Miron
Miron odszedł. 🖤
O Mironie można napisać bardzo dużo. Można też zacząć od jednego zdania, które chyba mówi o nim najwięcej. Przez większość swojego życia nic nie było naprawdę jego. Ani miejsce, w którym mógł czuć się bezpiecznie. Ani pełna miska. Ani człowiek, do którego można było podejść bez strachu. Głód wypędzał go z domu i prowadził po wsi w poszukiwaniu jedzenia. Był wychudzony, niemal pozbawiony sierści, oblepiony pchłami i kleszczami, miał problemy z poruszaniem się. Początkowo można było pomyśleć, że jest bezdomny. Potem okazało się, że dom miał. Tylko że przed własnym właścicielem uciekał. Kiedy pojechaliśmy tam interwencyjnie razem z policją i Inspekcją Weterynaryjną, Miron właściwie nie miał już w sobie nawet odwagi, żeby się bronić. Człowiek przez lata oznaczał dla niego strach, karę, ciągnięcie, zamknięcie. I chyba najtrudniejsze było właśnie to, że on przyjął taki świat za normalny.
Miron był z nami przez kilka miesięcy. I przez te kilka miesięcy bardzo chcieliśmy nauczyć go czegoś zupełnie odwrotnego. Że ręka może pogłaskać, a nie uderzyć. Że człowiek może podejść i nie trzeba od razu szukać drogi ucieczki. Że można zasnąć i obudzić się w tym samym miejscu. Że jedzenie pojawi się również jutro. Sierść zaczęła odrastać, ciało powoli dochodziło do siebie, a Miron coraz częściej pozwalał ludziom wejść trochę dalej do swojego świata. Na początku był nieśmiały, ale kiedy już zrozumiał, że nic złego się nie wydarzy, otwierał się. Z innymi psami dogadywał się właściwie ze wszystkimi. Był niezwykle łagodny. I chyba dlatego tak bardzo chciało się dać mu jeszcze więcej.
Przekaż darowiznę przy pomocy
karty kredytowej

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław
o treści MIRON
pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT)
pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT)
pod numer 91979 (koszt 23.37 zł z VAT)
pod numer 92579 (koszt 30,75 z VAT)
Aktualizacja 31.08.2026
Miron odszedł. 🖤
O Mironie można napisać bardzo dużo. Można też zacząć od jednego zdania, które chyba mówi o nim najwięcej. Przez większość swojego życia nic nie było naprawdę jego. Ani miejsce, w którym mógł czuć się bezpiecznie. Ani pełna miska. Ani człowiek, do którego można było podejść bez strachu. Głód wypędzał go z domu i prowadził po wsi w poszukiwaniu jedzenia. Był wychudzony, niemal pozbawiony sierści, oblepiony pchłami i kleszczami, miał problemy z poruszaniem się. Początkowo można było pomyśleć, że jest bezdomny. Potem okazało się, że dom miał. Tylko że przed własnym właścicielem uciekał. Kiedy pojechaliśmy tam interwencyjnie razem z policją i Inspekcją Weterynaryjną, Miron właściwie nie miał już w sobie nawet odwagi, żeby się bronić. Człowiek przez lata oznaczał dla niego strach, karę, ciągnięcie, zamknięcie. I chyba najtrudniejsze było właśnie to, że on przyjął taki świat za normalny.
Miron był z nami przez kilka miesięcy. I przez te kilka miesięcy bardzo chcieliśmy nauczyć go czegoś zupełnie odwrotnego. Że ręka może pogłaskać, a nie uderzyć. Że człowiek może podejść i nie trzeba od razu szukać drogi ucieczki. Że można zasnąć i obudzić się w tym samym miejscu. Że jedzenie pojawi się również jutro. Sierść zaczęła odrastać, ciało powoli dochodziło do siebie, a Miron coraz częściej pozwalał ludziom wejść trochę dalej do swojego świata. Na początku był nieśmiały, ale kiedy już zrozumiał, że nic złego się nie wydarzy, otwierał się. Z innymi psami dogadywał się właściwie ze wszystkimi. Był niezwykle łagodny. I chyba dlatego tak bardzo chciało się dać mu jeszcze więcej.
Bo Miron czekał na dom. Pisaliśmy o nim, pokazywaliśmy go, szukaliśmy człowieka, który zobaczy właśnie jego. Przez ten czas przewinęło się u nas mnóstwo ludzi, także wolontariuszy przyjeżdżających z różnych stron świata. Mirona trudno było przeoczyć. Wyróżniał się wyglądem, ale jeszcze bardziej tym, co było w nim po całej tej historii. Ludzie podchodzili i pytali: „O, to ten?” Tak. To był ten. Ten pies, który kiedyś chodził po wsi, bo głód był silniejszy od strachu. Ten, który bał się własnego właściciela. Ten, któremu tak bardzo należało się, żeby pewnego dnia ktoś przyjechał właśnie po niego. I ten dzień nigdy nie przyszedł.
To chyba najbardziej boli. Bo gdy stawiasz obok siebie dziesięć psów czekających na adopcję, każdy z nich potrzebuje domu. Ale przy Mironie człowiek zawsze miał poczucie, że jemu ten dom jest potrzebny jeszcze trochę bardziej. Że po całym życiu, w którym nic nie było jego, powinien dostać własny kąt, własnego człowieka i tę zwyczajną codzienność, której inne psy nawet nie zauważają. Nie zdążyliśmy mu tego dać. Najlepszym miejscem, jakie Miron dostał w swoim życiu, został jego boks u nas. I pisanie tego dzisiaj jest cholernie smutne. Ale jednocześnie wiemy, że właśnie tutaj pierwszy raz nie musiał przed nikim uciekać. Tutaj miał pełną miskę. Tutaj ludzie przychodzili do niego dlatego, że chcieli z nim być, a nie czegoś od niego. Tutaj przez kilka miesięcy poznawał świat, którego wcześniej właściwie nie znał.
Dzisiaj żegnamy Mirona. Trochę inaczej wyglądającego niż w dniu interwencji. Trochę odważniejszego. Wiedzącego już, że człowiek nie zawsze oznacza zło. Nie udało nam się dać Ci wszystkiego, Mironku. Bardzo chcieliśmy, żebyś któregoś dnia wyszedł od nas obok swojego człowieka i żebyśmy mogli napisać, że wreszcie masz coś tylko swojego. Nie zdążyliśmy. Ale poznanie Ciebie było dla nas szczęściem. I mamy nadzieję, że te ostatnie miesiące były dla Ciebie choć małym kawałkiem życia, które powinieneś był dostać od samego początku.
Żegnaj, Mironku. ❤️
Nic nie było kiedyś Twoje. Ale przez te kilka miesięcy miałeś tutaj swoje miejsce. I byłeś naprawdę nasz.

Ul. Skarbowców 23a / Budynek B3
53-025 Wrocław
Rachunek bankowy do wsparcia akcji:
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Rachunek bankowy Klubu Centaurusa (darowizn regularnych):
PKO BP 58 1020 5242 0000 2302 0628 7298
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław
Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293

