EKO KLUB
PayPal Wybierz kwotę darowizny:
20 zł
50 zł
100 zł



Kluska

Data dodania: 01.02.2019 r.

Kluska

27.03.2019

Zostań Sponsorem zabawnej Kluski!

 Adopcja Witrualna

Koszt pełnego miesięcznego utrzymania Kluski to 500 zł.

Do Pełnej Wirtualnej Adopcji brakuje jej jeszcze 380 zł miesięcznie.

Możesz również pomóc wysyłając SMS o treści KLUSEK
pod numer 74567 i pobierając tapetę (koszt 4.92 z VAT) 

 

6.03.2019

Klusek okazał się... Kluską! Jak to się mogło stać? ZOBACZ
Kluska przy okazji może się pochwalić, ponieważ ma pierwszych stałych Darczyńców, którzy częściową wspomogą jej utrzymanie! Zapraszamy Was serdecznie do dołączenia!

 

22.02.2019

Los Kluska odmieniony - ZOBACZ

01.02.2019

O Klusku, który uciekł z ciężarówki…


Nazywam się Klusek. Tak mnie nazwano w zasadzie kilka dni temu. Wcześniej nie miałem imienia, a jak ktoś coś ode mnie chciał, uważał, że wystarczy szarpnąć za pysk. I wystarczało. Zawsze wtedy się obejrzałem i mówiłem sobie, że inni mieli gorzej.


Urodziłem się i dorastałem w wielkiej stodole. Było nas tam bardzo wielu. Ja byłem jednak chyba najmłodszy spośród kumpli. Mamy nie pamiętam w ogóle, chwilę mnie karmiła, potem zniknęła. Nie wychodziliśmy nigdy nigdzie, staliśmy rzędem. Czasem z tych nudów zdarzały się między nami scysje, jakieś kopaniny. Bywali ranni. Weterynarza jednak nie znaliśmy, gospodarz, który nas karmił, mówił, że goi się na nas jak na psie. Czasem tak było, czasem nie. Ci chorzy też wyjeżdżali, najczęściej w nocy. W sumie nie wiedzieliśmy po co tu stoimy, jaki jest cel naszego końskiego życia, więc staliśmy tak sobie, bez celu. Czasem, jak mocno naciągnąłem moją linę, która wiązała mnie z metalowym kółkiem przytwierdzonym do ściany, to widziałem kątem oka jakieś pola za okratowanym oknem. Zimą wszystko było w bieli, rano pokryte mleczną mgłą, na drzewach czapy śniegu. Latem rozpościerał się tam nieziemski dla mnie widok: bujna trawa, która kładła się jak zawiał wiatr, i drzewa z wielkimi koronami dającymi cień. Zastanawiałem się, czy kiedyś pod moimi kopytami będę czuł tę ziemię i źdźbła soczystej trawy, ale miałem nieodparte wrażenie, że nie to nam obrano za cel.

Pewnego listopadowego poranka obudził mnie straszny gwar na podwórzu. Po chwili otworzyły się szeroko skrzypiące wrota stodoły i weszło kilku mężczyzn. Zaczęli wyprowadzać nas po kolei. Może idę na łąkę ? Byłem taki przejęty! Załapałem się na samym końcu. Jeden z mężczyzn podszedł do mnie, szarpnął mocno za linę, po czym sprzedał mi kopniaka w brzuch - aż zakwiczałem z bólu i momentalnie poczułem, że wszyscy przede mną wcale nie szli na szerokie pastwiska pokryte śniegiem i ja też tam nie idę. Na brukowanym podwórzu stała wielka ciężarówka, moi towarzysze wchodzili po kolei, ślizgając się po trapie, popychani jakimś kołkiem. Robiłem się coraz bardziej nerwowy. Czułem, że nie oni chcą tam wsiadać. Powoli ogarniał mnie niepokój, plac szybko pustoszał. Byłem ostatni na końcu kolejki załadunkowej. Stanąłem jednym kopytem na trapie i wytężyłem wzrok - nie pachniało pastwiskiem. Pachniało śmiercią. Widziałem moich towarzyszy stłoczonych i przerażonych, nerwowe rżenia i świst bata za mną sprawiły, że i ja wpadłem w panikę. Nawet nie wiem kiedy poślizgnąłem się i runąłem z trapu na bruk. Zacząłem w popłochu wierzgać i rzucać się, aby jakoś wstać. Wszyscy odsunęli się i czekali, otaczając mnie szczelnie. I wtedy poczułem, że teraz albo nigdy. Kiedy poczułem bruk pod czterema kopytami, ruszyłem dzikim galopem przed siebie. Musiałem roznieść niewielką, drewnianą furtkę, bo nie pamiętam, abym ją przeskoczył. Słyszałem tyko jakieś krzyki za mną. Ale wiedziałem, że innej szansy nie dostanę.   

Biegłem, ile sił w nogach. Biegłem pierwszy raz w moim końskim życiu. Mój Wiatronogi Boże koni, czy Ty mnie widzisz, łaciatego Kluska, który biegnie tą betonową drogą w siną dal? Biegłem tak i biegłem, nie wiem dokąd, byle dalej od brukowanego podwórza, na którym stała ciężarówka. Skręciłem w jakąś dróżkę leśną i pędziłem dalej. Ledwo już czułem moje nogi, w końcu stałem uwiązany tyle lat i najwyżej dreptałem w miejscu. Biegnąc, mijałem najpiękniejsze miejsca na ziemi, nie sądziłem, że tak wygląda świat za oknem, że jest taki wielki! W końcu poczułem, że tracę siły, a serce chciało wyskoczyć z mojej piersi. Dotarłem do jakichś gospodarstw. Zwolniłem, szedłem spokojniej, musiałem chwilę odpocząć. Idąc tak powoli zobaczyłem innych towarzyszy, takich jak ja! Stali sobie na pokrytej śniegiem łące, takiej, o jakiej ja marzyłem. Nawet nie wiem kiedy znowu poczułem szarpnięcie, jakiś mężczyzna złapał moją linę. Nie opierałem się, nie miałem już sił.

Tak trafiłem tutaj, do innego gospodarstwa, gdzie żyją dwa konie, które widziałem. Wieczorem przyjechał mój właściciel, musiał mnie długo szukać, bo uciekłem dwie wsie dalej. Gospodarzowi pewnie zrobiło się mnie żal, może spodobały mu się moje łaty, albo chciał, żebym nauczył jego dwa konie szybko biegać - tego nie wiem. Nie pojechałem z moim poprzednim właścicielem. Wiem tylko, że gospodarz obiecał mu zapłacić za mnie i poprosił o kilka tygodni czasu. Po dwóch dniach pod moimi kopytami był śnieg, nad moimi uszami rozpościerały się potężne korony drzew, a na nich śniegowe czapy. Patrzyłem gdzieś w dal, ze smutkiem w sercu, za moimi towarzyszami, którzy nie dotarli tu wraz ze mną. Modliłem się, aby nigdy już nie wrócić na brukowane podwórze, ale czułem, że to nie ode mnie zależy.

Zostaliśmy poproszeni o pomoc. Obecny opiekun musi zapłacić za Kluska 4500 zł do 28 lutego, potrzebne jest 1600 zł na transport. Klusek, jeśli uda się go spłacić, będzie szukał domu adopcyjnego.

Polska przoduje w hodowli koni na rzeź. Bardzo często spędzają one całe życie - od urodzenia aż do załadunku - w stajniach i stodołach, skąd po osiągnięciu odpowiedniej wagi są masowo wywożone na ubój. Jeśli mają szczęście, trafiają do Rawicza. Jeśli mają go mniej, muszą jechać aż do Francji czy Włoch. Kluskowi się udało, ale to jedna z nielicznych historii, gdzie koń uciekł z transportu. Nie jest nam znanych wiele takich ucieczek, zazwyczaj człowiek dopina swego. To wielki, milionowy biznes. Prosimy, pomóż nam zebrać fundusze na Kluska, mamy niewiele czasu, a kwota jest znaczna. Trudno jest wybrać konia, który potrzebuje ratunku - są ich tysiące. Ale trudno nam odmówić Kluskowi, łaciatemu grubawemu konikowi, który za drewnianą furtką znalazł drogę ucieczki, który biegł przez kilka wsi ile sił w jego zastałych nogach. Raz już uciekł, ale drugi raz nie będzie mu dane. Za jego odwagę i na pamiątkę jego towarzyszy, którzy tamtego dnia odjechali - prosimy, pomóżcie nam go spłacić.

Zdjęcia

Możesz pomóc wysyłając SMS o treści KLUSEK
pod numer 7412 i pobierając tapetę (koszt 4.92 z VAT)

Przekaż darowiznę

PaPal Visa
Dokonaj darowizny z imieniem "Kluska" na
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Chcesz pilnie wiedzieć, czy się udało?
Podaj w tytule przelewu nr tel - zadzwonimy!
Kampania Kochaj Mądrze - regulamin
Tapety - regulamin

ZAMÓW
NASZ NEWSLETTER

Bądź na bieżąco z tym, co się dzieje w świecie zwierząt, przyrody i ekologii. Zapisz się do naszego newslettera!

WYSZUKIWARKA

Czekają na Twój gest!
Waleria
Waleria
Waleria ma 20 lat. Ma też ropiejące rany na nogach - to gruda brodawczakowata. (...)
więcej
WESPRZYJ
Maniek
Maniek
Handlarz uchyla stare drzwi niewielkiej obórki, w powietrze wzbija się stado much. (...)
więcej
WESPRZYJ
Wiesiek
Wiesiek
Wiesiek. Tak po wiejsku. W zasadzie kiedyś co drugi koń był Wieśkiem albo Baśką - (...)
więcej
WESPRZYJ
Malina
Malina
Każdego dnia docierają do nas informacje o zwierzętach, nad którymi znęcali się (...)
więcej
WESPRZYJ
17 osiołków
17 osiołków
17 razy śmierć. 17 razy życie. Pierwsza śmierć będzie za nic. Za to, że się (...)
więcej
WESPRZYJ
Cypis
Cypis
Małego Cypisa znaleźliśmy tam, gdzie trafiają niechciane, zaniedbane, chore konie. U (...)
więcej
WESPRZYJ
WSZYSTKIE APELE

Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska nr 6-8
52-314 Wrocław

kontakt@centaurus.org.pl
tel. 518 569 487 lub 518 569 488
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Dla wpłat zza granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Jeśli chcesz zostać szybko poinformowany o wyniku akcji - podaj w tytule wpłaty dodatkowo swój nr telefonu. Zadzwonimy lub otrzymasz sms!
Dołącz do nas!

Tylko 1zł dziennie
Wspieram!


Zobacz zasady ochrony danych osobowych Zamknij powiadomienie