Aktualnie ratujemy
6 koni

Data dodania: 10.03.2017 r.

6 koni

Historia o koniach, które uciekły ze Skaryszewa

Echo Skaryszewskich żywotów... potrzebujemy Waszej pomocy!

Uwaga!

Od wtorku wieczora nasza ekipa szuka punktów przeładunków koni, który wyjechały ze Skaryszewa na rzeź. Dziś po południu trafiliśmy do kolejnej lokalizacji.


To już kolejny punkt, gdzie miały być konie, które były w Skaryszewie. To tutaj odbywają się spędy koni na rzeź, najbliższy będzie w kolejną środę. Wczoraj dwa miejsca były nietrafione, nie było żadnych koni, albo te, które były miały już dobrego nabywcę (jak klacz ze źrebakiem). Dziś wyjechaliśmy 80 km za Warszawę, handlarz który trzyma tu spore stado koni poinformował nas, że był z wieloma z nich na Skaryszewie, część odjechała na rzeź, cześć wróciła z nim i pojedzie na kolejny targ, część wczoraj wydał na ubój.

Poczuliśmy się jak bóg, nie chcieliśmy patrzeć, a jednak ktoś musi.. mieliśmy tylko 12 tys zł i przyczepę na dwa konie. A koni po ostatnim powrocie ze Skaryszewa pozostało siedem. Handlarz dodał, że jest mu zupełnie obojętne, czy konie kupi osoba prywatna, fundacja czy Rawicz, tym samym mogliśmy jasno postawić sprawę i poprosić o czas na dozbieranie funduszy. Początkowo zamierzaliśmy pytać, które konie były na Skaryszewie, ale kiedy tam weszliśmy, pytanie zostało pozbawione sensu.

Stado przerażonych, bezradnych, poddanych zupełnie losowi i zrezygnowanych koni, zamkniętych jak sardynki, po kilka w betonowych boksach. Straciło znaczenie, które dokładnie były na Skaryszewie, bo choć handlarza poznajemy i widzieliśmy go tam, nie jesteśmy w stanie dojść, który koń jest który, a im dłużej przeciągamy rozmowę, tym rozmówca staje się mniej chętny. Dlatego teraz Wasza jest decyzja - ratujemy konie z tego miejsca, choć być może kupimy też takiego, który wcale na Skaryszewie w tym roku nie był. Nie jesteśmy w stanie Wam zatem niczego takiego obiecać, ale taki wybór i selekcja byłaby bezwzględna.

Na pewno na Skaryszewie był starszy wałach, i jego bierzemy.

Udało się też wynegocjować źrebną klacz izabelowatą za 8500 zł, ale na nią szybko udało się znalazła się prywatna osoba i cudowny dom pod Warszawą, i nasza szczęściara zaraz do niego wyruszy zamiast na ubój. Pozostałe nie mają tyle szczęścia, nie ma niestety niektórych koni, których poszukujecie, ani płaczącej, ani karego źrebaka w sklejkach, ani źrebnej klaczy z wyciętym numerem. Jest starsza niewidoma klacz po urazie oka, dwie jej koleżanki z wyciętymi numerami i koniki polskie - matka z córką.

Więcej koni przeznaczonych na rzeź nie ma w tej stajni. Cena za całą stawkę koni, które stoją tu tylko na ubój, część była na Skaryszewie, część pojedzie na kolejny targ razem z innymi - 23 000 zł.

Pamiętajmy, że ratujemy wszystkie konie - te, które dotarły na Skaryszew, nie są ani lepsze, ani gorsze. A wszystkie one chcą żyć.

Słuchajcie, mamy 12 000 zł ze sobą, zabieramy dziś wałacha i niewidomą klacz i prosimy Was - pomóżcie uratować pozostałe! Zaraz je zadatkujemy, podpiszemy umowę - i mamy czas do przyszłego piątku na odbiór. Liczy się każdy grosz.. 

 Pomóż im, wesprzyj. 

Prosimy o darowizny z tytułem "6 koni" na
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

***

Aktualizacja 14.03.2017

Kochani!

W środę/czwartek płacimy za rumaki, i w piątek mamy umówiony transport dzięki zaprzyjaźnionej firmie transportowej, której serdecznie dziękujemy (a dokładnie Panu Łukaszowi)!

Gorąco dziękujemy Wam za wpłaty, mamy całość i jeszcze jakieś grosiki schodzą, w środę jest spęd - jeśli dozbiera nam się dzięki Wam na jeszcze jednego lub dwa konie, również je weźmiemy.

Pan Łukasz zagwarantował auto na 8 koni, a z akcji "6 koni" mamy zadatkowane cztery konie (dwa z szóstki zabraliśmy od razu ze sobą, mieliśmy przyczepę na 2 konie i tyle gotówki przy sobie), więc cztery miejsca wolne. Wszystkie wpłaty, jakie teraz wejdą, przeznaczamy na wykup kolejnych koni, ale na tę chwilę nie jesteśmy w stanie napisać Wam jakich, bo spęd dopiero jutro i decyzję będziemy podejmować na szybko na miejscu. Mamy nadzieję, że się uda ocalić tyle żyć, ile jesteśmy w stanie zmieścić w transporcie zwrotnym.

To będzie finisz naszej akcji Skaryszewskiej, nie jesteśmy w stanie przyjąć więcej koni, tym bardziej, że mamy osobno kolejkę koni oczekujących na akcje ratunkowe i przyjęcie do nas. To bardzo trudne decyzje, któremu koniowi pomóc i gdybyśmy tylko dysponowali weterynarzem na własność, lodówką i szafką pełną medykamentów oraz 200 hektarami łąk, lub chociażby bylibyśmy właścicielami magicznego ołówka z bajki, którą wszyscy znamy, wzięliśmy w środę wszystkie konie jakie tam przyjadą. Bo przyjadą tylko po śmierć. Dziękujemy Wam, że jak zwykle można na Was liczyć.

***

Aktualizacja 18.03.2017

Pojechaliśmy w środę na spęd, zgodnie z zapowiedziami.

Byliśmy w stanie na bieżąco Was informować poprzez nasz fanpage na FACEBOOKU.

Planowaliśmy ocalić choć 4 konie - na które mieliśmy miejsce w koniowozie. Ale nie byliśmy w stanie wybrać tylko 4 spośród tych, które tam stały...
To najgorsze wybory jakich musieliśmy dokonywać.

Nasza ekipa na miejscu walczyła o każdego konia, którego byliśmy w stanie ocalić. Wasze wsparcie, Wasze zaangażowanie sprawiło, że zadatkowaliśmy więcej niż 4 konie!

Nie mogliśmy przejść obojętnie obok tych, którym los sprzyjał, których Włosi nie załadowali na swoje TIRy. Tu liczyła się każda minuta, każda deklaracja.

Po kilku godzinach ciężkich negocjacji, udało się wyprosić 2 dni - do piątku, do wczoraj, na zebranie wszystkich funduszy i ocalenie jak największej ilości koni.

Sytuacja była cały czas rozwojowa, otrzymywaliśmy telefony, deklaracje, przelewy. Każda następna godzina dawała nam nadzieję, że damy radę uratować ich więcej, niż planowaliśmy.

Patrzyliśmy na te konie i odliczaliśmy z niedowierzaniem kolejne uratowane. Staraliśmy się nie oglądać za siebie, bo za płotem kolejne gospodarstwo, gdzie zjeżdżają się kolejne i kolejne... Smak sukcesu, że tyle uratowaliśmy dzięki Wam, przeplata się z goryczą porażki, że choć idziemy do przodu, tak wiele z nich musimy zostawić za nami. Jechaliśmy kilka dni temu po DWA konie, a wyjeżdżamy z parunastoma. W dodatku kilka ma już propozycje wspaniałych domów adopcyjnych, wysyłacie dla nich paczki - dostaliśmy dla naszych nowych "ocalonych" dwa worki musli, kilka kantarów, butle witamin (bardzo dziękujemy!).

Dzięki Waszej pomocy, obok odnalezionych sześciu u handlarza po Skaryszewie, przyjechało do nas jeszcze 7 koni.

Ostatecznie, łącznie z końmi wykupionymi w Skaryszewie w ciągu ostatnich 12 dni, Wasze wsparcie umożliwiło nam ratunek 50 koni!

50 chrap, które ucałujemy w Waszym imieniu.

Nie jesteśmy w stanie wyrazić jak bardzo jesteśmy wdzięczni.

DZIĘKUJEMY!

***

Aktualizacja 22.03.2017

 

Kochani, trudno to ująć w słowa, więc ujmujemy to obiektywem. Kilka zdjęć z nocnego rozładunku, teraz za dnia ujęcia zupełnie inne, już obrazujące cały cud, jakiego dokonaliście.

13 koni wygrało życie.

Te dwa pierwsze zabrane ze spędu (stary wałach i klacz po urazie oka) przyjechały kilka dni temu i czekały na przyjaciół, 10 Farciarzy dołączyło do naszego stada w nocy z piątku na sobotę, a kary kulawy wałach zamieszkał na ten moment w stajni pod Warszawą, tej samej, w której mieszka nasza Landrynka. Dla niego droga do nas byłaby zbyt obciążająca, stąd taka decyzja.

Z samochodów wychodziły niektóre niepewnie, inne wybiegały, jeszcze inne, jak to papużki nierozłączki, nawet po trapie tylko razem.

Pytacie czego im potrzeba teraz do szczęścia - a one chyba jeszcze nie wiedzą, że to co mogły wygrać, już wygrały. Chyba jeszcze są zbyt przejęte nowym miejscem, ludźmi, kolegami i koleżankami.

Teraz na szybko bierzemy się za robienie im ogrodzenia z tego, co mamy - jeśli ktoś z Was jest może akurat właścicielem tartaku, chętnie przyjmiemy każdą ilość desek i deseczek!

Jeśli ktoś ma zbędne cukierki i smakołyki dla koni lub może podesłać nam paczkę, również bardzo mile widziana inicjatywa, bo naszych nowych mieszkańców trzeba troszkę poprzekonywać do nas i do współpracy jakiejkolwiek, na razie łaskawie skubią siano, albo oddają się objęciom morfeusza i załatwiają między sobą własne sprawy :-)

Klacz po urazie oka, która przyjechała razem ze starym wałachem jako pierwsza, i którego przez te kilka dni nie odstępowała na krok, dziś na widok swoich koleżanek zarżała i porzuciła swojego towarzysza. Już go nie kocha. Te trzy, tak podobne do siebie klacze, sądząc po zachowaniu doskonale się znają i bardzo lubią. Pewnie wcześniej razem gdzieś mieszkały, razem też wylądowały na spędzie. Szkoda, że nie potrafią opowiedzieć swojej historii. Byłaby długa bo i konie nie najmłodsze. Porzucony wałach jest mocno zdziwiony obrotem sprawy i mimo niechęci koleżanek, stara się dołączyć do ich grupy. Może mu się uda. Oby.

Młodziak w odchodach to ogier, ale jeszcze dzieciak, więc nie rozrabia, w przeciwieństwie do dwóch Litwinów. Chłopaki mają moc w sobie i chętnie by się blisko zaprzyjaźnili ze wszystkimi koleżankami na folwarku. Co oczywiście nie wchodzi w rachubę. Obiecujemy Wam na dniach dłuższą sesję, niech tylko pogoda sprzyja. Teraz idziemy zagłaskać naszych nowych przybyszy, zgodnie z Waszymi prośbami.

Za około 3 tygodnie będziemy wiedzieli na 100 procent, które konie nadają się do adopcji. Piszemy o tym, ponieważ mamy od Was mnóstwo zapytań o adopcje - a na tę chwilę nie jesteśmy w stanie powiedzieć nic nt stanu zdrowia tych koni. Nie znamy ani imion koni, ani nie wiemy dokładnie w jakim są wieku - to nie było istotne kiedy je kupowaliśmy na szybko. Teraz dopiero na spokojnie wzięliśmy w ręce ich paszporty i łzy nam popłynęły - tam, u handlarza, były tylko numerami z napisem "Rawicz" albo "Włoch". Tutaj mają imiona, kiedyś się urodziły, gdzieś się urodziły, ich mama nie posiadała się zapewne z radości, pierwszy raz otworzyły gdzieś oczy.

Dziś mają rok, dwa lub dwadzieścia. I znowu mają imiona. Znowu są jedyne w swoim rodzaju. I to wszystko dzięki Wam i tej niesamowitej akcji.

Liczymy, że za około 3 tygodnie będziemy już po co najmniej dwóch oględzinach weterynarzy - wtedy będziemy mogli powiedzieć więcej.

Zapraszamy Was teraz, zobaczcie ich zdjęcia. To niesamowite dawać życie... Więcej informacji na temat naszych Farciarzy: 518 569 487

Pytacie również, czy wysyłać im jeszcze fundusze. Na razie nie ma takiej potrzeby, odetchnijcie nasze kochane Anioły. Jeśli chcecie, można im kupić kostki mineralne, paszę albo witaminy, np. takie: https://animalia.pl/grene-lizawka-sol-himalajska-dla-koni-24kg/szczegoly/23851/, https://animalia.pl/baileys-meadow-sweet-with-honey-no-8-20kg/szczegoly/9170/, ale bądźcie spokojni i pewni, że możecie teraz odpocząć a im nic nie grozi!

 

Zdjęcia

Możesz pomóc wysyłając SMS o treści POMAGAM
pod numer 74567 i pobierając tapetę (koszt 4,92 z VAT)

Przekaż darowiznę

PaPal Visa
Dokonaj darowizny z imieniem "6 koni" na
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Chcesz pilnie wiedzieć, czy się udało ?
Podaj w tytule przelewu nr tel - zadzwonimy!
Kampania Kochaj Mądrze - regulamin
Tapety - regulamin
Jeden procent Szczekają o pomoc Mini Farma Eko Klub Księga gości Adopcja realna Adopcja wirtualna Metamorfozy Galeria zdjęć Kwestarnia Paka dla zwierzaka Folwark zwierzęcy Nasze aukcje Allegro
Kontakt
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska nr 6-8
52-314 Wroclaw

kontakt@centaurus.org.pl
tel. 518 569 487 lub 518 569 488

PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Dla wpłat zza granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Jeśli chcesz zostać szybko poinformowany o wyniku akcji - podaj w tytule wpłaty dodatkowo swój nr telefonu. Zadzwonimy lub otrzymasz sms!