściła się między jedną oborą a drugą, między jednym gospodarstwem a kolejnym, między decyzjami ludzi, dla których nigdy nie był kimś naprawdę swoim. Był koniem „na kiedyś”. Na wypadek, gdyby kiedyś była potrzeba. Gdyby kiedyś trzeba było go sprzedać. Gdyby kiedyś zabrakło pieniędzy. Gdyby kiedyś komuś się przydał.

I tak mijały lata. Bakuś stał w oborze, w komórce, w miejscach, które kończą się ścianą szybciej, niż koń zdąży naprawdę ruszyć przed siebie. Nikt specjalnie nie fatygował się, żeby go wyprowadzać, bo i po co. Nie był koniem, którego ktoś chciał oglądać na pastwisku. Nie był koniem, któremu ktoś pokazywał trawę, słońce, deszcz i zimę. Nie był koniem, przy którym ktoś myślał: trzeba dać mu życie. Był koniem odłożonym na później. Żywym stworzeniem traktowanym jak rzecz, którą można trzymać w kącie, dopóki nie pojawi się potrzeba. A kiedy potrzeba przychodziła, Bakuś ruszał dalej. Tyle że nie w świat. Do następnej obory.

Wyciągano go wtedy z zamknięcia i przez krótką chwilę działo się coś, co mogło przypominać życie. Może czuł wiatr w grzywie. Może widział ostre światło dnia. Może przez kilka minut świat był większy niż ciemne wnętrze, zapach obory i codzienność, w której nic się nie zmieniało. Potem wchodził na samochód i jechał do kolejnego gospodarstwa. Do kolejnego człowieka. Do kolejnego miejsca, w którym znowu czekała obora. I wszystko zaczynało się od początku. Zamknięcie. Czekanie. Cisza. Potrzeba. Sprzedaż. Samochód. Następna wieś. Następne drzwi. Następne „kiedyś”.

Bakuś-6.jpeg

Tak właśnie zleciało mu życie. Nie na łące. Nie w stadzie. Nie w przestrzeni, która pozwala koniowi być koniem. Tylko w krążeniu między ludzkimi potrzebami. Dlatego najbardziej boli myśl, że Bakuś może naprawdę nie wiedzieć, czym jest zwykły koński świat. Może nie znać trawy pod pyskiem tak, jak znają ją konie wypuszczane każdego ranka. Może nie znać deszczu, który spływa po grzbiecie i zostawia na sierści zapach ziemi. Może nie znać letniego upału, w którym koń szuka cienia, ani mroźnego poranka, kiedy para unosi się z nozdrzy. Może nie znać stada. Może nie znać przestrzeni. Może nie znać tego prostego uczucia, że można iść przed siebie nie dlatego, że ktoś ciągnie do samochodu, tylko dlatego, że przed tobą jest świat.

A przecież Bakuś nie jest trudny. Nie jest dziki. Nie jest koniem, o którym trzeba pisać jak o kimś, kto walczy z człowiekiem i nie pozwala się do siebie zbliżyć. Właśnie w tym jest coś jeszcze bardziej poruszającego. On jest ufny. Przyjaźnie nastawiony. Gdyby ktoś dziś wszedł do tej obory i powiedział: chodź, zabiorę cię stąd, Bakuś prawdopodobnie poszedłby za nim. Bo on nie chce walczyć. On nie chce uciekać przed światem. On chce żyć. Tylko przez całe życie nikt nie pytał go, czego chce. Przez całe życie pytano raczej, czy jeszcze się przyda. Czy jeszcze można go komuś oddać. Czy jeszcze ma jakąś wartość.

Bakuś-10.jpeg

Dziś ta odpowiedź dla wielu ludzi jest brutalnie prosta. Nie. Bakuś jest już za stary. Niczego nie umie. Nie był uczony, bo nikt nie widział w tym sensu. Nie zna pracy, która mogłaby komuś zaimponować. Nie zna świata, który mógłby uczynić go „atrakcyjnym”. Nie jest młodym kucem, którego ktoś chce kupić z myślą o przyszłości. Nie jest inwestycją. Nie jest obietnicą. Nie jest planem. Po latach stania po oborach, po latach bycia przesuwanym z miejsca na miejsce, stał się dla tego świata bezużyteczny. I to słowo boli chyba najbardziej, bo żadne żywe stworzenie nie powinno nigdy zostać sprowadzone do tego, czy jeszcze się komuś opłaca.

Teraz Bakuś stoi w ostatnim gospodarstwie. Ostatnim, bo dalej nie ma już tej jego wiejskiej włóczęgi od człowieka do człowieka. Nie ma kolejnego gospodarza, który powie: może jeszcze go wezmę. Nie ma kolejnej potrzeby, która na chwilę przedłuży mu życie. To jest koniec historii, którą świat napisał dla niego bez pytania. Historii konia, który urodził się „na kiedyś”, a kiedy to „kiedyś” wreszcie przestało być komuś potrzebne, został tylko stary kuc w oborze i pytanie, czy ktokolwiek jeszcze po niego przyjdzie.

Bakuś-12.jpeg

Bo nikt po niego nie przyjdzie po to, żeby go kupić dla siebie. Nie w tym świecie. Nie w tych gospodarstwach. Nie z tym wiekiem i nie z tym życiorysem. Nikt nie przyjdzie po konia, który nie umie niczego, bo nikt nigdy nie dał mu szansy nauczyć się czegokolwiek poza czekaniem. Nikt nie przyjdzie po kuca, który nie zna trawy tak, jak powinien ją znać koń. Nikt nie przyjdzie po zwierzę, które całe życie było przechowywane, przekazywane i odstawiane na później.

Dlatego musimy przyjść my.

Bakuś-1.jpeg

Zbieramy 1650 zł na pierwszą zaliczkę za Bakusia. Mamy 72 godziny. To nie jest cała droga. To pierwszy krok. Ale bez tego kroku nie będzie żadnej dalszej historii. Bez niego ostatnie gospodarstwo naprawdę może zostać ostatnim rozdziałem życia Bakusia. Bez niego ta cała jego włóczęga między oborami może skończyć się dokładnie tak, jak kończą się historie starych, niepotrzebnych zwierząt, kiedy nikt nie zdąży powiedzieć: stop.

A my chcemy powiedzieć stop. Chcemy, żeby Bakuś wyszedł z obory nie po to, by znowu wsiąść na samochód do kolejnego zamknięcia. Nie po to, by znów przez chwilę poczuć wiatr i zaraz stracić wszystko za następnymi drzwiami. Chcemy, żeby wyszedł po raz pierwszy naprawdę. Do życia. Do trawy. Do nieba nad głową. Do deszczu, słońca, zimy, lata i świata, którego przez tyle lat nikt nie uznał za wartego pokazania mu.

Bakuś-16.jpeg

Pomóżcie nam zawalczyć o Bakusia. O starego, ufnego kuca, który całe życie był włóczęgą bez własnej drogi. O konia, który krążył między ludźmi, choć nigdy nie należał do żadnego serca. O życie, które może nie znać niczego poza oborą, samochodem i kolejnym gospodarstwem.

Niech Bakuś zobaczy świat.

Nie przez chwilę.

Nie między jedną oborą a drugą.

Nie jako rzecz przewożona do następnego miejsca.

Naprawdę❤️

Numer kont
Nasze konta bankowe

Ul. Skarbowców 23a / Budynek B3
53-025 Wrocław

Rachunek bankowy do wsparcia akcji:
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350

Rachunek bankowy Klubu Centaurusa (darowizn regularnych):
PKO BP 58 1020 5242 0000 2302 0628 7298

Adres banku

PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław

Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):

PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)

Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293


POMAGAM!
Koszyk