Karwi
❗️KARWI. Miał nie przeżyć pierwszej nocy. Dziś jego kocia mama oddała mu krew, a brat czeka w gotowości❗️
Karwi nie ma jeszcze roku. Znaleziono go w rowie, leżącego, skrajnie odwodnionego i wykrwawionego. Nie był w stanie chodzić. Miał bardzo głęboką ranę, poważne uszkodzenia mięśni i miednicy, uszkodzone stawy biodrowe. Prawdopodobnie został pogryziony przez inne zwierzę. Kiedy trafił do szpitala weterynaryjnego, jego temperatura wynosiła zaledwie 33,5 stopnia, błony śluzowe były niemal białe, a ciśnienie tak niskie, że początkowo nie udało się nawet pobrać mu krwi. Lekarze zaczęli więc nie od pytania, czy Karwi kiedyś jeszcze będzie chodził. Najpierw trzeba było sprawić, żeby w ogóle przeżył.
Przekaż darowiznę przy pomocy
karty kredytowej

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław
o treści KARWI
pod numer 74444 (koszt 4,92 zł z VAT)
pod numer 79799 (koszt 11,07 zł z VAT)
pod numer 91979 (koszt 23.37 zł z VAT)
pod numer 92579 (koszt 30,75 z VAT)
Karwi nie ma jeszcze roku. Znaleziono go w rowie, leżącego, skrajnie odwodnionego i wykrwawionego. Nie był w stanie chodzić. Miał bardzo głęboką ranę, poważne uszkodzenia mięśni i miednicy, uszkodzone stawy biodrowe. Prawdopodobnie został pogryziony przez inne zwierzę. Kiedy trafił do szpitala weterynaryjnego, jego temperatura wynosiła zaledwie 33,5 stopnia, błony śluzowe były niemal białe, a ciśnienie tak niskie, że początkowo nie udało się nawet pobrać mu krwi. Lekarze zaczęli więc nie od pytania, czy Karwi kiedyś jeszcze będzie chodził. Najpierw trzeba było sprawić, żeby w ogóle przeżył.

I Karwi zaczął odpowiadać. Stan udało się ustabilizować. Pojawiło się czucie w obu tylnych łapach, zaczął próbować się podnosić, przemieszczać po klatce, a później nawet samodzielnie zjadać niewielkie ilości jedzenia. Po wszystkim, w jakim stanie go znaleziono, lekarze zaczęli już rozmawiać o operacji. O leczeniu uszkodzonych stawów, o tym, co da się naprawić, a później o rehabilitacji i powrocie do sprawności. Przez chwilę naprawdę wydawało się, że ten najgorszy etap został za nim.
I wtedy wszystko runęło po raz drugi. Karwi nagle bardzo osłabł. Rozwinęła się ciężka anemia, parametry krwi dramatycznie spadły, pojawiły się problemy z wątrobą i płyn w jamie brzusznej. Do tego doszły silne obrzęki, okresowo krwisty mocz i rozległa martwica uda oraz pachwiny. Jego organizm nie był gotowy na operację. Zabieg, który miał być kolejnym krokiem do odzyskania sprawności, trzeba było odłożyć, bo znowu najważniejsze stało się samo życie Karwiego.
Hematokryt spadał tak szybko i tak nisko, że lekarze podjęli decyzję o transfuzji. I wtedy do walki o Karwiego weszła jego kocia mama. Sprawdzono grupy krwi, wykonano próbę zgodności. Pasowała. Oddała mu 45 mililitrów własnej krwi. Transfuzja przebiegła bez komplikacji. Po niej Karwi dostał kolejną odrobinę czasu. Wyniki nadal były bardzo złe, ale jego organizm odpowiedział na tyle, żeby lekarze ponownie mogli zacząć myśleć o dalszym leczeniu.

Na wszelki wypadek przebadano również jego kociego brata. Jego krew także jest zgodna. Jeśli Karwi będzie potrzebował kolejnej transfuzji, brat może zostać następnym dawcą. Kocia mama już oddała mu swoją krew. Koci brat jest gotowy zrobić to samo. A Karwi nadal robi swoją część. Leży w klinice, przechodzi kolejne badania, leczenie ran, intensywną opiekę i walkę z martwicą, anemią oraz skutkami potężnego urazu. Jeśli jego stan pozwoli, lekarze chcą usuwać martwiczą tkankę i wrócić do leczenia chirurgicznego uszkodzeń, które od początku nie pozwalają mu normalnie stanąć na łapach.

I właśnie w tym miejscu jesteśmy dzisiaj. Nie na końcu tej historii. Nie w momencie, w którym możemy powiedzieć, że wszystko się udało. Jesteśmy dokładnie pomiędzy kolejnym kryzysem a kolejną szansą. Karwi już raz pokazał, że potrafi się podnieść, kiedy wydawało się, że jego małe ciało nie ma już z czego czerpać. Potem znowu upadł. Kocia mama oddała mu krew. On odpowiedział. Teraz lekarze znowu próbują otworzyć przed nim drogę do operacji, leczenia i rehabilitacji.
Nie chcę Ci obiecywać, że za kilka tygodni Karwi będzie biegał. Nikt dziś nie może nam tego uczciwie obiecać. Ale mogę powiedzieć Ci coś znacznie prostszego. On nadal ma szansę. I skoro jego kocia mama zrobiła dla niego wszystko, co mogła, skoro jego koci brat jest gotowy stanąć obok niego, jeśli będzie potrzebny, to chciałbym, żebyśmy również my nie zostawili ich teraz samych.

Pomóż nam dać Karwiemu kolejne dni leczenia, kolejne badania, opiekę i możliwość przeprowadzenia zabiegu, jeśli jego organizm na to pozwoli. Bo czasami życie kota nie wraca jednym wielkim cudem. Wraca po kawałku. Jednym samodzielnie zjedzonym kęsem. Jednym lepszym wynikiem. Kolejną dobą w klinice. I czasem kilkudziesięcioma mililitrami krwi oddanymi przez mamę.
Ona zrobiła dla niego swoją część. Jego brat jest gotowy zrobić swoją. Karwi nadal walczy. Teraz spróbujmy zrobić naszą. ❤️
Ul. Skarbowców 23a / Budynek B3
53-025 Wrocław
Rachunek bankowy do wsparcia akcji:
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Rachunek bankowy Klubu Centaurusa (darowizn regularnych):
PKO BP 58 1020 5242 0000 2302 0628 7298
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław
Dla wpłat za granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Konto Klub Centaurusa
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293














