| Kajtuś i Amelka |
|
|
|
| Wpisany przez Cyprian |
| Piątek, 20 Listopad 2009 14:10 |
|
Hurra! Kajtuś i Amelka są już bezpieczne!! Na razie obydwa konie maja nałożoną kwarantannę, ale liczymy, że na dniach powinno być już znacznie lepiej i bezpieczniej. Dopiero po badaniach na obecność paciorkowca Kajtuś zostanie przetransportowany do małego Adrianka, który już teraz codziennie wydzwania wraz z rodzicami wypytując o swojego nowego przyjaciela. Ogromnie się cieszymy, tym bardziej, że Kajtuś i Amelcia zaprowadziły nas do liczby 40 uratowanych w tym roku koni! Wiele z nich jest już u dzieciaków, w rozmaitych ośrodkach, ma nowe domy adopcyjne. Kajtuś już ma swoje miejsce, gdzie najpewniej godnie dożyje jeszcze wielu, wielu lat. Nigdy nie zawiśnie nad nim groźba śmierci... transportu. Amelka ciągle czeka.. poza chorobą, na którą zapadły obydwa koniska - nic więcej im nie dolega. Wyleczone przez nas - dzięki Waszemu wsparciu - mogą cieszyć dzieci. Może ktoś poszukuje wspaniałej klaczy, z ogromnym serduchem, trochę płochliwej, nic nie umiejącej, jak biała karta do zapisania? Poszukujemy bowiem wspaniałego domu dla Amelki. Podsumowujac pragniemy ogromnie podziękować Państwu za zaangażowanie - po raz kolejny pomogliście, nie przeszliście obojętnie, dzięki Wam te koniska otrzymały nowe życie. Zapraszamy do odwiedzin, a to tylko z marchewkami!
![]()
Serce nam pękało, zaczęłyśmy rozmawiać ile czasu są w podróży - ponad 15 godzin. Z Białorusi. Chciałyśmy je napoić i nakarmić, namawialiśmy na odpoczynek w naszej stajni. Pytany o dalsze losy koni handlarz informuje, że uzupełni transport i na Sardynię. Dorota ubłagała żeby konie odpoczęły w naszej stajni, uzgodniliśmy ze zabierze je w drodze powrotnej. Dostały troskliwą opiekę lekarską i kowala, okazało się, niestety dopiero rano, ze obydwa konie są chore (zaraza stadna, na która kiedyś konie ubijano, dziś już próbuje się leczyć). Kwarantanna objęliśmy wiec całą stajnie, gdyż zaraza bardzo szybko się przenosi. Amelkę umieściliśmy szybko w zaprzyjaźnionej stajni, gdyż miejsce na izolatkę u nas było tylko jedno - w biurze. Wyrzuciliśmy wiec biurka, szafki i inne sprzęty - do rana nasz "budowniczy" Daniel zbudował obszerny, drewniany boks, za co mu serdecznie dziękujemy. Tam zamieszkał Kajtuś. Amelka jest sporych gabarytów klaczą o żywym, ognistym charakterze. Nie garnie sie do ludzi, a to bardzo poszukuje towarzystwa innych koni, czego musielismy jej niestety pozbawic ze względu na chorobe. Kajtus natomiast jest koniem idealnym dla dzieci jako konik na spacery i do towarzystwa. Wszystkie okoliczne dzieciaki przychodza do niego, głaszczą i dokarmiają jabłuszkami. Obydwa konie dostają moczone siano, gnieciony owies moczony z witaminami i sa pod stałą opieką lekarza weterynarii, objete kuracją antybiotykami. Za ogromne wsparcie dziekujemy lek wet Krzysztofowi Kmiecikowi i lek wet Piotrowi Tarnowskiemu.
![]()
Kiedy poinformowaliśmy handlarza, powiedział że trudno - odda na lisy. Ponieśliśmy już ogromne koszta leczenia, nie jesteśmy w stanie sami wykupić koni. A nie chcemy oddać koni na powrót na tira. Kajtuś i Amelka nie mają błyszczącej sierści, ani świetnego rodowodu. Nie mają nic, żadnej karty przetargowej - poza resztkami własnej godności i ochłapem nadziei, ze będą żyć.
![]()
Cena za obydwa konie "w pakiecie" to 5400 zł. Dzieki Państwa wsparciu ocaliliśmy już blisko 150 koni w przeciągu niespełna 4 lat. Wiele z nich pomaga dziś w ośrodkach w prowadzeniu bezpłatnej hipoterapii i terapii kontaktowej dla dzieci i młodzieży w trudnej sytuacji ekonomicznej.
![]()
Prosimy Państwa o pomoc w wykupieniu koni. Dostaliśmy termin do 30.11.09. na zebranie 5400 zł. Kontakt: 0 61 848 17 09, 0 519 765 732, 0 692 476 844 Fundacja Centaurus, PKO BP 151020 522 6 0000 6002 0220 0350 z dopiskiem "Kajtus i Amelka"
|
| Zmieniony: Środa, 13 Styczeń 2010 13:03 |













