LAT FUNDACJI CENTAURUS
20 lat to dopiero początek❗️
10 zł. I 20 000 zł. I tak dalej..
Dzisiejszy list do Was będzie inny. Nie będzie ani krótki, ani długi, ale mam nadzieję, że taki, jak powinien być. Bo wczoraj świętowaliśmy dwudziestolecie naszej działalności. Dokładnie 20 lat temu podpisałam akt notarialny na Centaurusa, a niektórzy śmieją się, że cyrograf na resztę życia.
Przekaż darowiznę przy pomocy
karty kredytowej

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław
o treści 20
pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT)
pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT)
pod numer 91979 (koszt 23.37 zł z VAT)
pod numer 92579 (koszt 30,75 z VAT)
Dzisiejszy list do Was będzie inny. Nie będzie ani krótki, ani długi, ale mam nadzieję, że taki, jak powinien być. Bo wczoraj świętowaliśmy dwudziestolecie naszej działalności. Dokładnie 20 lat temu podpisałam akt notarialny na Centaurusa, a niektórzy śmieją się, że cyrograf na resztę życia.
Wtedy śmiali się z nas. Ja i reszta działaczy byliśmy na studiach i wszyscy mówili, że nic z tego nie będzie i zrobimy sobie tylko problem. Mówili, że Polska jest zbyt mało świadoma na schronisko dla koni, bo przecież są rzeźne. Mówili, że nikt nie będzie tego wspierał tutaj, w tym kraju. I mówili, że nie pogodzimy tego ze studiami. Coś było tylko w tym ostatnim zdaniu, bo rzeczywiście trudno było pogodzić tak intensywną działalność z życiem studenckim. Dzisiaj, gdy minęło 20 lat, chociaż wiele wtedy egzaminów zawaliliśmy i na wielu wykładach się nie pojawiliśmy, to i tak wiemy, że było warto.
Stworzyliśmy największe na świecie schronisko dla koni, gdzie pod naszą i Waszą opieką jest ich prawie 1500, a grubo ponad 3000 uratowanych. Nie liczę tysięcy innych zwierząt, którym daliście pomoc. Dzisiaj jest Wasze święto, nasze święto, ale też ich święto, a może w jakimś sensie przede wszystkim ich.



Pamiętam naszą pierwszą stajnię. Błacha była. Wynajęliśmy kilka boksów w jakiejś stajni pod Wrocławiem i tam też się z nas śmiali. Potem była stajnia na północy miasta, potem na południu, a później pierwsza w centrum przy Odrze, gdzie dzieliłam jedną marchewkę na 21 uratowanych koni i biegałam z wolontariuszami z jutowym workiem po osiedlach, a ludzie wsypywali nam gnieciony owies i jakieś warzywa. My nie zaczynaliśmy jak milionerzy. Byliśmy studentami, a pomagały nam dzieciaki z wrocławskiego Trójkąta. Nadal wszyscy się śmiali. Mówili, że za moment to wszystko padnie, nam się znudzi, bo ile można dzielić marchewkę na tyle części.
Potem były kolejne stajnie, coraz większe, a wszyscy coraz mniej się śmiali. Spotkałam po drodze wielu ludzi. Jedni pomagali, inni przeszkadzali, ale tych pierwszych było znacznie więcej. Oddaliśmy w adopcję sporo ponad 1000 koni, z czego znamienita większość nadal jest w swoich domach, jeżeli jeszcze żyją. A większość żyje.
Przez ten czas mieliśmy konie, które u nas się urodziły, a niedawno odeszły. Wykupiliśmy ich matki z uboju, a one z różnych względów, z reguły zdrowotnych, spędziły u nas całe życie. Wielu seniorów, których kupiliśmy na początku, kilka lat temu pożegnaliśmy. Tak naprawdę chyba nie mam już konia, którego wykupiłam w pierwszym roku i nadal mogłabym pogmerać go po grzywie. Ale mam miliony wspomnień i wokół siebie, i Centaurusa - tysiące osób, również wolontariuszy na całym świecie, którzy dzisiaj pomagają.



Ale wiecie co? Gdyby ktoś nas zapytał, czy wtedy, na początku, było lepiej czy gorzej niż teraz, odpowiedziałabym, że było inaczej. Bo to były inne czasy i w Polsce, i na świecie. Wtedy nikt z nas nie myślał o tym, czy będziemy mieć rodziny i dzieci, kim będziemy jako ludzie i zawodowo, ani nawet gdzie będziemy mieszkać i czy będzie nam do twarzy w pierwszych siwych włosach. Chociaż wydaje mi się, że to było wszystko wczoraj, to jednak fundacja zabrała większą część naszej młodości, czego chyba nikt z nas nie żałuje, bo zawsze przez te lata budziliśmy się z poczuciem, że robimy coś, co daje nam sens.
Dzisiaj, gdy mija te 20 lat, chciałam prosić Was o jedno, bo podobno tak, jak się zacznie, tak będzie trwało. A tak przynajmniej mówią. 20 lat temu zaczęliśmy, nie mając kompletnie nic. I nie wiem, jakim cudem, ale przetrwaliśmy te pierwsze lata. Moim ogromnym marzeniem jest, żeby nasze zwierzęta kolejne 20 lat zaczęły, mając wszystko, czego potrzebują.
Od kilku lat czas dla wszystkich fundacji jest bardzo trudny. Niestety po wojnie w Ukrainie jakby poziom empatii się zmniejszył, a ludzie wydają się chyba bardziej zmęczeni. Powtarzam ciągle słowo „chyba”, bo tak naprawdę nie wiem, o co chodzi. Nie tylko musieliśmy rozstać się z wieloma pracownikami stajni, ale również to, co w wielu pięknych stajniach jest standardem, u nas od jakiegoś czasu stało się luksusem. Nie to, żeby naszym koniom brakowało czegoś w żłobach. Codziennie mają dostęp do siana, ile chcą. Mają słomę, na której się kładą, ale cała reszta stała się luksusem.



Dzisiaj chciałabym Cię prosić, żebyś wszedł z nami w kolejne 20 lat i pomógł właśnie dzisiaj sprawić kwotą 10 zł, żeby te nasze zwierzęta - konie, osły, psy, koty, krowy i cała reszta stada - zaczęły kolejne 20 lat inaczej, a nie w biedzie jak 20 lat temu, kiedy walczyliśmy o każdy posiłek.
Nie robiliśmy żadnej imprezy, chociaż wielu nas namawiało, bo zwyczajnie szkoda pieniędzy na pozory. Będziemy z Wami świętować 20-lecie, kiedy przyjedziecie na Dni Otwarte 20 i 21 czerwca na naszym folwarku w Szczyrzykowicach od 10:00 do 18:00 i ponownie serdecznie Cię na tę wizytę zapraszam. Na pewno nie pożałujesz.
Ale chciałam, żeby dzisiejsza akcja była specjalna. Nie dla tych, które będą, nie ratowanie kolejnego, bo tego przed nami przez kolejnych 20 lat. Dzisiaj chciałabym, żeby ten dzień i to święto należało do tych, które już są. I tak naprawdę ich ratowanie wcale się nie zakończyło, ale rozpoczęło się na przestrzeni ostatnich 20 lat. My każdego dnia naprawdę ciężko walczymy o to, żeby miały podstawy, a czasem odrobinę luksusu, jak marchewka czy dodatkowe badania. Bo badania nie brzmią drogo, ale kiedy masz 1500 samych koni i około 1000 innych zwierząt, to już robi się luksusem.


Dzisiaj chcielibyśmy z całą Polską świętować, bo nikt nie wierzył, że w Polsce coś takiego w ogóle się uda. I kiedy czasem rozmawiamy z kimś z różnych zakątków świata, to nadal wszyscy pytają po kilka razy: „Ale gdzie? W Polsce?”. A my tylko się uśmiechamy, bo wiemy, że tak my, jak i ludzie wokół nas do końca w to wierzyli. I tylko dlatego dzisiaj tutaj jesteśmy.
Jesteśmy dowodem na to, że z kompletnie niczego można zbudować coś ogromnego. Jeżeli ma się marzenia, przekształca się je w plany, a plany w działanie. I nigdy nie przestaje się wierzyć, że to właściwy kierunek.
Dzięki tym wszystkim ludziom, których spotkaliśmy na naszej drodze przez te 20 lat, również dzięki Tobie, dzisiaj mogę tu być z Wami i napisać Ci, że wcale nie jesteśmy tak daleko od tego dnia, kiedy z grupą cyrkowców (założycieli - wraz ze mną) z czerwonymi nosami na gumkach poszliśmy do banku PKO założyć nasze pierwsze konto, które mamy do dzisiaj. I wyprosili nas z banku. Kazali zdjąć te nosy.



Dzięki takim ludziom jak Ty niemożliwe stało się możliwe. Jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. To ogromna odpowiedzialność. To nie tylko frajda z patrzenia na te wszystkie uratowane zwierzęta. To naprawdę jest cyrograf na całe życie. Tylko trzeba podkreślić, że to cyrograf, który podpisalibyśmy jeszcze 50 razy tamtego dnia u notariusza, bo Centaurus stał się najpiękniejszą historią dla wielu istot i ludzi i niesie wieść o tym daleko, daleko w świat, budząc nadzieję dla wszystkich niechcianych i zapomnianych zwierząt bez granic.
Dzięki takim ludziom jak Ty Polska staje się przykładem, że można, a wręcz trzeba, bo wszystko jest możliwe.
Dzisiejsza jubileuszowa zbiórka to 10 zł. Ktoś powie, że to dużo, a ktoś inny, że nic za to nie zrobimy, ale jeśli opowiesz o nas kilku osobom, znajomym lub sąsiadom i dzisiaj nas wesprą, to nasze zwierzęta poczują, jak wyjątkowy jest to dzień i czas, a my będziemy wiedzieli, że to dopiero początek.
Że mimo, że dziś mamy sporo tych siwych włosów i dawno pogubiły nam się gdzieś te cyrkowe nosy, to wszystko przed nami, a nawet jeszcze więcej. To dopiero początek.



I mam nadzieję, że spotkamy się w tej wiadomości za kolejnych 20 lat. I chociaż będziemy już wtedy cali siwi, a czerwone nosy przepadną już na zawsze, bo po 40 latach nikt ich nie znajdzie, to wszystko będzie jakby było wczoraj. Bo znowu - to dopiero będzie początek.
Jeśli zgodzisz się dzisiaj dołączyć, chcielibyśmy zebrać 20 000 zł. Ale małymi kwotami i będziemy wdzięczni Wam za każdy grosz.
W imieniu nas i naszych zwierząt kłaniamy przed Wami czoła za każdy dzień tego 20-lecia, kiedy byliście z nami w każdej formie i na każdy sposób.
Dziękujemy!
Ul. Skarbowców 23a / Budynek B3
53-025 Wrocław
Rachunek bankowy do wsparcia akcji:
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Rachunek bankowy Klubu Centaurusa (darowizn regularnych):
PKO BP 58 1020 5242 0000 2302 0628 7298
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław
Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293























