Ashki
Norbert ma 16 lat. Jest niesłyszący. Siada przy stole, bierze papier i robi z niego kwiaty. Potem je sprzedaje. Nie zbiera na telefon, wakacje ani swoje marzenia. Zbiera na leczenie swojego psa.
Kwiat po kwiatku próbuje uzbierać 35 tysięcy złotych, bo tyle może kosztować szansa na uratowanie Ashkiego.
I chyba właśnie od tego trzeba zacząć tę historię.
Przekaż darowiznę przy pomocy
karty kredytowej

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław
o treści ASHKI
pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT)
pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT)
pod numer 91979 (koszt 23.37 zł z VAT)
pod numer 92579 (koszt 30,75 z VAT)
Norbert ma 16 lat. Jest niesłyszący. Siada przy stole, bierze papier i robi z niego kwiaty. Potem je sprzedaje. Nie zbiera na telefon, wakacje ani swoje marzenia. Zbiera na leczenie swojego psa.


Kwiat po kwiatku próbuje uzbierać 50 tysięcy złotych, bo tyle może kosztować szansa na uratowanie Ashkiego.
I chyba właśnie od tego trzeba zacząć tę historię.
Ashki ma 9 lat i jest psem, który ma wszystko to, czego życzylibyśmy każdemu zwierzęciu — dom, rodzinę i ludzi, dla których nie jest dodatkiem do życia, tylko jego częścią. Szczególna więź łączy go z Norbertem. Dla niesłyszącego chłopca Ashki od lat jest przyjacielem, powiernikiem i terapeutą. Towarzyszem, z którym nie trzeba rozmawiać, żeby doskonale się rozumieć. Psem, który po prostu jest. Obok. Każdego dnia.

Jeszcze niedawno nic nie zapowiadało, że ta zwyczajna, dobra codzienność może nagle zawisnąć na włosku. Ashki był zdrowym, pełnym życia psem. Kiedy na jego pysku pojawiła się opuchlizna, nikt nie myślał o najgorszym. Weterynarz, antybiotyk, problemy z zębami — miało być do opanowania. Usunięto zęby. Nie pomogło. Usunięto kolejne. Opuchlizna wciąż była.
Rodzina zaczęła szukać odpowiedzi. Tomografia komputerowa przyniosła tę, której bali się najbardziej. Nowotwór. Podejrzenie kostniakomięsaka. Potem biopsja i pierwsza od wielu tygodni dobra wiadomość, choć trudno w ogóle używać tutaj słowa „dobra”. Nowotwór się potwierdził, ale diagnoza brzmiała inaczej — rak płaskonabłonkowy. Ashki dostał coś, czego jeszcze chwilę wcześniej niemal nie miał.
Szansę na leczenie.

Rodzina chwyciła się jej natychmiast. Ashki trafił pod opiekę onkologa. Zaczęły się kolejne wizyty, badania, leki i dojazdy do lecznicy we Wrocławiu — dwa razy w tygodniu, po 100 kilometrów w jedną stronę. Do tej pory jego bliscy wydali już ponad 8 tysięcy złotych. Same leki, które musi teraz stale przyjmować, to około 2 tysiące miesięcznie.
Oszczędności się skończyły. Choroba — nie. Przed Ashkim właściwe leczenie onkologiczne. Koszt terapii, która daje mu szansę, to około 35 tysięcy złotych. Alternatywą jest leczenie paliatywne, którego koszt wynosi około 18 tysięcy złotych. Ono nie zatrzyma choroby. Może jedynie kupić Ashkiemu czas bez bólu i cierpienia.
Dla jego rodziny obie kwoty są dziś nieosiągalne. Nie dlatego, że nie chcą walczyć. Oni walczą od pierwszego dnia. Tyle że w tym domu pieniądze potrzebne są nie tylko Ashkiemu. Norbert wymaga rehabilitacji, która również kosztuje. I nagle jego rodzice znaleźli się w miejscu, w którym żadni rodzice nie powinni się znaleźć: z jednej strony leczenie i rehabilitacja dziecka, z drugiej — życie zwierzęcia, które jest z tym dzieckiem związane od lat i które samo stało się częścią jego terapii, jego poczucia bezpieczeństwa, jego świata.

Nie da się tego uczciwie położyć na dwóch szalach. Nie da się policzyć, ile wart jest kolejny miesiąc rehabilitacji Norberta i ile warte jest kolejne lato z Ashkim u jego boku. Nie da się powiedzieć rodzicom: wybierzcie. A jednak kiedy na stole leżą rachunki, terminy kolejnych wizyt i puste już miejsce po oszczędnościach, taki wybór zaczyna stawać się bardzo realny.
Dlatego rodzina zwróciła się o pomoc do Fundacji Centaurus. A my zdecydowaliśmy, że spróbujemy ten ciężar ponieść razem z nimi.
Nie wiemy, ile czasu Ashki może dostać. Nie wiemy, jak jego organizm odpowie na leczenie. Przy chorobie nowotworowej nikt odpowiedzialny nie daje gwarancji. Wiemy jednak, że lekarze widzą możliwość terapii. Że Ashki ma szansę. I że byłoby potwornie niesprawiedliwe, gdyby została mu odebrana tylko dlatego, że jego rodzina wydała już wszystko, co miała.

Potrzebujemy 35 tysięcy złotych, żeby mogli podjąć walkę o jego życie. Jeśli nie uda się zebrać całej kwoty — potrzebujemy przynajmniej 18 tysięcy, żeby zapewnić mu leczenie paliatywne i nie pozwolić, by chorował w bólu.
To dużo. Ale Norbert nie pyta, czy to za dużo. Siada i robi kolejny papierowy kwiat.

Może trochę nierówny. Może następny wyjdzie piękniejszy. Potem jeszcze jeden i jeszcze jeden. Sprzedaje je i odkłada pieniądze, bo w jego świecie rachunek jest prosty: Ashki jest chory, więc trzeba go ratować.
Jest w tym coś, wobec czego trudno przejść obojętnie. Szesnastoletni chłopiec nie może zrobić tomografii, podać chemii ani zaplanować terapii. Nie może znaleźć 35 tysięcy złotych. Może zrobić kwiat z papieru.
Więc robi. A potem następny.
Nie zostawiajmy go samego przy tym stole.
Niech Norbert dalej robi swoje kwiaty, ale już nie z poczuciem, że od liczby sprzedanych papierowych płatków zależy życie jego najlepszego przyjaciela.
Resztę spróbujmy zrobić razem.
Dla Ashkiego. I dla chłopca, który składa papierowe kwiaty, bo tak właśnie walczy o kogoś, kogo kocha.
Aktualizacja 4.09.2026
Drodzy Darczyńcy,
dzięki Waszemu wsparciu, nasz PSIJACIEL Ashki jest kompleksowo i bardzo dobrze zaopiekowany przez weterynarzy specjalistów. Oprócz wcześniej podanej terapii skojarzonej przeciwbólowej składającej się z dwóch leków (previcox i gabapentin), onkolog weterynaryjny zalecił leczenie Ashkiego chemioterapeutykiem doustnym podawanym w domu (lek Palladia).
Po niespełna miesięcznym leczeniu tym lekiem widać gołym okiem, że Ashki dobrze na niego reaguje i guz nie rozrasta się w takim tempie jak wcześniej (nawet nasz weterynarz lokalny widzi poprawę), niemniej jednak będzie musiał przyjmować go do końca swojego życia, obok powyżej podanych leków przeciwbólowych.
Ilość branych lekarstw sprawia, że musimy kontrolować co 2 tygodnie stan krwi, nerek oraz wątroby, co generuje też koszty. Naturalnie nie zapominamy o lekach osłonowych! W związku z konsultacją w RTWet w Miedniewicach lekarz zalecił jeszcze 2 dodatkowe leki: Librella 20 mg w zastrzyku oraz kwas zolendronowy w postaci wlewki trwającej minimum 20 minut. Lek Librella Ashki przyjmie lada moment, z kolei kwas zolendronowy apteka musi ściągnąć, gdyż jest to lek ludzki mający za zadanie scementowywać kość, która ulega rozpuszczeniu przez naciekający nowotwór.
Ashki ma się dzięki zaordynowanemu leczeniu bardzo dobrze i dzielnie walczy o życie. Czekamy na wyniki badań kontrolnych, aby mieć pewność, że wszystko jest w porządku, ponieważ ma świetny humor i apetyt i liczymy po cichu, że badania to potwierdzą.
Z całego serducha dziękujemy za już okazane wsparcie i prosimy o dalsze, aby Ashki mógł dalej cieszyć się bezbólowym pieskim, wesołym życiem.

Ul. Skarbowców 23a / Budynek B3
53-025 Wrocław
Rachunek bankowy do wsparcia akcji:
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Rachunek bankowy Klubu Centaurusa (darowizn regularnych):
PKO BP 58 1020 5242 0000 2302 0628 7298
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław
Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293
















