Aktualnie ratujemy
Kosmetyczne pułapki ? kosmetyki tradycyjne i mineralne.

Na rynku pojawia się coraz więcej marek kosmetycznych, które zasypują nas tysiącami różnych produktów i milionami przepięknych odcieni, które aż się proszą, aby wyciągnąć po nie rękę i podkreślić nimi swoją urodę. To, na co najczęściej zwracamy uwagę, to odpowiednia konsystencja, kolor, trwałość, oraz to, czy dobrze się nakłada i w jaki sposób zachowuje na naszej twarzy. Niestety, bardzo często pomijamy to, co powinno zwrócić naszą uwagę już na samym początku, jeszcze przed dokonaniem zakupu: skład produktu.

Czym są kosmetyki mineralne?

    Kosmetyki mineralne to takie, które składają się jedynie z leczniczych minerałów. Są łagodne i delikatne dla skóry, a przede wszystkim całkowicie naturalne, dlatego nadają się do każdego rodzaju skóry, nawet tych skłonnych do alergii czy po zabiegach dermatologicznych lub kosmetycznych. Ich niepodważalną zaletą jest to, że po prostu nas nie trują. Nasza skóra działa jak gąbka i pochłania substancje, które na nią nakładamy. Jeżeli będziemy używać kosmetyków, które zawierają szkodliwe substancje, przenikną one do naszego organizmu i to pewne, że będą miały na niego wpływ. Najgorsze jest to, że niektóre ze składników tradycyjnych kosmetyków mają właściwości rakotwórcze.
    Co więc zyskamy, korzystając z prawdziwych kosmetyków mineralnych? No właśnie – przede wszystkim zdrowie. Ich skład to wszystko, co jest potrzebne naszej skórze i organizmowi do prawidłowego funkcjonowania. Jeśli chodzi o kolorystykę, nie ograniczają nas w żaden sposób. Możemy z nich stworzyć równie fantazyjne makijaże, jak w przypadku makijaży tradycyjnych. Ich kolejną zaletą, wbrew pozorom, jest to, że są sypkie i w przeciwieństwie do płynnych np. podkładów, nie stanowią pożywki dla bakterii – są więc niezwykle higieniczne. Ponadto minerały nie ulegają naturalnemu rozkładowi, więc nie musimy się martwić o przemijający termin ważności – jest to bardzo istotne, ponieważ tego typu kosmetyki są bardzo wydajne i jedno opakowanie starcza na bardzo, bardzo długo – co całkowicie rekompensuje ich wysoką cenę. Musimy jednak pamiętać, że nawet jeżeli na opakowaniu jest napisane słowo „mineralny”, to wcale nie oznacza, że jest tak do końca. Zawsze, ale to zawsze musimy sprawdzać skład. W kosmetykach mineralnych nie mogą znajdować się talk, silikon, konserwanty, sztuczne barwniki i aromaty. Należy wystrzegać się również chlorku bizmutu. Chociaż jest on minerałem, to jednak jest wytwarzany sztucznie i może zawierać ołów, który jest przecież metalem ciężkim.
    Mimo swojej sypkiej konsystencji, podkłady mineralne mogą uzyskać bardzo dobre krycie: a przecież o to nam zazwyczaj chodzi. Wystarczy umiejętnie go nałożyć, by sprawdził się dokładnie tak samo jak tradycyjny podkład z chemicznymi polepszaczami. Co więcej, będzie wyglądał zdecydowanie bardziej naturalnie. Będzie on również zabiezpieczał skórę przed promieniowaniem słonecznym, ponieważ niektóre minerały chronią przed promieniowaniem UVA i UVB nawet do 20 SPF. Wśród kosmetyków mineralnych znajdziemy wszystko, co jest nam potrzebne do wykonania makijażu: zarówno podkłady, jak i róże, bronzery czy cienie do powiek. Lepiej, aby to właśnie dobroczynnymi minerałami była pokryta nasza skóra, a nie szkodliwymi konserwantami. Głównymi składnikami tego typu kosmetyków są:

- mika, która odpowiada za rozświetlenie cery i optyczne spłycenie zmarszczek.
- tlenek cynku czyli naturalny, antybakteryjny środek o ściągających i wygładzających właściwościach
- dwutlenek tytanu będący naturalnym filtrem słonecznym

    Ponadto znajduje się w nich cała paleta naturalnych pigmentów, które również są naturalnymi minerałami. W końcu to natura stworzyła tak piękne kolory, którymi chcemy się teraz upiększać – i to właśnie kolory z natury będą najpiękniejsze i najbardziej do nas pasujące. Co więcej, świetnie wpływają na naszą skórę. Jeden z barwników, ametyst jest bogatym źródłem manganu, który bierze udział w produkcji kolagenu w skórze – substancji niezbędnej do utrzymania młodej, jędrnej cery.

Najbardziej znanymi markami oferującymi kosmetyki mineralne są Lily Lolo, Earthnicity Minerals oraz Annabelle Minerals.

Szkodliwe substancje, czyli jakie?

    I znów powracamy do tematu składu, który powinien być wypisany na opakowaniu kosmetyku. Oczywiście, możemy go odnaleźć, prześledzić tekst, jednak z każdym kolejnym słowem mina nam rzednie. Większości skrótów i łacińskich nazw nie jesteśmy w stanie rozpoznać. Nic w tym dziwnego. Kto miałby nas ich nauczyć? Dlatego też właśnie poniżej znajduje się lista substancji, które powinny nas nakłonić do odłożenia danego produktu na sklepową półkę:

    Już od dawna wiadomo, że we wszelkiego rodzaju kosmetykach należy unikać substancji oznaczonych skrótem SLS – są to laurosiarczany sodu (Sodium Lauryl Sulfate) pozyskiwane z ropy naftowej, które działają spieniająco i odtłuszczająco. Badania dowiodły, że SLSy niszczą warstwę lipidową skóry, doprowadzając do jej przesuszenia, a także odkładają się w tkankach organizmu i powodują ich uszkodzenia. Podobną grupę stanowią tak zwane SLES (Sodium Laureth Sulfate), również są czynnikami pianotwórczymi, jednak nieco mniej drażniącym – co jednak nie oznacza, że bezpieczniejszym. Badania wykazały, że może może być to substancja rakotwórcza. Oczywiście, jednorazowe użycie nie jest groźne, ale przecież kosmetyków, które mogą zawierać te składniki, używamy codziennie, co prowadzi do stopniowego podnoszenia ryzyka.

  •  
  • SLS i SLES odnajdziemy pod nazwami:
  • Sodium dodecyl sulfate
  • SDS
  • Sulfuric Acid
  • Sonododecyl Ester
  • Sodium Salt
  • Lauryl Sodium Sulfate
  • Sodium N-dodecyl Sulfate
  • Lauryl Sulfate Sodium Salt
  • Sodium Laureth Sulfate
  • Sodium Cetearyl
  • Ammonium Lauryl Sulfate
  • Magnesium Lauryl Sulfate

   
    Kolejnym składnikiem, o którym mówi się coraz częściej, to parabeny, czyli substancje konserwujące. To dzięki nim w kosmetykach nie rozwijają się bakterie, grzyby i wirusy. Ostatnio coraz częściej mówi się o tym, że mogą mieć one związek z rozwojem nowotworu piersi a także powodować niepłodność u mężczyzn. Parabeny na etykietach kosmetyków kryją się pod nazwami:
 

  • Methylparaben
  • Ethylparaben
  • Propylparaben
  • Butylparaben
  • Isobutylparaben
  • Isopropylparaben
  • Benzylparaben
  • Glutaraldehyde
  • Hexamidine-Diisethionate
  • Phenol
  • Phenyl mercuric Acetate
  • Phenyl Mercuric Borate
  • Benzetonium Chloride


    W kosmetykach znajdziemy również sztuczne emulgatory, czyli substancje powodujące łączenie się olejów z wodą, takie jak PEG (glikol polietylenowy) oraz PPG (glikol polipropylenowy). Być może i sprawiają, że kosmetyk ma gładką, jednolita konsystencję, ale wytwarzane są z udziałem trującego, rakotwórczego gazu jakim jest tlenek etylenu. Mogą być również zanieczyszczane eterem. Substancje te znajdziemy w składzie dzięki przedrostkom PEG i PPG, a także:
 

  • Ceteareth
  • Ceteth-1
  • Ceteth-20
  • Aluminium Chlorochydrate
  • Aluminium Chlorochydrex
  • Glycereth-7
  • Glycereth-7 Benzoate
  • Glycereth-5 Lactate
  • Glycereth-26 Phosphate
  • Laureth-5 Carboxylic Acid
  • Myreth-4
  • Trilaureth-4 Phosphate


Substancje zapachowe, czyli Parfume, Fragrance lub Aroma sprawiają, że dany kosmetyk ładnie pachnie. Aromaty mogą kojarzyć nam się ze świeżymi owocami, kwiatami, a nawet czekoladą, jednak musimy pamiętać, że wciąż są to zapachy wytworzone sztucznie, ponieważ olejki eteryczne są po prostu bardzo drogie. Substancje zapachowe są najczęstszą przyczyną wystąpienia alergii. Kryją się one pod nazwami:
 

  • Benzylalcohol
  • Citral
  • Eugenol
  • Hydroxycitronellal
  • Cumarin
  • Geraniol
  • d-Limonen
  • Baummoosextrakt
  • Farnesol
  • Benzylbenzoat
  • Anisylakohol
  • Amylcinnamal

        Ostatnie na liście są rozpuszczalniki, które pozyskiwane są z ropy naftowej. Chodzi tu o glikol propylenowy. Dzięki niemu kosmetyk nie zmienia swojej konsystencji, pozostaje świeży. Jest przyczyną stanów zapalnych, powoduje świąd i pieczenie, powoduje również zaburzenie funkcjonowania skóry. Jest wykorzystywany do płynów chłodniczych, a przecież tym specyfikiem nikt z nas nie chciałby się smarować. Na opakowaniach znajdziemy go pod nazwą Propylene Glycol.

        Niestety, wymienione substancje to nie wszystkie, które możemy znaleźć w naszych kosmetykach. PEG i PPG, a także sztucznych aromatów jest znacznie więcej, podobnie jak substancji zapachowych. Nie każdy jest jednak chemikiem, więc w jaki sposób odnaleźć się pośród skrótów i nazw, których nie rozumiemy? To wymaga ogromnej cierpliwości i skrupulatności. W pierwszej kolejności zawsze możemy sprawdzić te kosmetyki, które mamy już w domu. Wpiszmy odnalezione na etykietach nazwy choćby do wyszukiwarki Internetowej i zweryfikujmy czym dany składnik jest naprawdę. Musimy pamiętać, że nie powinniśmy całkowicie ufać środkom, które oznaczone są jako „eko”. Prawdę o nich jest nam w stanie powiedzieć tylko i wyłącznie skład produktu. Musimy też pamiętać o tym, że im bliżej początku znajduje się dany składnik, tym więcej jest go w naszym kosmetyku.

    Co w takim razie wybrać?

        Mamy do wyboru dwa różne kosmetyki. W jednym znajdziemy substancje, które służą również do konserwacji samochodów, w drugim natomiast mamy tylko to, co zostało wydobyte z natury i co powinniśmy przyjmować z każdym posiłkiem. Mimo swojego składu, jakością w żaden sposób nie różnią się od tych preparatów, które zostały stworzone przy udziale zaawansowanej, nie zawsze zdrowej chemii. Indyjskie kobiety wiedziały już od dawna, że najlepiej sprawdzać się będą te kosmetyki, które można również zjeść – a przecież minerały to to, czego potrzebujemy do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Nie dajmy się jednak również zwieść ładnym opakowaniom: choć może okazać się to żmudną pracą, to za każdym razem sprawdzajmy skład produktu. Nie jest to zmarnowany czas, ponieważ właśnie w ten sposób dbamy o swoje zdrowie. Gdy potraktujemy naszą skórę zdrowymi, mineralnymi kosmetykami, w przyszłości nie będziemy musiały regenerować cery drogimi kremami i balsamami... które również nie zawsze okazują się dla nas tak zdrowe, jak myślimy. Tutaj również powinniśmy postawić na produkty ekologiczne, czyli takie, które w swoim składzie nie zawierają wymienionych wyżej środków chemicznych i produktów odzwierzęcych. Wszystko, co jest nam potrzebne do zachowania zdrowia i młodego wyglądu, znajdziemy w minerałach i składnikach pochodzenia roślinnego.

        W świecie kosmetycznym czeka na nas całe mnóstwo pułapek. Nie możemy jednak ugiąć się pod presją nieznanych nam symboli i skomplikowanych nazw, które bardzo często trudno wręcz wymówić. Nie kupujmy kota w worku: używajmy tylko tego, czego skład nie jest nam obcy. To może zniechęcać, podobnie jak wysoka cena ekologicznych i mineralnych produktów, jednak okazuje się, że bardzo często są one dużo wydajniejsze, a przez to w konsekwencji: rzadziej wydajemy na nie pieniądze, co może prowadzić wręcz do większej oszczędności. Tego typu kosmetyki mogą być również świetnym prezentem na wszelkie okazje – warto wziąć to pod uwagę.

Zdjęcia

Szczekają o pomoc Mini Farma Eko Klub Księga gości Adopcja realna Adopcja wirtualna Metamorfozy Galeria zdjęć Kwestarnia Paka dla zwierzaka Folwark zwierzęcy Nasze aukcje Allegro
Kontakt
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska nr 6-8
52-314 Wroclaw

kontakt@centaurus.org.pl
tel. 518 569 487 lub 518 569 488

PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Dla wpłat zza granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Jeśli chcesz zostać szybko poinformowany o wyniku akcji - podaj w tytule wpłaty dodatkowo swój nr telefonu. Zadzwonimy lub otrzymasz sms!