Aktualnie ratujemy
8 czerwca - Dzień cyrku bez zwierząt

Jest to niezwykle wyjątkowy dzień. Łączy święto potężnych, pięknych oceanów i wspomnienie dzikich, budzących szacunek zwierząt, które zostały upodlone i sprowadzone do roli marionetek wykonujących sztuczki ku uciesze tłumu. O tym drugim właśnie chciałabym wspomnieć w dzisiejszym artykule.
    Czy przeskoczyłbyś z własnej woli przez płonącą obręcz? Jak bardzo bałbyś się płomieni, którym mogłyby zająć się Twoje ubrania, włosy? Co przekonałoby Cię do tego? Ciastko, czy perspektywa trzasku bata i wiążącego się z tym bólu? Oczywiście, są osoby, które tańczą z ogniem z własnej woli, mając w świadomości, że pomyłkę mogą przypłacić oparzeniem. Jednak kto pyta o zdanie tygrysy? Co by zrobiły, gdyby miały jakikolwiek wybór?
    Największy rozkwit cyrków i tresury zwierząt miał miejsce na przełomie XIX i XX wieku – zatem niechlubna "tradycja" cyrków ze zwierzętami liczy sobie zaledwie około 150 lat. Pierwotne pokazy, w wykonaniu Isaaca A. Van Amburgha, nie ukrywały swojej brutalności, gdzie mężczyzna, wszedłszy do klatki z dzikimi kotami, drażnił je i okładał łomem, by zmusić do posłuszeństwa – kulminacyjnym punktem programu były dzikie zwierzęta liżące "treserowi" buty. Nie było to dla niego trudne do osiągnięcia – wcześniej głodzone dzikie koty były zbyt osłabione, aby się stawiać.
    Później widowiska zmieniły swój charakter. Straciły na brutalności, bo widownia nie chciała oglądać zwierząt bitych; zamiast tego miały wykonywać sztuczki. I tak oto dochodzimy do lwów i tygrysów wykonujących polecenia uśmiechniętego tresera, wyrażone lekkim, wręcz tanecznym gestem. Nikt nie chciał już oglądać męczenia zwierząt, widowisko miało być estetyczne i przyjemne w odbiorze. Co jednak działo się poza sceną? Czy cokolwiek zmieniło się w kwestii tresury zwierząt? "Wychowanie" nie zmieniło swojego charakteru: nagroda w postaci kawałka mięsa za wykonanie polecenia i bicie, by wyeliminować zachowania niepożądane. Były to czasy, gdy treserzy publikowali swoje autobiografie z zawartymi elementami  tresury – zwyczaj ten kończy się wraz z nadejściem lat 70-tych i większym uświadomieniem społeczeństwa, co skutkuje również większą krytyką odnośnie cyrków.
    Dawniej opisywana w książkach, teraz tresura stała się tematem tabu, którego sekrety możemy odkryć za pomocą nagrań z ukrytych kamer. Na jednym z nich jeden ze współczesnych treserów uderza tygrysa kijkiem, tłumacząc jak zadać najbardziej dotkliwy ból, zahcywca się także przerażeniem wilka, tłumacząc to jako "piękne i świadczące o wyższości człowieka nad dzikim, groźnym zwierzęciem". Jest to wystarczające świadectwo na to, że tresury dzikich zwierząt właściwie nie zmieniły się od swoich początków.
    Innym źródłem są opowieści i nagrania byłych pracowników cyrków. Jednym z nich jest Sam Haddock, który przy tresurze słoni spędził 30 lat. Opowiada o tym, jak słoniątka odbierane są matkom i przywiązywane do obcych, dorosłych słoni nazywanych "przewodnikami". Zabiera się je do stajni, gdzie są krępowane tak, by stały w jednej pozycji przez 20 godzin, co ma je przyzwyczaić do spokojnego stania podczas podróży. Wszelkie próby wyzwolenia się z więzów wywołują u słoniątka ból. Przez pozostałe godziny jest tresowany: za pomocą lin, prętów zakończonych hakami  oraz małych paralizatorów – wszystko po to, by po miesiącach męczarni, przystrojony w świecące, kolorowe ozdoby, wykonywał sztuczki ku uciesze ludzi.
    Jaki jest cel tego wszystkiego? Cyrkowcy bronią się twierdząc, że cyrk ze zwierzętami ma walory edukacyjne – czy aby na pewno? Gdzie w naturze spotkamy tygrysy skaczące po stołkach  czy słonie chodzące na dwóch nogach? W dzisiejszych czasach nie potrzeba nam cyrków, aby zapoznać się z dzikimi zwierzętami. Czy nie lepiej zobaczyć, choćby przez szkło telewizora, lwa wygrzewającego się w słońcu sawanny, prawdziwego króla zwierząt, niż na żywo bezwolną marionetkę przeskakującą przez płonącą obręcz?
    O prawach zwierząt mówi się coraz głośniej, powstaje coraz więcej inicjatyw na ich rzecz. Z dumą można powiedzieć o miastach, które nie chcą już wpuszczać na swój teren cyrków ze zwierzętami: między innymi jest to Słupsk, Łódź czy Poznań. Jest to bardzo dobry początek, ale nadal – początek.
    Czy cyrk bez zwierząt nie ma przyszłości? Oczywiście, że ma! Idealnym przykładem jest założony w 1984 roku Cirque du Soleil, który otrzymał wiele nagród i wyróżnień, a którego występy stale zachwycają. Prawdziwe, przepiękne widowisko zapierające dech w piersiach jest możliwe i to bez krzywdzenia zwierząt, których widok na scenie powinien budzić smutek, a nie wesołość. Takie spektakle, jeśli czegokolwiek uczą, to tylko przedmiotowego traktowania zwierząt, ludzkiego okrucieństwa i chęci zdominowania wszystkiego, co żyje – a przecież nie tego chcemy dla naszych dzieci. Wychowujmy je w poszanowaniu do otaczającego nas świata. W końcu to właśnie one są naszą przyszłością.

Tekst powstał w oparciu o artykuł: http://animalus.eu/tresura-w-cyrkach/

Zdjęcia

Szczekają o pomoc Mini Farma Eko Klub Księga gości Adopcja realna Adopcja wirtualna Metamorfozy Galeria zdjęć Kwestarnia Paka dla zwierzaka Folwark zwierzęcy Sklep charytatywny Ślub z Centaurusem
Kontakt
Fundacja Centaurus
ul. Wałbrzyska nr 6-8
52-314 Wroclaw

kontakt@centaurus.org.pl
tel. 518 569 487 lub 518 569 488

PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Swift/Bic: BPKOPLPW
IBAN: PL15102052260000600202200350
Dla wpłat zza granicy i wpłat stałych (Raiffeisen Bank):
PL36 1750 1064 0000 0000 2257 6747 (wpłaty w PLN)
PL17 1750 1064 0000 0000 2257 6798 (wpłaty w EUR)
Jeśli chcesz zostać szybko poinformowany o wyniku akcji - podaj w tytule wpłaty dodatkowo swój nr telefonu. Zadzwonimy lub otrzymasz sms!