Tyson
❗️TYSON. Życie wciąż wystawiało go na próbę. Dziś potrzebuje ludzi, którzy go nie zawiodą
Tyson nie potrzebował wypadku, żeby znaleźć się na granicy. Nie potrącił go samochód, nie został ranny podczas ostrzału i nie znaleziono go na zamarzniętej ulicy. Przez długi czas chorował obok człowieka, a jego stan pogarszał się bez odpowiedniego leczenia. Gdy trafił pod opiekę naszych zaprzyjaźnionych działaczy na Ukrainie, niemal nie było widać jego oczu. Chowały się pod potężnym obrzękiem i nadmiarem ciężkich fałdów skóry. Całe ciało było zaczerwienione, objęte stanem zapalnym, pokryte strupami, zadrapaniami i otwartymi ranami. Tyson drżał z bólu i stresu. Oddychał z trudem, nieustannie świszcząc, jakby nawet nabranie powietrza wymagało od niego kolejnej walki.
Przekaż darowiznę przy pomocy
karty kredytowej

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław
o treści TYSON
pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT)
pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT)
pod numer 91979 (koszt 23.37 zł z VAT)
pod numer 92579 (koszt 30,75 z VAT)
Tyson nie potrzebował wypadku, żeby znaleźć się na granicy. Nie potrącił go samochód, nie został ranny podczas ostrzału i nie znaleziono go na zamarzniętej ulicy. Przez długi czas chorował obok człowieka, a jego stan pogarszał się bez odpowiedniego leczenia. Gdy trafił pod opiekę naszych zaprzyjaźnionych działaczy na Ukrainie, niemal nie było widać jego oczu. Chowały się pod potężnym obrzękiem i nadmiarem ciężkich fałdów skóry. Całe ciało było zaczerwienione, objęte stanem zapalnym, pokryte strupami, zadrapaniami i otwartymi ranami. Tyson drżał z bólu i stresu. Oddychał z trudem, nieustannie świszcząc, jakby nawet nabranie powietrza wymagało od niego kolejnej walki.
Jego opiekunka sama zmagała się z poważnymi problemami psychicznymi i nie była w stanie zapewnić mu właściwej opieki ani leczenia na czas. Nie chcemy budować tej historii na osądzaniu człowieka. Skutki tego wszystkiego i tak wystarczająco wyraźnie zapisały się na ciele Tysona. To on przez kolejne dni żył ze swędzeniem, które nie pozwalało odpocząć, z ranami otwierającymi się pod pazurami i ze skórą, która zamiast chronić, stała się źródłem nieustannego bólu.
Wkrótce po przejęciu Tysona pojawiła się również potężna, krwawa biegunka. Wydalany kał składał się niemal wyłącznie z krwi. Test na parwowirozę dał wynik ujemny, ale jego organizm był już skrajnie osłabiony. Leczenie trzeba było rozpocząć natychmiast. Płynoterapia, leki wspomagające, preparaty osłaniające przewód pokarmowy, środki przeciwbólowe, leczenie rozległych zmian skórnych i terapia przeciwzapalna. Do tego dieta hipoalergiczna oraz kąpiele lecznicze, które dla zdrowego psa byłyby zwykłą pielęgnacją, a dla Tysona stały się kolejną częścią walki o ciało bez otwartych ran.

Nie wystarczyło jednak podać leków i czekać. Gdy lekarze próbowali zmniejszyć dawkę preparatów przeciwzapalnych, potężny świąd natychmiast wracał. Tyson drapał się tak mocno, że ponownie rozrywał własną skórę. Zaczął też tracić wagę. Trzeba było kolejny raz zmieniać leczenie, modyfikować dietę, obserwować reakcje organizmu i szukać takiego rozwiązania, które nie przyniesie jedynie krótkiej ulgi, ale pozwoli utrzymać jego stan pod kontrolą.
Część problemów Tysona wynika również z anatomii jego rasy. Nadmiar skóry zasłaniał oczy i ograniczał widzenie, a ciężkie tkanki skupione wokół pyska dodatkowo utrudniały oddychanie. Do skutków wielkiego zaniedbania dołączyły więc przewlekłe problemy zapisane w budowie jego własnego ciała. Nie można ich zmyć jedną kąpielą ani zakończyć jednym zastrzykiem. Tyson potrzebuje regularnych kontroli, obserwacji, odpowiednio dobranych leków, specjalistycznej diety oraz opieki reagującej na każdą zmianę.

Na Ukrainie nasi zaprzyjaźnieni działacze codziennie spotykają zwierzęta po wypadkach, ostrzałach i porzuceniach. Ale cierpienie nie zawsze zaczyna się na ulicy i nie zawsze przychodzi nagle. Czasem narasta po cichu przez długi czas, tuż obok człowieka. Właśnie w takich przypadkach również trzeba reagować. Zabrać zwierzę, rozpocząć leczenie i zostać przy nim także wtedy, gdy pierwsza interwencja już się skończyła, a przed nim nadal są kolejne etapy terapii.
Same koszty dotychczasowego leczenia Tysona sięgają już około 800 dolarów. I trzeba powiedzieć to wyraźnie: to nie jest cały cel tej zbiórki. To rachunek, który powstał już podczas ratowania jego zdrowia. Składają się na niego płynoterapia, diagnostyka, leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, leczenie przewodu pokarmowego, kąpiele lecznicze, specjalistyczna dieta, kolejne konsultacje oraz każda zmiana terapii wymuszona nawrotem objawów. A przecież leczenie Tysona nie kończy się w chwili wystawienia pierwszego rachunku.

Pomoc jest potrzebna właśnie teraz. Trzeba finansować dalsze leczenie skóry, kontrolować reakcje organizmu, utrzymać odpowiednią dietę i prowadzić terapię tak długo, jak będzie tego wymagał jego stan. Nie możemy pozwolić, żeby działacze, którzy zareagowali i rozpoczęli ratunek, zostali sami z kolejnymi kosztami. Nie możemy też zatrzymać się w połowie tylko dlatego, że najdroższe decyzje trzeba było podjąć natychmiast, zanim zdążyła ruszyć zbiórka.
Dziś prosimy Was o realne wsparcie dla Tysona. Nie na odległą przyszłość i nie na leczenie, które może kiedyś się rozpocznie. Prosimy o pomoc w walce, która już trwa i każdego dnia generuje następne koszty. O leki, badania, kąpiele, specjalistyczne żywienie i opiekę, bez której jego ciało ponownie może znaleźć się w tym samym punkcie.
Tyson zbyt długo żył ze świądem, który zmuszał go do rozrywania własnej skóry, i z bólem, którego nikt nie potrafił zatrzymać. Teraz my musimy doprowadzić jego leczenie do końca. Jeśli możesz, dołącz do tej akcji. Pomóż nam zostać przy Tysonie tak długo, jak będzie tego potrzebował.
Ul. Skarbowców 23a / Budynek B3
53-025 Wrocław
Rachunek bankowy do wsparcia akcji:
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Rachunek bankowy Klubu Centaurusa (darowizn regularnych):
PKO BP 58 1020 5242 0000 2302 0628 7298
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław
Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293










