Aktualnie ratujemy
Konie w historii człowieka

Lach bez konia jak ciało bez duszy...

Fragment popularnego

ruskiego powiedzenia


 

W epoce maszyn i komputerów, konie mają coraz mniejszą rolę do spełnienia. Nie są już tak niezbędne jak kiedyś, służą głównie rekreacji i zaspokajaniu potrzeb estetycznych człowieka, pomagają też w terapii niepełnosprawnych dzieci. W wielu przypadkach, kiedy tylko przestają być potrzebne, kiedy ich utrzymanie staje się zbyt kosztowne, czeka je bardzo smutny koniec. Zapominamy o tym, że dawniej z człowiekiem łączyła je nierozerwalna więź. Być może pora sięgnąć w głąb historii i przypomnieć sobie o tym jak bardzo były dla nas ważne, jak wiernymi przyjaciółmi stawały się w wielu trudnych chwilach.

 

Konie, które znamy dzisiaj, pojawiły się ok 1-2 mln lat temu, a udomowione zostały jako ostatnie ze zwierząt domowych. Pierwotnie wędrowały po wszystkich kontynentach, migrując przez mosty lądowe, które przestały istnieć po ostatniej epoce lodowcowej. W Ameryce konie zniknęły całkowicie, prawdopodobnie na skutek zmian klimatycznych. Ponownie pojawiły się dopiero w XVI wieku, dzięki Ferdynandowi Cortezowi, tak więc dzikie mustangi, które kojarzone są z szalonym galopem i rozwianą grzywą na amerykańskiej prerii, tak naprawdę są końmi udomowionymi, które zbiegły z hodowli i znów zdziczały. Do Australii zwierzęta te zostały sprowadzone dopiero w XVIII wieku. Dziś jedynym prawdziwie dzikim koniem, który prawdopodobnie nie zmienił się od czasów epoki lodowcowej, jest, żyjący w Azji centralnej, koń Przewalskiego. Krzyżówka tego konia wraz z nieistniejącymi dzisiaj tarpanami prawdopodobnie zapoczątkowała istnienie dzisiejszych koni gorącokrwistych. Dawny gatunek koni leśnych dał początek rasom zimnokrwistym.


Jednak aby hiszpańscy konkwistadorzy mogli ponownie sprowadzić konie do Ameryki, musiały one najpierw zostać udomowione. Stało się to ok 5,5 tysięcy lat temu. Konie były jednymi z ostatnich udomowionych zwierząt, a człowiekowi już od dawna towarzyszyło bydło, psy i koty. Pierwotnie traktowano je jako źródło pożywienia i skór. Mogło być tak, że człowiek nie czuł potrzeby udomowienia konia. Powodem mogła być siła i wielkość zwierzęcia: zdecydowanie łatwiej było poradzić sobie z mniejszą i bardziej łagodną owcą niż dzikim, nieokrzesanym koniem. Kiedy jednak człowiek, zachęcony możliwościami, jakie oferował mu koń, zaprzyjaźnił się z nim, nastąpił kolejny, ogromny krok w rozwoju cywilizacji.


Plemiona azjatyckie były pierwszymi, którym udało się oswoić konie. Ludzie szybko zorientowali się ile to wytrzymałe zwierzę daje możliwości. Dzięki nim można było przenosić znacznie więcej ciężarów, polowania były bardziej efektywne, a co ważniejsze: na ich grzbietach można było przemieszczać się w znacznie szybszym tempie. Szybki rozwój kultury i handlu zawdzięczamy właśnie koniom. Bez nich nie odbyłby się żaden wielki podbój, o których dziś uczy się w szkołach. Doskonałym przykładem jest jeden z najsłynniejszych koni świata: Bucefał należący do Aleksandra Macedońskiego, który to na grzbiecie swojego wiernego rumaka podbijał świat. Swoją pierwszą bitwę stoczyli pod Cheroneą, później ruszyli przeciwko Persom, razem udali się aż do Indii. Zwierzę zostało śmiertelnie ranne w bitwie nad rzeką Hyspades. Bucefał miał wtedy 30 lat, a mimo to towarzyszył Aleksandrowi do ostatniego tchnienia. Znana jest również historia Kasztanki, ulubionej klaczy marszałka Józefa Piłsudskiego, która, choć podobno była zwierzęciem dość strachliwym, z wzajemnością obdarzyła swojego pana wyjątkowym zaufaniem i przyjaźnią. Towarzyszyła mu w wielu działaniach wojennych. Oprócz tych dwóch najbardziej znanych koni, pozostają jeszcze całe tysiące „bezimiennych”. W końcu czym byłaby słynna, polska husaria bez swoich wspaniałych wierzchowców? Musiały to być konie niezwykle wytrzymałe i silne – istnieje nawet teoria, że powstała oddzielna rasa, która zniknęła wraz z upadkiem Rzeczpospolitej. Musiały one dźwigać jeźdźca, gdzie prócz wagi człowieka dodatkowym ciężarem była jeszcze jego zbroja, ważąca ok 40 kg. Nie mogły płoszyć się podczas huku wystrzałów i utrzymywać odpowiednie tempo galopu. Warunki na polu bitwy są niezwykle trudne dla człowieka, a co dopiero dla zwierzęcia? Trzeba też zaznaczyć, że podczas tych bitew ginęło znacznie więcej koni niż ludzi.


Koń, prócz tego, że uczestniczył w wielu bitwach, zmagał się z trudami pracy w polu, stał się też wdzięcznym tematem wielu dzieł artystycznych, z czego najpopularniejszy jest obraz pt. Szał lub też Szał uniesień Władysława Podkowińskiego, namalowany w 1894 roku. Jest to niezwykle dynamiczny obraz przedstawiający nagą kobietę na grzbiecie karego konia. Znany ze swojego zamiłowania do malowania tych szlachetnych zwierząt był Wojciech Kossak, a swoje zamiłowanie odziedziczył po ojcu Juliuszu. Przeszło ono również na Jerzego, syna Wojciecha.


Obecnie konie nie biorą udziału w wojnach, coraz rzadziej pomagają ludziom w uprawie roli. Dziś służą głównie rekreacji, eleganckim sportom, a co najważniejsze, niejednokrotnie pomagają ulżyć w cierpieniu i wrócić do zdrowia. I to najbardziej pokazuje jak bardzo niezwykła więź potrafi nawiązać się między tym zwierzęciem a człowiekiem. Gdy spojrzymy w te mądre, spokojne oczy pełne zaufania, powinniśmy pamiętać jak wiele dzięki nim zawdzięczamy i jak ważne były dla nas kiedyś. Koniom, tak jak każdemu innemu żywemu stworzeniu, należy się szacunek. Powinny otrzymać go od nas – ludzi, którzy tak wiele im zawdzięczają.

Zdjęcia

Zgłoszenie o wsparcie Szczekają o pomoc Mini Farma Eko Klub Księga gości Adopcja realna Adopcja wirtualna Metamorfozy Galeria zdjęć Kwestarnia Paka dla zwierzaka Folwark zwierzęcy Sklep charytatywny Ślub z Centaurusem
Kontakt
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska nr 6-8
52-314 Wroclaw

kontakt@centaurus.org.pl
tel. 518 569 487 lub 518 569 488

PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Dla wpłat zza granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Jeśli chcesz zostać szybko poinformowany o wyniku akcji - podaj w tytule wpłaty dodatkowo swój nr telefonu. Zadzwonimy lub otrzymasz sms!