Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.

DOM FILIPINY

Zbiórka do 08 października 2026

❗️FILIPINY. Ten dom już ratuje psy. Dziś musimy pomóc mu ratować kolejne.❗️

Na Filipinach nie zaczynamy dzisiaj od pustej działki i planu narysowanego na papierze. Ten dom już jest. To miejsce istnieje od lat, żyje razem ze zwierzętami i ma za sobą historie psów, które właśnie tutaj dostały swoją szansę. Trafiały tu zwierzęta zabierane z ulic, ratowane po powodziach, chore, poranione, takie, które któregoś dnia zostały po prostu bez nikogo. To tutaj Steve przyjmował kolejne psy, tutaj je karmił, leczył, zabezpieczał i dawał im miejsce na dojście do siebie. Jeśli jesteście z nami od dawna, część z tych historii już znacie. Dlatego dzisiejsza akcja nie jest pomysłem na coś, co może kiedyś zacznie działać. Chodzi o miejsce, które działa już teraz i które chcemy razem z Wami wzmocnić na kolejne lata.

Aby pomóc dokonaj darowizny z imieniem
DOM FILIPINY
lub

Przekaż darowiznę przy pomocy
karty kredytowej
Pomóż
Przekaż darowizne na "DOM FILIPINY"
Przekaż darowiznę przy pomocy karty kredytowej
Akcja robiona w ramach kampanii
Kochaj Mądrze
Dokonaj Darowizny z imieniem
DOM FILIPINY
NA PKO BP

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław

Możesz pomóc
Wyślij SMS

o treści DOM FILIPINY

pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT)
pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT)
pod numer 91979 (koszt 23.37 zł z VAT)
pod numer 92579 (koszt 30,75 z VAT)

DOM FILIPINY
Nasza historia
27 sierpnia 2026

Na Filipinach nie zaczynamy dzisiaj od pustej działki i planu narysowanego na papierze. Ten dom już jest. To miejsce istnieje od lat, żyje razem ze zwierzętami i ma za sobą historie psów, które właśnie tutaj dostały swoją szansę. Trafiały tu zwierzęta zabierane z ulic, ratowane po powodziach, chore, poranione, takie, które któregoś dnia zostały po prostu bez nikogo. To tutaj Steve przyjmował kolejne psy, tutaj je karmił, leczył, zabezpieczał i dawał im miejsce na dojście do siebie. Jeśli jesteście z nami od dawna, część z tych historii już znacie. Dlatego dzisiejsza akcja nie jest pomysłem na coś, co może kiedyś zacznie działać. Chodzi o miejsce, które działa już teraz i które chcemy razem z Wami wzmocnić na kolejne lata.

Filipiny17.jpeg

Od lat jednym z ludzi, którzy są przy tych zwierzętach każdego dnia, jest Steve. Przyjmuje kolejne psy, organizuje dla nich leczenie, karmę, opiekę i robi wszystko, żeby teren, na którym mieszkają, był dla nich możliwie bezpieczny. Ale Filipiny mają swój klimat. Ulewne deszcze, silny wiatr, tajfuny i warunki, które potrafią bardzo szybko zniszczyć to, co przez miesiące było naprawiane i zabezpieczane. Przez lata ogromną część terenu osłaniał bambusowy płot. Steve robił przy nim wszystko, co mógł, poprawiał go i wzmacniał, ale bambus ma swoje granice. A przy miejscu, w którym żyje tyle uratowanych zwierząt, bezpieczeństwo nie może zależeć od tego, czy kolejna ulewa albo silny wiatr znowu czegoś nie uszkodzi.

Filipiny6.jpeg

I właśnie dlatego teraz powstaje tam solidniejsze ogrodzenie. Nie po to, żeby miejsce wyglądało lepiej. Po to, żeby kolejnej nocy można było spojrzeć na psy i wiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, żeby były bezpieczne. Żeby Steve mógł zajmować się leczeniem, karmieniem i następnymi zwierzętami, zamiast kolejny raz naprawiać zabezpieczenia, które ten klimat nieustannie wystawia na próbę. Bo kiedy ratujesz psa z ulicy, ratunek nie kończy się w chwili, kiedy bierzesz go na ręce. Trzeba jeszcze mieć dokąd go zabrać. I trzeba umieć go tam ochronić.

To miejsce ma twarze. Ma łapy. Ma imiona. Ma psy, które już dzięki niemu przeżyły. To właśnie tam trafiały zwierzęta, które Wam pokazywaliśmy. Tam dostawały miskę, leczenie i trochę ciszy po wszystkim, co wcześniej wydarzyło się w ich życiu. I chyba właśnie tutaj najlepiej widać, czym naprawdę jest taki dom. To nie są tylko ściany, dach czy ogrodzenie. To pies, który po powodzi ma gdzie dojść do siebie. To zwierzę zabrane z ulicy, które wieczorem może zasnąć w miejscu, gdzie ktoś będzie również następnego ranka. To pies wracający z kliniki, dla którego jest przygotowana przestrzeń i czas. To możliwość powiedzenia „tak” przy kolejnym telefonie z informacją, że następne zwierzę potrzebuje pomocy.

Filipiny7.jpeg

Filipiny22.jpeg
Filipiny21.jpeg

Na Filipinach działamy od lat. Wspieraliśmy karmienie, leczenie, sterylizacje i ogromne grupy zwierząt pozostawionych praktycznie bez żadnego zaplecza. Pomagaliśmy wtedy, kiedy po drugiej stronie wiadomości było kilkanaście, kilkadziesiąt albo setki psów i ktoś próbował zrobić dla nich wszystko, mając naprawdę niewiele. Trzy psy przyleciały nawet z nami do Polski. Dwa już dawno śpią we własnych domach. Toto, który przeszedł najwięcej, pokazał nam jeszcze raz, jak daleko potrafi zaprowadzić jedna decyzja, żeby nie odwrócić wzroku.

Filipiny8.jpg
Filipiny19.jpeg

Ale przecież nie każdy pies może przylecieć do Europy. I nie o to chodzi. Największa zmiana dzieje się wtedy, kiedy można zostawić po sobie na miejscu coś, co będzie działało również jutro. Człowieka, który odbierze telefon. Miejsce, które przyjmie następnego psa. Ogrodzenie, które da mu bezpieczeństwo również wtedy, kiedy pogoda kolejny raz pokaże swoją siłę. Karmę, która będzie czekała rano. Możliwość leczenia, kiedy wydarzy się coś złego. I przestrzeń, w której zwierzę nie będzie już kolejnym bezdomnym psem z ulicy, tylko jednym z tych, za których ktoś wziął odpowiedzialność.

Filipiny16.jpeg

Steve właśnie tak działa. Nie od wczoraj. Nie na chwilę. I kiedy patrzymy na to miejsce dzisiaj, widzimy kolejny etap czegoś, co już przez lata udowodniło, że ma sens. Każdy kolejny fragment odpowiednio zabezpieczonego terenu daje więcej spokoju. Każde rozwiązanie, które wytrzyma dłużej niż jeden sezon, pozwala całą energię przenieść z ciągłego łatania na to, co tutaj naprawdę najważniejsze. Na psy. Na te, które już mieszkają u Steve’a, i na te, których zdjęcia zobaczymy dopiero za tydzień, miesiąc albo po kolejnym zgłoszeniu.

Filipiny5.jpeg
Filipiny2.jpeg

I jeśli jesteście z nami od dawna, dobrze wiecie, jak wiele razy właśnie tak zaczynały się nasze historie z Filipin. Jedno zdjęcie. Jedna wiadomość. Jeden pies. Potem leczenie, karma, kolejne tygodnie i zdjęcie tego samego zwierzęcia, którego czasem trudno było później poznać. Dzisiaj chcemy zrobić coś, co nie zmieni tylko jednej takiej historii. Chcemy wzmocnić miejsce, w którym te historie mogą zmieniać się jedna po drugiej.

Filipiny3.jpeg

Dlatego wracamy do Steve’a. Do jego psów. Do domu, który już istnieje i od lat przyjmuje te, których wcześniej nikt nie chciał przyjąć. Chcemy pomóc mu rozwijać to miejsce, zabezpieczać je i prowadzić dalej, ale przede wszystkim nadal być przy zwierzętach, dla których ono istnieje. Przy tych, które już tam są, i przy tych, których imion jeszcze dzisiaj nie znamy.

Bo Steve pewnie znowu napisze. Podeśle zdjęcie. Opowie o kolejnym psie. I wtedy chcemy wiedzieć, że po drugiej stronie tej wiadomości mamy nie tylko dobre chęci.

Filipiny12.jpeg
Filipiny11.jpeg

Mamy miejsce. Mamy ludzi. Mamy Was.

I właśnie z takich rzeczy na Filipinach od lat powstają historie, które zamiast kończyć się przy drodze, dostają zupełnie inny ciąg dalszy.

Numer kont
Nasze konta bankowe

Ul. Skarbowców 23a / Budynek B3
53-025 Wrocław

Rachunek bankowy do wsparcia akcji:
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350

Rachunek bankowy Klubu Centaurusa (darowizn regularnych):
PKO BP 58 1020 5242 0000 2302 0628 7298

Adres banku

PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław

Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):

PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)

Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293


POMAGAM!
Koszyk