EKO KLUB
PayPal Wybierz kwotę darowizny:
20 zł
50 zł
100 zł



Pożar...

Data dodania: 31.12.2012 r.

Pożar...

Kontakt z ośrodkiem

w Szczedrzykowicach: tel 518 569 488


  

 AKTUALIZACJA 

 Zapraszamy do lektury poniższego artykułu.

  

AKTUALIZACJA 9.01.2013

 

Karma, kurtki, naczynia, obrusy, muesli dla koni, marchew, kuchenka, lodówka, nagrzewnice, setki telefonów... Dziękujemy! Mijają kolejne dni, a Wy pomagacie nam podnosić się z popiołów.

Nie starczy nam miejsca na szereg podziękowań, ale będziemy to wszystko uzupełniać w miarę możliwości. Dziękujemy lek wet Krzysztofowi Kmiecikowi, który koordynuje nieustannie dostawy leków, uzupełnianie zapasów leków po pożarze i jeszcze jest w stanie opiekować się naszymi końmi na bieżąco. Apelował również o pomoc dla nas w telewizji Polsat, która odwiedziła nas i nakręciła reportaż o pożarze i zwierzakach pod nasza opieka. Jeśli o mediach mowa, ukłony w kierunku telewizji TVN, TVN 24 oraz reporterów tych stacji, którzy również osobiście zaangażowali się w nasze akcje. Dziękujemy TVP Wrocław, i jej dziennikarzom, a także TVP i programowi Panorama, za emitowanie naszych zmagań po pożarowych. Dziękujemy Rozgłośni Radia Zachód oraz Piotrowi Helonowi, prezesowi ZHKZL za wspólne audycje w radiu i niesienie informacji o Centaurusie. Dziękujemy w tym miejscu również naszym serdecznym przyjaciołom z Przystani Ocalenie, Dominikowi oraz Dorocie, którzy natychmiast zjawili się w naszym ośrodku z dostawą marchwi, kurtek i innych niezbędnych rzeczy, a przede wszystkim z ciepłym słowem otuchy. Dziękujemy Robertowi Gawlińskiemu za informowanie na swoim Facebooku wszystkich fanów o tym, co się wydarzyło w Centaurusie, i że fundacja potrzebujemy pomocy. Dziękujemy Stacyjce Maltusia za kurtki. Dziękujemy lecznicy dla zwierząt Ekovet, w szczególności Agnieszce, za ogrom zaangażowania w organizowanie pomocy dla nas. Dziękujemy gminie Prochowice, w tym Pani Burmistrz Alicji Sielickiej, za okazane serce i pomoc. Podziękowania dla naszego ukochanego aktora, Jana Nowickiego, który już kiedyś ocalił naszą Bajkę, a dziś wesprze nas w ocaleniu folwarku dla zwierząt w formie wsparcia naszej aukcji. Dziękujemy ogromnie, z całego serca, Markowi Siudymowi za zaangażowanie w naszą aukcje na rzecz skrawka ziemi dla naszych zwierząt.  Dziękujemy Gazecie Wyborczej, jej dziennikarzom, a w szczególności Pani Anecie Augustyn, za ogromne wsparcie prasowe i artykuły. Dziękujemy portalowi Wirtuana Polska za informowanie o sytuacji na froncie na głównych stronach. Dziękujemy Wojsku Polskiemu, za przekazanie łózek, materacy, środków higieny i wielu innych, niezbędnych rzeczy. Dziękujemy aktorce Joannie Czachowskiej z W11 za ogromne wsparcie i zaangażowanie.

Nadal potrzebne leki, materiały budowlane, pasza dla koni, której chwilowo nie mamy po prostu czasu pozyskiwać. Dziękujemy Wam za każdą formę wsparcia!

 

AKTUALIZACJA 4.01.2013

Spieszymy z aktualnymi informacjami! A przede wszystkim - podziękowaniami. Bo Wasze zaangażowanie przechodzi w każdej mierze nasze oczekiwania.

W pierwsze dni po pożarze dostaliśmy od Was kurtki, wreszcie chłopcy mają się w co ubrać, i całej ekipie wreszcie jest ciepło. Dziękujemy Wam za kolejne karmy, materace, ocieplacze, rękawice, odzież codziennego użytku, a nawet bombonierki - z miłymi karteczkami, dla osłody! Nasze psiaki dostały zabawki, pluszaki, Cywil kości, Bobas ulubione piszczałki. Dostarczyliście nam zapas plastykowych naczyń, co przy fakcie, iż nie mamy wody, jest bezcenne. Dziękujemy Pani Zosi, która w polowych warunkach robi chłopakom codziennie kanapki, jajecznice i ciepłą kawę targając wodę w wiadrach. I nikomu nie pozwala sobie pomoc! Dziękujemy Psim Ratownikom, Ośrodkowi Szkolenia Champion, Fundacji Ostatnia Szansa, fundacji "SOS dla jamników", fundacji (MFOZ) w Ursusie, Kwiaciarni "Niezapominajka z Wieliczki", Centrum Weterynaryjnemu EKovet z Wrocławia, Ośrodkowi Pomocy Dla Zwierząt z Uciechowa, AFNowi, Brzeskiemu Towarzystwu Miłośników Zwierząt - Przytulisko Przytul Psisko, Fundacji "Lepszy Świat", wielu szkołom z całej Polski oraz innym organizacjom i instytucjom, których listę postaramy się sukcesywnie uzupełniać. Dziękujemy dziesiątkom osób prywatnych, które wsparły nas tym co miały i co zebrały.

Dziękujemy policji za przyspieszone działania - na początku był problem z przykryciem dachu, w celu zachowania do oględzin, kolejnych i kolejnych. Wreszcie wczoraj nastąpiły te ostatnie, po naszej gorącej prośbie podyktowanej tym, ze jeśli deszcz zaleje Pałac, a przyjdzie mróz, budynek się po prostu zawali. Takie było ostrzeżenie straży pożarnej. Możemy wiec zacząć sprzątania tego, co w górnych partiach strawił ogień, potrzeba będzie cegieł, i drewna.. każdą ilość drewna. Bardzo potrzebne są plandeki - do przykrycia dziury po dachu.

Bardzo potrzebny owies! Słoma.. Siano.. Nie jesteśmy chwilowo w stanie pozyskiwać funduszy, w folwarku jesteśmy odcięci od internetu, straciliśmy wszystkie sprzęty do pracy, brakuje rąk do pracy, więc wszyscy koncentrujemy się na pracy fizycznej na folwarku i na oporządzaniu koni. Mamy tu na miejscu prawie 200 koni oraz parędziesiąt innych zwierząt. Samo wykarmienie tego stada to koszt około 2 tys zł dziennie - z lekami ta kwota się podwaja. Dlatego bardzo prosimy o wsparcie na utrzymanie zwierząt, czego nigdy wcześniej nie robiliśmy. Nie mogliście u nas nigdy znaleźć zbiorek na siano, słomę czy owies. Stawialiśmy sobie, przez 7 lat, za punkt honoru, pozyskanie funduszy na żywienie naszych zwierząt poprzez liczne projekty, prowadzoną działalność gospodarczą (sklep animarket.pl) i pukanie od firmy do firmy. Ale tym razem chylimy czoła, wybaczcie. I prosimy o pomoc. Nie chcemy, aby nasze konie choć przez chwilę odczuły tragedię, jaka się wydarzyła, nie możemy pozwolić sobie na paraliż w zakresie organizacji stajni, co bez wody i prądu i tak jest nagminne.

Prosimy o wsparcie w finansowaniu opieki weterynaryjnej. Lek wet Krzysztof Kmiecik wizytuje nasze konie czasem kilka razy w tygodniu, bo chore konie właśnie tego wymagają. Można pomoc również kupując leki bezpośrednio u niego, płacąc u niego i biorąc fakturę na siebie jako firma. Można z nim się skontaktować mailowo: kmiecikwet@gmail.com, a zainteresowanym podamy numer telefonu. Można zakupić pasze dla koni u okolicznych rolników, taka pomoc jest dla nas bezcenna! Potrzebne są tez kasty, wiadra, rękawiczki robocze.

Nadal bardzo potrzebna jest nagrzewnica.

I leki dla koni, które straciliśmy. Były to leki niezbędne aby nasze konie mogły funkcjonować. Potrzebny jest Ventipulmin, Super Fen, Buteless, rivanol, woda utleniona, a także maści i glinki, środki opatrunkowe (bandaże, gazy, wata, bandaże samoprzylepne).

 

Z całego serca Wam dziękujemy !

 

 

AKTUALIZACJA 1.01.2013

Dziękujemy za Wasz odzew, nie spodziewaliśmy się, że ta nasza mała tragedia poruszy tak wiele osób. Bo przecież tragedie dzieją się każdego dnia..

Przyjechały już pierwsze koce, trochę wiader, pierwsze worki z karmą dla psów. Ktoś podwiózł buty, ktoś ciepły sweter, kurtkę, kilka par rękawiczek. Udało nam się choć wstępnie ubrać pracowników.

Znajomi i nieznajomi dowozili pierwsze leki, opatrunki, wodę utlenioną, nawet żywność i naczynia plastykowe. Ogromnie Wam dziękujemy, że mimo iż pożar wybuchł w noc przedsylwestrową, byliście z nami. Telefony się urywały, słaliście cieple słowa i myśli.

W częściowo spalonym budynku udało nam się wykorzystać kuchnię i sąsiadujący pokój, które nie uległy spaleniu. Wszystkie zalane i wyciągnięte spod zawalonych stropów rzeczy, które być może uda się ocalić, zostały ustawione piętrowo w kuchni i przyległym pokoju. Mamy już jedną nagrzewnicę, którą przestawiamy co godzinę w inne miejsce. Chłopcy nocują w kuchni. Mimo zimna i wilgoci żaden z nich nie chciał opuścić ośrodka na rzecz zorganizowanych dla nas noclegów.

Prąd jest z agregatu, nadal nie ma wody, nie ma dostępu do pomieszczeń na górze, jutro ma przyjechać ekipa dekarska i zabezpieczyć dach. W czwartek spodziewane są deszcze, jeśli do tej pory nie zabezpieczymy dachu (a raczej jego resztek), woda zaleje wszystko. Jeśli dojdzie mróz, istnieje ryzyko, że ściany pękną, i budynek runie. Nie chcemy do tego dopuścić. Dla kogoś to tylko budynek, ale to dom ludzi, którzy otaczają opieką prawie 200 koni na miejscu. Dom, w którym mieszkają psy i koty. Jedyny dom.

Dziękujemy Wam za zainteresowanie, za ciepłe słowa, za wsparcie, za dary i za bezpośrednią pomoc na miejscu. Każdy taki gest dodaje nam siły i wiary, że uda się to podźwignać... Że z czasem odbudujemy to, co odbudować można. Tym Trzem Psiakom życia nie wrócimy - im żadna pomoc juz nie jest potrzebna - ale musimy działać dalej by ratować kolejne istnienia, by Ich śmierć nie poszła na marne...

 

 

31.12.2012

Nie myśleliśmy, że w Sylwestra zakomunikujemy Wam tak smutne wieści. Chwilę temu, we wrześniu, zakupiliśmy naszym podopiecznym ich skrawek ziemi - stary folwark w Szczedrzykowicach. Znalazło tam schronienie blisko 200 naszych koni, wiele psów i kotów. To wszystko dzięki Waszemu wsparciu - całość zakupiliśmy z 1 % podatku. Pozostało jeszcze na przystosowanie obór na stajnie, budowę boksów, ogrodzeń, doprowadzenie wody i prądu.

Ale Pałac miał 150 lat, stare instalacje, które chwilę temu zastaliśmy.. i na ich naprawę nie starczyło już pieniędzy. W Pałacu było zimno i wilgotno, ale nasza radość z bycia wreszcie na swoim sprawiała, że wspólne mieszkanie dla prawie 15 opiekunów, w tym również wolontariuszy, dla naszych zwierząt, było radością. Wiedzieliśmy, że zima będzie ciężka, o centralnym mogliśmy pomarzyć, piec to koszt około 20 tyś zł - w tym roku to było nierealne. Ale w Nowy Rok wchodziliśmy z wielkimi planami, miała powstać nawet mini klinika dla naszych zwierzaków, we współpracy z lek wet Krzysztofem Kmiecikiem, który od lat, również tutaj, otacza nasze konie opieką.

Mieliśmy grupę wspaniałych, sprawdzonych ludzi, w tym ekipę budowlaną, remontową, którą trzymała się razem. Pracowaliśmy po 20 godzin na dobę, starając się jednocześnie sprostać jakiejś wzajemnej komunikacji, starając się sobie pomagać, starając się, aby przed zimą postawić 200 boksów, postawić powalone przez poprzednich właścicieli stropy, wyremontować dachy, wykopać rowy pod wodę i energię. Pracy na tak ogromny, zrujnowanym obiekcie znalazłoby się dla setki - ale nasza piętnastka była niesamowita. Umęczeni ludzie, w każdym wieku, z całej Polski, z różnymi doświadczeniami, których połączyło ogromne zamiłowanie do zwierząt, dla których praca w Centaurusie stała się ich życiem i powodem, aby rano wstać. I iść dalej.

Dziś obiecaliśmy sobie, że pierwszy wieczór odpoczniemy - popatrzymy na nasze konie, i ocalone psy. Będziemy wspólnie z naszymi zwierzakami świętować nadejście Nowego Roku, który przyniesie nowe pomysły, i nowe rozwiązania.

___________________________________

Tymczasem plany runęły zanim w ogóle zdążyliśmy nastawić czajnik z herbatą. Było koło 20stej. Głośny wybuch na górze, ktoś otworzył drzwi, buchnął ogień na poddaszu, gdzie mieszkała część osób oraz psy. Po zimnym, wilgotnym Pałacu przelał się strumień gorąca. Na nic nie było czasu. Schody zajmowały się lawiną ognia jeden po drugim, pędząc w dół. Wszyscy wybiegli, zaczęła się panika - co rozsądniejsi powstrzymywali pozostałych przed wejściem do środka. Ktoś nagle krzyknął, że przecież psy są na górze.. ale ogień buchał z okien czerwonymi obłokami. Nasza Lusia, maleńka Lusia.. w pokoju wraz z Lalunią, niczego nieświadome spały pod kołdrą, jak zawsze. Roxy pilnowała pokoju, w którym było biuro i jej ulubione czerwone posłanko z zabawkami. Teraz pewnie leżała pośród gumowych kości, ukochanych sznurków do rozciągania, Pana Misia, którego codziennie obgryzała już niczego nieświadoma. Co chwila ktoś wyrywał się, że może zdąży - ale wejścia do Pałacu już nie było. Całe górne schody zajęły się ogniem. Pałac był drewniany, poddasze i kopuła również - wystarczyła chwila.
Chwila, by zgasić życie.
Chwila, by zrujnować to, na co pracowaliśmy, to co Wy wspieraliście.

Przepraszamy, Lusiu. Przepraszamy, Roxy. Przepraszamy, Laluniu. Miałyście  jechać do domu tymczasowego. Już nie pojedziecie..



Ogień strawił lekarnię, straciliśmy wszystkie zapasy leków dla koni z RAO, leki przeciwbólowe i szereg innych, suplementy, środki opatrunkowe - nasz cały zapas dla prawie 200 naszych ukochanych koni. Koni, które każdego dnia potrzebują tych leków, aby móc żyć godnie - lub, w przypadku koni z RAO, żyć w ogóle.

Ogień strawił wszystko, co mieli nasi pracownicy i wolontariusze. Pozostali w klapkach i spodniach, tak jak wybiegli krętymi schodami - ogień zabrał im cały dobytek, dokumenty, a nawet lekarstwa. Stali roztrzęsieni, wpatrzeni w czerwone od ognia okiennice, patrzyli jak zapada się dach, jak płoną wszystkie sprzęty, po policzkach toczyły się łzy. Co chwila ktoś spoglądał na okno Lusi, Laluni i Roxy - licząc, marząc - że to sen. Przecież chwilę temu tuliliśmy je rękach, Lusia malutka miała już wspaniały dom adopcyjny na horyzoncie, Lalunia również była wyczekiwana przez nowych opiekunów, a Roxy na ten wspaniały dom czekała. Świadomość, że ich już nie ma, że nigdzie już nie pojadą, że mała Lusia nie wybiegnie merdając ogonkiem na nasz widok, nie zmoczy nas mokrym noskiem, i nie pogryzie po palcach, że Roxy nie będzie wesoło fikała po schodach.. po schodach, które spłonęły, które zabrały nam dostęp do małej Roxy.. a Lalunia nigdy nie wyje nam więcej kolacji ze stołu.

16 wozów strażackich gasiło pożar. Dziękujemy dziesiątkom osób z całej wsi, które przyniosły koce, ciepłe kurtki, i jakieś suche obuwie dla naszych miłośników zwierząt, którzy zostali z niczym. Dziękujemy za propozycje przenocowania nas - bo dzisiaj nie będziemy mieli gdzie pójść. Ani jutro..

Nie wiemy, co będzie dalej. Na razie przerażenie miesza się ze zmęczeniem. Mimo propozycji - nikt nie poszedł spać. Każdy czekał, aż woda ugasi ogień, i będzie można wejść, choć kawałek, w głąb Pałacu. Liczyliśmy, że usłyszmy pisk z góry - ale kiedy strażak wreszcie wszedł, około 3ciej nad ranem - nie było słuchać zupełnie nic, poza walącymi się na górze stropami. W bocznym skrzydle znaleziony został Elmo, schorowany pod łóżkiem - tulimy go do tej pory, jak największy skarb. Bo tylko on przeżył pożar pozostając w Pałacu.

W chwili obecnej dom dla naszych psów i kotów oraz mieszkania dla pracowników przestały istnieć. Ogień doszczętnie zniszczył górne partie, stropy powaliły się w wielu miejscach, na razie nie wolno nam wejść do wewnątrz. Nie udało się nic wynieść. Pałac nie był ubezpieczony, choć zgłaszaliśmy się do kilku firm, nikt nie chciał ubezpieczyć zabytku - więc szansy na remont nie ma na chwilę obecną żadnej. Nie mamy ani kurtek, ani butów. Nasze konie nie mają leków. Zostaliśmy odcięci od wody i prądu - piwnica została zalana, i zasypana przez walące się zgliszcza. W stajniach na razie działają od rana agregaty, ale blisko 200 koni to nie przelewki - 15 osób nie da rady. Brak wody szybko da się we znaki - czekamy więc na beczkowozy, naprawiamy co możemy, ale pewnych rzeczy nie przeskoczymy.

Prosimy Państwa o pomoc, prosimy o każde wsparcie. Potrzebne są fundusze na leki i same leki, środki opatrunkowe, lodówka na leki, potrzebna jest słoma i siano, potrzebna jest karma dla psów, bo spłonęły nasze 3 miesięczne zapasy. Spłonęły kontenery dla kotów, karma dla kotów, posłania. Potrzebne są materiały budowlane - by nasze konie miały nas na co dzień. Na folwarku stary, lekko zrujnowany Pałac był jedynym miejscem dla bytowania ludzi. W chwili obecnej - takiego miejsca nie ma. Każdy kąt zagospodarowaliśmy dla zwierząt, nawet garaże przerobiliśmy na boksy.

Przydadzą się koce, kurtki, buty, rękawiczki, wiadra w dużej ilości, nagrzewnice. Błagamy, nie zostawiajcie nas w tej chwili próby - bez Was wiele lat naszej działalności legnie w gruzach..

I choć nigdy nie poczujemy już mokrego noska naszej ukochanej Lusi, nie spotkamy Lali jak wyjada ze stołu kolacje, ani nie zobaczymy wesołej Roxy hasającej po schodach. Ale pod opieką pozostało nam ponad 500 koni i setki innych zwierząt, wiele psów i kotów - prosimy, dla nich.

 

Adres na który można wysłać pomoc rzeczową

Fundacja Centaurus

Szczedrzykowice 10

59-230 Szczedrzykowice

Bezpośredni kontakt z ośrodkiem w Szczedrzykowicach: Agnieszka 511 437 075

 

 Jeśli chcesz wesprzeć nasze działania statutowe związane z ponownym przystosowaniem obiektu na potrzeby zwierząt i wesprzeć podopiecznych fundacji możesz dokonać wpłaty z tytułem POMOC na konto PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

 

Za każde wsparcie z całego serca dziękujemy

 

 

 

Możesz pomóc wysyłając SMS o treści CENTAURUS
pod numer 7412 i pobierając tapetę (koszt 4.92 z VAT)

Przekaż darowiznę

PaPal Visa
Dokonaj darowizny z imieniem "Pożar..." na
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Chcesz pilnie wiedzieć, czy się udało?
Podaj w tytule przelewu nr tel - zadzwonimy!
Kampania Kochaj Mądrze - regulamin
Tapety - regulamin

ZAMÓW
NASZ NEWSLETTER

Bądź na bieżąco z tym, co się dzieje w świecie zwierząt, przyrody i ekologii. Zapisz się do naszego newslettera!

WYSZUKIWARKA

Czekają na Twój gest!
Waleria
Waleria
Waleria ma 20 lat. Ma też ropiejące rany na nogach - to gruda brodawczakowata. (...)
więcej
WESPRZYJ
Maniek
Maniek
Handlarz uchyla stare drzwi niewielkiej obórki, w powietrze wzbija się stado much. (...)
więcej
WESPRZYJ
Wiesiek
Wiesiek
Wiesiek. Tak po wiejsku. W zasadzie kiedyś co drugi koń był Wieśkiem albo Baśką - (...)
więcej
WESPRZYJ
Malina
Malina
Każdego dnia docierają do nas informacje o zwierzętach, nad którymi znęcali się (...)
więcej
WESPRZYJ
17 osiołków
17 osiołków
17 razy śmierć. 17 razy życie. Pierwsza śmierć będzie za nic. Za to, że się (...)
więcej
WESPRZYJ
Cypis
Cypis
Małego Cypisa znaleźliśmy tam, gdzie trafiają niechciane, zaniedbane, chore konie. U (...)
więcej
WESPRZYJ
WSZYSTKIE APELE

Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska nr 6-8
52-314 Wrocław

kontakt@centaurus.org.pl
tel. 518 569 487 lub 518 569 488
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Dla wpłat zza granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Jeśli chcesz zostać szybko poinformowany o wyniku akcji - podaj w tytule wpłaty dodatkowo swój nr telefonu. Zadzwonimy lub otrzymasz sms!
Dołącz do nas!

Tylko 1zł dziennie
Wspieram!


Zobacz zasady ochrony danych osobowych Zamknij powiadomienie