Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.

Keru

Zbiórka do 10 sierpnia 2026

‼️ KERU. NEPAL ‼️

Keru nie miał już nosa w takim kształcie, w jakim powinien mieć go pies.

Na środku pyska była ogromna, otwarta rana. Głęboka. Zakażona. Wypełniona martwą, gnijącą tkanką. W środku poruszały się larwy. Część nosa była po prostu zniszczona, jakby ktoś wyrwał z jego twarzy fragment ciała i zostawił go z tym bólem na ulicy.

Aby pomóc dokonaj darowizny z imieniem
Keru
lub

Przekaż darowiznę przy pomocy
karty kredytowej
Pomóż
Przekaż darowizne na "Keru"
Przekaż darowiznę przy pomocy karty kredytowej
Akcja robiona w ramach kampanii
Kochaj Mądrze
Dokonaj Darowizny z imieniem
KERU
NA PKO BP

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław

Możesz pomóc
Wyślij SMS

o treści KERU

pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT)
pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT)
pod numer 91979 (koszt 23.37 zł z VAT)
pod numer 92579 (koszt 30,75 z VAT)

Keru
Nasza historia
10 lipca 2026

Na środku pyska była ogromna, otwarta rana. Głęboka. Zakażona. Wypełniona martwą, gnijącą tkanką. W środku poruszały się larwy. Część nosa była po prostu zniszczona, jakby ktoś wyrwał z jego twarzy fragment ciała i zostawił go z tym bólem na ulicy.

Nie było tam małej ranki.

Nie było zadrapania.

Nie było czegoś, co można przemyć i poczekać, aż samo się zagoi.

Była wielka, otwarta przestrzeń bólu dokładnie na jego pysku. W miejscu, którego nie da się ukryć. W miejscu, które bierze udział w każdym oddechu, każdym ruchu głowy, każdej próbie jedzenia, każdej próbie przetrwania kolejnego dnia.

Keru był psem ulicy w Nepalu. Słabym, wyniszczonym, w bardzo złym stanie. Jego twarz była najbardziej widocznym dowodem cierpienia, ale nie jedynym. Całe jego ciało mówiło, że walczył już długo. Że jego organizm zużywał resztki sił, żeby jeszcze stać, jeszcze iść, jeszcze oddychać, jeszcze nie zniknąć z tego świata, który tak długo przechodził obok.

I jest w tej historii pytanie, od którego trudno uciec.

Co mu to zrobiło?

Nie byliśmy przy tym. Nie możemy napisać, że wiemy. Nie możemy wskazać winnego ani opowiedzieć sceny, której nikt z nas nie widział. Ale rana wyglądała tak, jakby mogła powstać od czegoś ostrego. Od czegoś, co przecięło, rozdarło, zniszczyło tkanki i zostawiło psa z urazem, który później każdego dnia zamieniał się w zakażenie, nekrozę i coraz większy dramat.

A jednak Keru przeżył.

Z takim pyskiem.

Keru3.jpg
Keru4.jpg

Z takim bólem.

Z taką raną.

Z larwami w miejscu, gdzie powinno być zdrowe ciało.

Dzisiaj Keru jest już w klinice przy sanktuarium. Tam rozpoczęła się walka, która nie będzie jedną prostą procedurą, jednym zabiegiem i szybkim końcem leczenia. Lekarze wykonali RTG i przyszła jedna dobra wiadomość: mimo potwornego uszkodzenia nosa kości nie są złamane. Struktury w obrębie jamy nosowej mogły zostać przesunięte przez obrzęk, głębokie cięcia i uraz, ale same kości wyglądają na całe.

Keru7.jpg
Keru6.jpg

To jednak nie zmienia najtrudniejszego.

Tkanki są zniszczone dramatycznie.

Część skóry i nosa została utracona bezpowrotnie. Rana jest tak rozległa, że nie ma wystarczającej ilości zdrowej tkanki, by po prostu ją zamknąć i zszyć. Nie da się przykryć tego cierpienia kilkoma szwami. Nie da się powiedzieć: „operacja i po wszystkim”. Keru musi goić się powoli, jako pies z otwartą raną, którą trzeba codziennie oczyszczać, zabezpieczać i pilnować, żeby zakażenie nie wygrało.

Każdego dnia usuwane są martwe tkanki.

Każdego dnia rana jest dokładnie czyszczona.

Każdego dnia trwa walka z infekcją.

Do tego leki, opieka, dobre jedzenie, wzmacnianie organizmu, odbudowa sił, szczepienia i kastracja dopiero wtedy, kiedy będzie na tyle stabilny, żeby bezpiecznie przez to przejść.

Keru8.jpeg

Keru już nigdy nie będzie wyglądał tak, jak wcześniej. Stracił część nosa. Na jego pysku zostaną blizny. Ta historia zostanie zapisana na jego twarzy na zawsze. Ale to nie znaczy, że jego życie ma zostać zapisane tylko cierpieniem.

Właśnie dlatego dzisiaj opowiadamy Wam o Keru.

W ramach Zwierząt Bez Granic docieramy do miejsc, w których cierpienie zwierząt często dzieje się daleko od naszego wzroku. Do krajów, ulic, schronisk i klinik, gdzie pomoc nie przychodzi sama, a każdy uratowany pies jest efektem czyjejś decyzji, czyjejś reakcji i czyjejś zgody na to, żeby nie odwrócić głowy.

Keru nie potrzebuje dzisiaj litości.

Potrzebuje leczenia.

Potrzebuje codziennej opieki.

Keru9.jpeg

Potrzebuje leków, karmy, czyszczenia rany, kontroli i czasu.

Potrzebuje ludzi, którzy pomogą przeprowadzić go przez leczenie, którego nie da się przyspieszyć ani uprościć.

Bardzo Was prosimy. Zostańcie dziś przy Keru. Pomóżcie nam ratować psa, który z otwartą, zakażoną raną na pysku przetrwał wystarczająco długo, żeby pomoc w końcu do niego dotarła.

Teraz nie może zostać sam.

Nie po tym wszystkim, co już przeżył.

Numer kont
Nasze konta bankowe

Ul. Skarbowców 23a / Budynek B3
53-025 Wrocław

Rachunek bankowy do wsparcia akcji:
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350

Rachunek bankowy Klubu Centaurusa (darowizn regularnych):
PKO BP 58 1020 5242 0000 2302 0628 7298

Adres banku

PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław

Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):

PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)

Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293


POMAGAM!
Koszyk