fbpx
ApeleObecnie ratowaneSamiecWszystkie

Węgielek

27 maja 2020 6 lipca, 2020 No Comments
WSTECZ

Kilka dni temu zadzwoniła Pani Zofia. Nasza stała sponsorka. Od 12 lat, co miesiąc, przelewa 30 zł na nasz Eko Klub. Zawsze cieszy się z magazynu, który od nas dostaje, i z wiadomości, które wysyłamy, że udało się coś zmienić, uratować jakiegoś zwierzaka. Pani Zofia poprosiła nas o pomoc. Bo kiedy z synem przyjechała tu chwilę temu zobaczyć tereny z czasów dzieciństwa, za jednym płotem zobaczyła konia. Czarny jak węgiel, przecież musi być oczkiem w głowie gospodarza.

Więcej

Przekaż darowiznę

wybierz kwotę

lub

Dokonaj darowizny z imieniem
WEGIELEK
na PKO BP
15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska 6-8, 52-314 Wrocław

Możesz pomóc
wysyłając SMS o treści WEGIELEK
pod numer 7412 (koszt 4,92 z VAT)
pod numer 7910 (koszt 11,07 z VAT)
pod numer 91950 (koszt 23,37 z VAT)
pod numer 92400 (koszt 29,52 z VAT)
i pobierając tapetę

Przekaż darowiznę

Pomóż pomagać – przekaż darowiznę PayPal

Moja historia

XXI wiek, era postępu. Już pewnie nie nadążasz za najnowszymi wersjami smartfonów. Wszystko jest nazywane rozwojem cywilizacji, choć chwilę temu wszystko położył jeden wirus. Wedle EEA stężenia zanieczyszczeń spadły w Europie nawet o połowę, gdy nasze auta stały w marcu na parkingach. Oczywiście, to niczego nie rozwiązuje, ale pokazuje, że może natura by sobie bez nas lepiej poradziła? Ale chcemy wierzyć, że to my ratujemy. Naukowcy projektują roboty, które będą za nas niedługo zmywać naczynia, prowadzić pojazdy ulicami i pewnie opcja rozmowy z nami w samotne zimowe wieczory też będzie w pakiecie. Tysiące znajomych na Facebook’u, miliony ludzi organizuje się w wirtualnych grupach, pomidory na sklepowych półkach składem i smakiem przypominają styropian, juz nie pamiętasz jak pachnie truskawka. Na! Chiny sprzedają nawet ryż i jajka z plastiku. Ale my nadal chcemy wierzyć, że jesteśmy bardziej rozwojowi niż 100 lat wstecz. No i wegetarianizm. Dla wielu to karygodne, nie być dziś wege. Są więc wege koszulki, wege burgery i wegańskie jogurty. Są manifestacje, są ruchy społeczne i tysiące organizacji. Ile książek się wydaje o diecie roślinnej, ile portali „o zielonych” ludzie przeglądają popijając „kawę na sojowym” w kultowych wege knajpkach.

Weganizm stał się modny. Choć, jak pokazują badania, większość ludzi przechodzi na dietę roślinną ze względu na swój stan zdrowia, a nie cierpienie zwierząt. My dietę roślinną popieramy, promujemy, a nawet gotujemy dla Was. Ale nie uważamy, ze bycie wege prowadzi do nieba. I zbawia świat. Musiałoby stanowić integralną część całości. Wynikać ze zrozumienia o co w tym chodzi. I oczywiście, wielu roślinożerców rozumie. Ale wielu jednak popłynęło za modą wcinając po barach sojowe kotlety i pierogi, a całe dnie spędzając w social mediach oburzając się święcie na kolejne dzieje świata. Niby coś tam się dzieje, kierunek zły nie jest. Wymaga dopracowania. Ale jest.

Tylko wiecie co? Potem dostajemy telefon, i jedziemy na wieś, pod rosyjską granicę, w naszych koszulkach z zielonymi sałatami na rękawach, i czapkach krzyczącymi że pomidor to najlepszy posiłek dnia. No moglibyśmy jeszcze mieć auto z napędem elektrycznym dla pełnego wrażenia. Ale nie mamy. Więc przyczyniając się do zmian klimatycznych jedziemy naszym benzyniakiem. I tam mijamy gospodarkę za gospodarką. Tu świnie, tam krowy, tu kury, kaczki. Bez żadnych praw. Tu te kampanie i manifestacje nie docierają, chociaż powietrze jest wolne od zanieczyszczeń, bo mało kogo stać, żeby wszędzie jeździć samochodem. O ile ma samochód. Kury biegają po wolnych wybiegach, a krowy stoją na łańcuchach na zielonych łąkach, do których opryski z pół nie docierają. Nie ma knajp, żadnych. Na hasło wege, mieszkańcy drewnianych chałup kręcą głowami bez zrozumienia. Co tu robimy?

Kilka dni temu zadzwoniła Pani Zofia. Nasza stała sponsorka. Od 12 lat, co miesiąc, przelewa 30 zł na nasz Eko Klub. Zawsze cieszy się z magazynu, który od nas dostaje, i z wiadomości, które wysyłamy, że udało się coś zmienić, uratować jakiegoś zwierzaka. Pani Zofia poprosiła nas o pomoc. Bo kiedy z synem przyjechała tu chwilę temu zobaczyć tereny z czasów dzieciństwa, za jednym płotem zobaczyła konia. Czarny jak węgiel, przecież musi być oczkiem w głowie gospodarza.

Pani Zofia nie jest wege. Ma 78 lat. Śmieje się zawsze, że jak nas kiedyś wreszcie odwiedzi, to może się przekona do zielonych szejków i pasztetu z ciecierzycy, może zje bezę z aquafaby ze śmietaną z kokosa. I wtedy dopiero będzie roślinna! Póki co je tak, jak w rodzinnym domu. I tak od 12 lat sobie rozmawiamy. Warto dodać, że Pani Zofia ma 7 uratowanych psów, 12 kotów i wspiera wiele organizacji i schronisk dla zwierząt, a gdy potrzebowaliśmy pomocy to Pani Zofia wiele lat temu chodziła z ulotkami po swoim niewielkim miasteczku i szukała pomocy. I nie jest wege. I zapewne nigdy nie będzie. Rozumiecie całe zamieszanie?

Wracając jednak do całej historii, otóż Pani Zofia zobaczyła konia. Karego. A karego konia miał jej dziadek. I pradziadek prawie karego. I te konie dożyły swoich ostatnich dni. A ten koń stał w jej rodzinnej wsi, tuż za rogiem, tam gdzie bawiła się jako dziecko. Podobno nawet stary szyld sklepu jeszcze wisi, tylko zatarty nieco. Pani Zofia w rozmowie z właścicielem dowiedziała się, że stracił on pracę w wyniku epidemii i raczej jej nie odzyska. Zjawisko aktualnie dość popularne. Tak czy siak, właściciel konia chce pilnie sprzedać. No i umówił już handlarza, bo ten płaci szybko i nie marudzi. I tego Pani Zofia znieść nie mogła. Bo kiedy ona była dzieckiem, wszystkie konie we wsi stały do później starości, były zasłużone. Kary co prawda coś robił w polu, coś w siodle, ale do najgrzeczniejszych koni nie należy, więc i o innego klienta niż rzeźnia trudno było gospodarzowi.

Pani Zofia więc karego wygłaskała, wykarmiła suchym chlebem i dała 150 zł zaliczki. Potem, cała w emocjach, zadzwoniła do nas z samochodu, czy moglibyśmy wykupić Karego i zabrać do siebie, na rezerwat. A ona do końca życia swego życia będzie nam spłacać go po 35 zł miesięcznie. To końcówka jej emerytury.

Byliśmy tak wzruszeni cała tą historią, że nawet słów nam zabrakło, aby dyskutować. Ta historia to wiele wątków, które często poruszamy w rozmowach z Panią Zofią. Od razu dostał imię. Węgielek. Choć to imię ciekawe dla konia, który waży z 800 kilo..

No i tak właśnie Węgielek trafił do kolejki koni czekających na ratunek.

Potrzeba 9250 zł oraz 1400 na transport aby trafił na rezerwat. Potrzebne są też środki na kowala, weterynarza, na dobry start.

Mamy czas do 26 czerwca.

 

25.06.2020

Kochani, sytuacja jest bardzo dramatyczna. Został jeden dzień aby spłacić Węgielka, a nie ma nawet jeden trzeciej tej kwoty. Tym samym w dniu dzisiejszym wpłaciliśmy kwotę którą mamy i wynegocjowaliśmy, że spłacimy Węgielka do 15 lipca. Będzie to kosztowało kolejne 500 zł za przetrzymanie konia, ale wierzymy, że wspólnie z Wami damy radę go ocalić.

Numery naszych kont bankowych

Fundacja Centaurus
ul. Wałrzyska 6-8
52-314Wrocław

PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat zza granicy
Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Adres banku:
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław

Dla wpłat zza granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)

Konto Eko Klubu Fundacji Centaurus
13 1020 5226 0000 6302 0398 3293

Przekaż Darowiznę

Wpisz dowolną kwotę darowizny na rzecz Fundacji Centaurus.

10 zł

Pomoże pokryć jeden posiłek dziennie dla konia pod naszą opieką.

50 zł

Pomoże pokryć koszty utrzymania i wyżywienia naszych podopiecznych
w folwarku.

100 zł

Pomoże zapłacić za awaryjną opiekę weterynaryjną dla chorego lub zranionego zwierzęcia domowego.

W razie pytań skontaktuj się z nami pod numerem +48 518 569 487

Czekają na Twój gest!

ApeleObecnie ratowaneSamiecWszystkie
6 lipca 2020

Oluś

Cyrk pojawia się znikąd. Czasem poprzedzają go zapowiedzi na słupach i tablicach w mieście. Trąbią o nim gazety. Kolorowe plakaty reklamujące kolejne spektakle, zaproszenia, bilety zachęcające do wzięcia w nich…
CZYTAJ DALEJ
ApeleObecnie ratowaneSamiecWszystkie
1 lipca 2020

Guliwer

Guliwer. Tak moglibyśmy go nazwać. Gdyby był nasz. A nie jest. Z całego szeregu koni - widać było zawsze jego, bo był największy. Koni tu było chwilę temu kilka. Gospodarstwo…
CZYTAJ DALEJ
ApeleObecnie ratowaneSamiecWszystkie
1 lipca 2020

Kajtek

Wiecie dokąd odchodzą małe kucyki, takie małe i dzielne jak Kajtek? Tu, na wschodzie Polski, gdzie lato w pełni i kwitną zdziczałe łąki, a drewniane, kolorowe chaty stoją pod wierzbami…
CZYTAJ DALEJ
ApeleObecnie ratowaneSamiecWszystkie
1 lipca 2020

Lusia

Pan Krystian, na którego skroniach przeplata się siwy włos, zadzwonił do nas sam. Nie dla siebie. Zadzwonił dla Lusi. Bo przyjaciół nie zostawia się w niedoli. Staruszek ma prawie 90…
CZYTAJ DALEJ

Dziękują za Twoją pomoc

Do adopcji realnejDo adopcji wirtualnejSamicaWszystkie
6 lipca 2020

Ostatnia

Ostatnia, mama Stefana z anielską cierpliwością uczy go końskiego savoir-vivre i macierzyństwo pochłonęło ją całkowicie. Poszukujemy dla Ostatniej stałych sponsorów, którzy wsparliby jej utrzymanie. Podstawowy kosz utrzymania Ostatniej sięga 700…
CZYTAJ DALEJ
Do adopcji wirtualnejSamiecWszystkie
24 czerwca 2020

Kłapouchy

Synek Kromki otrzymał imię Kłapouchy. Kłapouchy czuje się dobrze, mamine mleczko mu bardzo smakuje i rośnie na nim jak na drożdżach. Serdecznie Wam dziękujemy za wybór imienia dla maluszka. Kłapouchy…
CZYTAJ DALEJ
Do adopcji wirtualnejSamicaWszystkie
23 czerwca 2020

Mini

Cześć! Mam na imię Mini i od niedawna mieszkam w ośrodku Fundacji Centaurus. Nie spełniłam wygórowanych oczekiwań moich poprzednich właścicieli i trafiłam z mojego domu do ciemnej obory u handlarza.…
CZYTAJ DALEJ
Do adopcji wirtualnejObecnie ratowaneSamiecWszystkie
1 czerwca 2020

Jaśko

Jednym z najbardziej niezwykłych zjawisk przyrody są powietrzne wędrówki ptaków. Ich jesienny odlot to koniec zimy. Wiosną niosą wiadomość, że za chwilę świat obudzi się do życia. Wiecie, że nie…
CZYTAJ DALEJ