Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.

JORDANIA

Zbiórka do 31 lipca 2026

❗️PSY PUSTYNI. JORDANIA❗️

Brzmi jak tytuł, który sam niesie w sobie kurz, upał, ogromną przestrzeń i odległość większą, niż można zmieścić w jednym zdaniu. Brzmi jak coś dalekiego. Jak świat, który dzieje się gdzieś poza naszym codziennym rytmem, poza drogami, którymi chodzimy, poza miejscami, które znamy. A jednak od pewnego czasu ten świat jest coraz bliżej nas. Bo kiedy stajesz na miejscu i widzisz psy żyjące przy drogach, na obrzeżach miast, w pustynnym krajobrazie, w którym pomoc nie przychodzi sama, to nagle odległość przestaje być wygodnym wytłumaczeniem.

Aby pomóc dokonaj darowizny z imieniem
JORDANIA
lub

Przekaż darowiznę przy pomocy
karty kredytowej
Pomóż
Przekaż darowizne na "JORDANIA"
Przekaż darowiznę przy pomocy karty kredytowej
Akcja robiona w ramach kampanii
Kochaj Mądrze
Dokonaj Darowizny z imieniem
JORDANIA
NA PKO BP

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław

Możesz pomóc
Wyślij SMS

o treści JORDANIA

pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT)
pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT)
pod numer 91979 (koszt 23.37 zł z VAT)
pod numer 92579 (koszt 30,75 z VAT)

JORDANIA
Nasza historia
22 czerwca 2026

Brzmi jak tytuł, który sam niesie w sobie kurz, upał, ogromną przestrzeń i odległość większą, niż można zmieścić w jednym zdaniu. Brzmi jak coś dalekiego. Jak świat, który dzieje się gdzieś poza naszym codziennym rytmem, poza drogami, którymi chodzimy, poza miejscami, które znamy. A jednak od pewnego czasu ten świat jest coraz bliżej nas. Bo kiedy stajesz na miejscu i widzisz psy żyjące przy drogach, na obrzeżach miast, w pustynnym krajobrazie, w którym pomoc nie przychodzi sama, to nagle odległość przestaje być wygodnym wytłumaczeniem.

Jordania-4.jpg

Docieramy do takich miejsc, bo zwierzęta nie mają narodowości. Nie mają paszportów. Nie wiedzą, gdzie kończy się jedno państwo, a zaczyna drugie. Nie wiedzą, że ich cierpienie dla wielu osób dzieje się „za daleko”, „nie u nas”, „nie tutaj”. One po prostu żyją. Głodują. Chorują. Uciekają. Czekają. Czasem na pustyni. Czasem przy drodze. Czasem w miejscu, którego większość świata nigdy nie zobaczy. I właśnie dlatego tam jesteśmy. Bo od lat wierzymy, że pomaganie zwierzętom nie może kończyć się tam, gdzie kończy się mapa naszego kraju.

Jeśli zwierzę cierpi, to nie ma znaczenia, czy dzieje się to w Polsce, w Ukrainie, w Albanii, w Hiszpanii, w Egipcie czy w Jordanii. Znaczenie ma tylko to, czy ktoś zechce się zatrzymać. Czy ktoś zechce pojechać dalej. Czy ktoś uzna, że życie zwierzęcia nie staje się mniej ważne tylko dlatego, że dzieje się tysiące kilometrów od naszego domu.

Jordania-7.jpg

Od pewnego czasu opowiadamy Wam o Jordanii przez pojedyncze historie. O zwierzętach, które udało się zauważyć, nakarmić, objąć opieką, zabrać do leczenia albo po prostu wyrwać z miejsca, w którym nie miały już żadnej szansy. Ale dziś nie przychodzimy do Was tylko z jedną historią. Dziś chcemy otworzyć przed Wami cały świat, który dopiero zaczynamy poznawać. Świat psów pustyni. Świat zwierząt, które bywają przepędzane, przeganiane, zabijane albo traktowane jak problem, który trzeba usunąć z pola widzenia. A przecież każde z nich czuje głód tak samo. Ból tak samo. Strach tak samo.

Mówimy czasem, że zmieniamy świat. Ale prawda jest taka, że zmieniamy światy. Małe światy pojedynczych zwierząt. Świat psa, który pierwszy raz od dawna dostaje jedzenie. Świat chorego zwierzęcia, które trafia pod opiekę. Świat tego, którego ktoś zauważył za późno, ale nie za późno, żeby spróbować jeszcze zawalczyć. Świat tych, których nie znamy jeszcze z imienia, ale które już teraz gdzieś tam są. Przy drodze. W piasku. W upale. W cieniu, którego jest za mało. W codzienności, której nie da się zrozumieć z daleka.

Jordania jest jednym z takich światów. I właśnie do niego chcemy Was dziś zaprosić.

Jordania-9.jpg

Jest z nami Omar. Człowiek, którego wielu z Was mogło poznać w Polsce, także podczas dni otwartych. Przez lata był blisko Centaurusa, pracował przy zwierzętach i robił dla nich wiele dobrych rzeczy. Takich, o których nie zawsze mówi się głośno, choć bez takich ludzi wiele historii nigdy nie miałoby dalszego ciągu. Dziś Omar jest w Jordanii. Wrócił tam również po to, żeby pomagać zwierzętom. A my, krok po kroku, zaczynamy wchodzić w tę historię razem z nim.

Jordania-2.jpg

Byliśmy tam. Karmiliśmy psy. Patrzyliśmy na miejsca, których nie da się zamknąć w jednym zdjęciu. Rozmawialiśmy. Uczyliśmy się tej codzienności. Bo Jordanii nie da się opowiedzieć jednym postem. Nie da się jej zamknąć w jednej zbiórce, jednym filmie, jednym dramatycznym obrazie. Trzeba jej posłuchać. Trzeba zobaczyć drogi, pustynię, psy, ludzi i wszystkie te momenty, w których pomoc okazuje się trudniejsza, niż wygląda z daleka.

Dlatego będziemy rozmawiać z Omarem. Chcemy, żebyście posłuchali trochę więcej o psach Jordanii. Żebyście zobaczyli, jak wygląda ich codzienność. Z czym mierzą się ludzie, którzy próbują pomagać na miejscu. Z czym zaczynamy mierzyć się również my, stawiając w tej historii pierwszy, drugi, kolejny krok. Bo kiedy wchodzimy w takie miejsce, nie przyjeżdżamy tylko po jedną historię. Przyjeżdżamy po zrozumienie. Po obecność. Po odpowiedzialność, która zaczyna się wtedy, kiedy człowiek przestaje mówić „to za daleko”.

Jordania-12.jpg

To będzie akcja na większą skalę. Nie akcja na jedno zwierzę. Nie jedna historia z początkiem i końcem. To początek drogi, w której chcemy pomagać tam, gdzie zwierzęta zwykle zostają same. Chcemy reagować, wspierać, karmić, leczyć, szukać rozwiązań i być tam, gdzie cierpienie zwierząt stało się częścią krajobrazu. Nie dlatego, że mamy gotową odpowiedź na wszystko. Tylko dlatego, że wiemy, że nic nie zmieni się samo, jeśli nikt nie zrobi pierwszego kroku.

A takich zwierząt jest tam wiele. Zbyt wiele. Jedne już spotkaliśmy. O innych dopiero usłyszymy. Do niektórych dopiero trzeba będzie dotrzeć. Każde z nich ma swój mały świat, który może zmienić się od rzeczy bardzo prostych: od jedzenia, od leczenia, od człowieka, który nie odwróci głowy, od decyzji, że warto spróbować, nawet jeśli skala problemu wydaje się ogromna.

Bo duże zmiany bardzo rzadko zaczynają się od wielkich słów. Zaczynają się od pierwszego wyjazdu. Pierwszej rozmowy. Pierwszego nakarmionego psa. Pierwszego zwierzęcia, które ktoś zabiera z drogi. Pierwszego człowieka, który mówi: chodźcie, pokażę Wam, jak to wygląda naprawdę.

Jordania-13.jpg

I właśnie tam dziś jesteśmy.

Na początku.

Przed nami długa droga. Przed nami historie, których jeszcze nie znamy. Zwierzęta, których imion jeszcze nie wypowiedzieliśmy. Miejsca, do których jeszcze trzeba będzie dotrzeć. Decyzje, które będziemy podejmować krok po kroku. Ale jedno wiemy już teraz: jeśli naprawdę chcemy pomagać zwierzętom, nie możemy wybierać tylko tych miejsc, które są blisko. Czasem trzeba pojechać dalej. Czasem trzeba wejść w kurz, upał i ciszę pustyni. Czasem trzeba zobaczyć coś, czego wcześniej nie widzieliśmy, żeby zrozumieć, jak bardzo potrzebna jest pomoc.

Jordania-20.jpg

Dlatego prosimy Was dziś o wsparcie tej akcji.

Dla psów pustyni.

Dla zwierząt Jordanii.

Dla tych, które już spotkaliśmy, i tych, do których dopiero będziemy próbować dotrzeć.

Dla wszystkich małych światów, które mogą się zmienić, jeśli ktoś uzna, że ich życie nie jest za daleko, żeby było ważne.

Numer kont
Nasze konta bankowe

Ul. Skarbowców 23a / Budynek B3
53-025 Wrocław

Rachunek bankowy do wsparcia akcji:
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350

Rachunek bankowy Klubu Centaurusa (darowizn regularnych):
PKO BP 58 1020 5242 0000 2302 0628 7298

Adres banku

PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław

Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):

PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)

Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293


POMAGAM!
Koszyk