Ananas
Ananas.
Takie imię dostał pies, który jeszcze niedawno nie miał nic. Nawet imienia.
Kiedy na niego patrzysz, trudno uwierzyć, jak długo musiał tak żyć. Jest bardzo wychudzony. Kości dosłownie wystają spod skóry. Pazury odrosły tak bardzo, że wrzynały się w opuszki łap i nie pozwalały mu normalnie chodzić. A na jego ciele rośnie duży, bolesny guz. Z tym guzem żył nie wiadomo jak długo.
Ta historia zaczyna się w Ukrainie.
Przekaż darowiznę przy pomocy
karty kredytowej

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław
o treści ANANAS
pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT)
pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT)
pod numer 91979 (koszt 23.37 zł z VAT)
pod numer 92579 (koszt 30,75 z VAT)
Ananas.
Takie imię dostał pies, który jeszcze niedawno nie miał nic. Nawet imienia.
Kiedy na niego patrzysz, trudno uwierzyć, jak długo musiał tak żyć. Jest bardzo wychudzony. Kości dosłownie wystają spod skóry. Pazury odrosły tak bardzo, że wrzynały się w opuszki łap i nie pozwalały mu normalnie chodzić. A na jego ciele rośnie duży, bolesny guz. Z tym guzem żył nie wiadomo jak długo.
Ta historia zaczyna się w Ukrainie.
To właśnie tam nasi zaprzyjaźnieni działacze znaleźli Ananasa i zabrali go z miejsca, w którym nikt już nie patrzył na niego jak na żywe stworzenie. Psa znalezionego w tak tragicznym stanie, że aż trudno w to uwierzyć. I nie chodzi tu o ocenianie kogokolwiek. Chodzi o empatię wobec zwierzęcia, które przez zbyt długi czas było po prostu niewidzialne.
Wiele z Was zna już zwierzęta ratowane przez nas wspólnie z tymi ludźmi. Współpracujemy od dawna. Widzieliście psy i koty, które dzięki tej współpracy dostały drugą szansę. Widzieliście też, jak często są to historie z miejsc, w których pomoc przychodzi za późno albo nie przychodzi wcale.
O Ananasie dostaliśmy zgłoszenie już wcześniej. Próbowano go wtedy znaleźć i zabezpieczyć, ale się nie udało. Miejscowi mówili, że ma właściciela. Chcieliśmy w to wierzyć. Chcieliśmy wierzyć, że ktoś się nim zajmuje.
Minęły jednak tygodnie. A kiedy w końcu udało się do niego dotrzeć, było już jasne, że od dawna nikt się nim nie opiekował. Do takiego stanu zwierzę nie dochodzi w kilka dni.
Zabrano go do domu tymczasowego. Tam po raz pierwszy od dawna ktoś pochylił się nad nim spokojnie. Bez krzyku. Bez pośpiechu. Po prostu po to, żeby pomóc.
Został wstępnie zbadany, zaszczepiony i pobrano krew do badań. Teraz czekamy na wyniki, które pokażą, z czym dokładnie walczy jego organizm i czy guz można bezpiecznie operować.
Ananas jest bardzo przestraszony. Podczas jazdy samochodem trząsł się całym ciałem. W gabinecie weterynaryjnym kulił się i zastygał ze strachu, jakby nie rozumiał, dlaczego ktoś go dotyka. Jakby każdy ruch człowieka kojarzył mu się z czymś złym.
Teraz jest już bezpieczny. Ale to dopiero początek. Przed nim diagnostyka, leczenie i decyzje, które mają sprawić, by wreszcie przestało boleć.
Dlatego dziś prosimy Was o wsparcie dla Ananasa. O pomoc w opłaceniu badań, leczenia i dalszej opieki.
Bo wiele zwierząt uratowanych przez naszych partnerów z Ukrainy dostaje potem drugą szansę właśnie tutaj. W Polsce. W domach ludzi, którzy decydują się otworzyć drzwi dla kogoś, kto wcześniej nie miał nic.
Jednym z takich przykładów jest Bell. Ona też zaczęła swoją historię w miejscu, w którym nikt już na nią nie czekał.
Dziś ma dom.
I właśnie o taką szansę walczymy teraz dla Ananasa.
Ul. Skarbowców 23a / Budynek B3
53-025 Wrocław
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław
Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293









